Budownictwo

Zarząd przygotowuje nową strategię

Z prezesem Aplisensu, Adamem Żurawskim rozmawia Barbara Oksińska
Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński

W grudniu dobiegnie końca realizacja trzyletniej strategii grupy. Zakładała ona m.in. wzrost przychodów o około 15 proc. każdego roku. Biorąc pod uwagę spowolnienie w krajach Unii Europejskiej, uda się w tym roku zrealizować to założenie? Przez ostatnie dwa lata spółka z powodzeniem realizowała przyjętą strategię. Dopiero I kwartał tego roku przyniósł odchylenia dotyczące sprzedaży na poszczególnych rynkach. Wciąż bardzo dobrze rozwija się sprzedaż w krajach WNP (kraje byłego ZSRR), głównie w Rosji, ale też na naszych nowych rynkach, takich jak Kazachstan. Wzrost obrotów na rynkach WNP sięgnął 37 proc., podczas gdy założyliśmy wzrost na poziomie 20 proc. rocznie.

W tym samym czasie rozczarowały nas wyniki sprzedaży w Unii Europejskiej. Ze względu na spowolnienie gospodarcze, zanotowaliśmy jedynie 8-procentowy wzrost sprzedaży, podczas gdy nasza strategia przewidywała wysokie, 30-procentowe roczne tempo rozwoju. Z kolei na Białorusi odnotowaliśmy spadek sprzedaży o 14 proc. W sumie w I kwartale sprzedaż Aplisensu skoczyła o 16 proc., do 17,8 mln zł. Jakie będą całoroczne obroty? Poczekajmy, 2013 rok niedawno się rozpoczął.

Aplisens poprawił  w I kwartale nie tylko sprzedaż, ale też wynik netto, który wzrósł o 11 proc., do niemal 3 mln zł. Spadła jednak rentowność – na poziomie operacyjnym o 2,2 punkty procentowe do 19 proc. Co się stało?

Po pierwsze należy mieć na uwadze, że mamy do czynienia z wysoką bazą z I kwartału 2012 roku, który był bardzo dobry. Po drugie spadek rentowności związany jest ze zwiększeniem sprzedaży eksportowej.

W I kwartale tego roku za granicą zrealizowaliśmy prawie 63 proc. przychodów (w I kwartale 2012 roku udział ten wyniósł 57,8 proc. – przyp. red.), a tam marże są niższe od tych osiąganych w Polsce. Niewykluczone, że rentowność będzie nadal spadała w kolejnych kwartałach, bo spodziewamy się, że eksport będzie rósł szybciej niż sprzedaż krajowa.

Od dłuższego czasu polskie spółki produkujące urządzenia pomiarowe biją rekordy sprzedaży w Rosji. W I kwartale przychody Aplisensu zrealizowane na tym rynku  wzrosły aż o 76 proc. Analitycy ostrzegają, że tak mocne uzależnienie się od Rosji to duże ryzyko.

Zgadzam się z tą opinią, dlatego chcemy dynamicznie rozwijać się również na innych rynkach. Jednak uniemożliwia nam to kryzys w Unii Europejskiej. Ryzyko związane z uzależnieniem się od rosyjskiego rynku zmniejszamy poprzez kierowanie naszych produktów do różnych sektorów gospodarki. Przez dłuższy czas sprzedawaliśmy nasze urządzenia głównie firmom z branży wydobywczej gazu i ropy. Dziś z powodzeniem handlujemy również z rosyjskimi klientami z sektora spożywczego, metalurgicznego czy energetycznego.

Zarząd firmy planował wcześniej, że co roku uruchamiana  będzie nowa zagraniczna spółka handlowa. Tymczasem ostatnio działalność zawiesiła francuska placówka. Dlaczego nie udało się rozkręcić tam sprzedaży?

