Analizy

Wspominamy minioną hossę – gdy hossa była „hossanną”

„To były piękne dni..." – nucą ludzie rynku, gdy wspominają minioną hossę, a szczególnie okres 2005–2007. Odpowiadają też na pytanie, czy obecna hossa może pozostawić po sobie równie miłe wspomnienia.
Foto: Bloomberg

Inwestorzy doczekali się w końcu hossy. – Wiele zjawisk w otaczającym nas świecie zachodzi w sposób cykliczny. Fazy bessy można opisać po kolei, jako: panika, zniechęcenie, niewiara, obojętność, natomiast hossy: wzrost, euforia i nasycenie. Wszystkie te fazy występują zawsze, jednak w różnym okresie. Na warszawskiej giełdzie, odkąd osiągnęła ona pewien poziom dojrzałości, mieliśmy do czynienia jak na razie z jednym pełnym cyklem, który zaczął się w 2003 roku – mówi Paulina Rudolf, członek zarządu Związku Maklerów i Doradców oraz makler BM BNP Paribas Polska.

Ten pełen cykl miał miejsce w latach 2003–2007. Jednak największych wzrostów inwestorzy doświadczyli w okresie 2005–2007. Od początku stycznia 2005 r. do lipcowego szczytu hossy z 2007 r. WIG urósł o ponad 150 proc.

Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów "Parkietu"
Chcesz czytać więcej?
TYLKO TERAZ zamów subskrypcję TANIEJ O VAT i czytaj bez ograniczeń!
  • E-wydanie "Parkietu"
  • Dostęp do analiz, opinii, komentarzy, kwartalnych wyników finansowych
  • Archiwum tekstów "Parkietu"
Kup teraz

Wideo komentarz