Nie była to kwestia rynku, ale konkretnych ludzi, którzy odpowiedzialni byli za sprzedaż w tym regionie. Okazało się, że nie spełnili oni naszych oczekiwań. Nadal jednak myślimy o uruchamianiu własnych zagranicznych placówek handlowych, co jest korzystniejsze dla spółki niż sprzedaż przez przedstawicieli handlowych. Jeśli tylko uda nam się zebrać dobry zespół pracowników w danym kraju, będziemy zastanawiać się nad powołaniem tam spółki zależnej.

Tymczasem w Polsce największe koncerny energetyczne zmieniają politykę inwestycyjną. Jak to wpłynie na sprzedaż Aplisensu do tego sektora?

Rezygnacja z budowy dużych bloków energetycznych może być dla nas korzystna. Zaniechanie dużych inwestycji oznacza zwiększenie nakładów na modernizację starych elektrowni i na budowę mniejszych instalacji. W obu przypadkach liczymy na ulokowanie naszych urządzeń pomiarowych.

Pracujecie nad strategią na kolejne lata?

Mamy już wstępne koncepcje, ale prawdziwa praca rozpocznie się dopiero w drugim półroczu. Myślę, że ogłosimy nową strategię na przełomie tego roku i następnego. Będzie ona zapewne obejmowała lata 2014–2016.

Szykują się duże zmiany?

Kierunki rozwoju pozostaną te same. Moim zdaniem zakładany wzrost organiczny na poziomie 15 proc. rocznie jest optymalny dla Aplisensu i realny do wykonania.

Przedłużająca się zima spowolniła tempo prac nad nowym zakładem w Radomiu, w którym będą produkowane urządzenia do pomiaru ciśnienia. Czy mimo to uda się uruchomić fabrykę zgodnie z planem?

Mimo tych nieznacznych przesunięć spowodowanych dłuższą zimą, generalny wykonawca budowy zapewnił nas, że dotrzyma wszelkich terminów. Tak więc do końca września zakończymy inwestycję. Obecnie jesteśmy na etapie kupowania maszyn, a pierwsze urządzenia pomiarowe powinny zjechać z taśmy z początkiem 2014 roku.

Inwestycja w Radomiu, która pochłonie 30 mln zł, podwoi moce produkcyjne Aplisensu. Kiedy spółka rozpocznie produkcję z pełnym wykorzystaniem tych mocy?

Spodziewam się, że produkcja na większą skalę ruszy dopiero w drugiej połowie przyszłego roku i mam nadzieję, że zbiegnie się to z poprawą koniunktury w Europie. Jeśli tak się stanie, wykorzystanie pełnych mocy produkcyjnych będzie możliwe już w 2016 roku.

Od lat związany z Aplisensem

Adam Żurawski związany jest z Aplisensem od początku powstania spółki. W 1992 roku wraz z kilkoma innymi pracownikami Przemysłowego Instytutu Automatyki i Pomiarów, zamiast dać się zwolnić, założyli własną firmę produkującą urządzenia pomiarowe. Żurawski, który z wykształcenia jest  magistrem inżynierem mechanikiem, stanął na czele nowej spółki. Pod jego kierownictwem Aplisens przekształcił się z lokalnej firmy w giełdową, która swoje produkty z powodzeniem sprzedaje w kraju i za granicą. Wartość rynkowa Aplisensu sięga dziś 200 mln zł, przy czym Żurawski kontroluje 15,61 proc. jego kapitału. Na tegorocznej Liście 500 Największych Polskich Przedsiębiorców magazynu „Sukces" prezes Aplisensu zajął 472. pozycję. Jego majątek oszacowano na 29 mln zł, biorąc pod uwagę wycenę spółki z końca 2012 roku. Od początku tego roku notowania Aplisensu wzrosły o blisko 10 proc. Tylko wczoraj, tuż po publikacji wyników finansowych za I kwartał, kurs producenta mierników rósł nawet o 9 proc., do 16,48 zł, w porównaniu z ceną akcji z dnia poprzedniego.


Wideo komentarz