Od początku tego roku WIG-banki spadł o 14 proc. W tym samym czasie indeks WIG20, w którym banki mają 33 proc. udziału, spadł o 6 proc. Natomiast mWIG40, w którym banki stanowią 19 proc., zyskał 5 proc., a sWIG80, w którym kapitalizacja banków wynosi jedynie 3 proc., zyskał ponad 9 proc. Nasuwa się pytanie: jak wyglądałaby stopa zwrotu indeksu WIG20, gdyby jego portfel nie obejmował spółek z branży finansowej? Wyniki przeprowadzonych symulacji i analiz prowadzą do ciekawych wniosków.
Dlaczego indeks z wyłączeniem branży?
Jedną z podstawowych cech dobrego benchmarku jest jego kompletność. Indeks powinien zatem odzwierciedlać wszelkie dostępne możliwości inwestycyjne, biorąc pod uwagę (w przypadku indeksów rynku akcji) m.in. takie czynniki, jak kapitalizacja spółek, ich pochodzenie geograficzne oraz kryteria włączenia spółek do indeksu. W przypadku indeksów rynkowych kluczowe jest to, aby odzwierciedlały one w swoich portfelach charakterystykę wszystkich podmiotów notowanych na danym rynku. Jednak w sytuacji, kiedy chcemy stworzyć indeksy tematyczne, dopuszcza się odstępstwa od tych zasad. Najczęściej stosowanymi wówczas kryteriami są kryterium geograficzne (spółki z określonego kraju lub regionu świata), kapitalizacji (spółki o określonej kapitalizacji) oraz sektorowe (spółki z określonej branży). W tym ostatnim przypadku portfel indeksu blue-chips lub indeksu szerokiego rynku jest skonstruowany w taki sposób, aby nie uwzględniał akcji firm pochodzących z danego sektora gospodarki.
Tworzenie tego rodzaju indeksów jest podyktowane przede wszystkim chęcią uzyskania wskaźnika, który zilustruje koniunkturę w całej gospodarce, z pominięciem określonej branży, której profil – z rozmaitych względów – wyraźnie odbiega od pozostałych sektorów. W praktyce zazwyczaj dotyczy to sytuacji, w której inwestorzy (głównie instytucjonalni) dążą do uniknięcia ekspozycji na spółki z branży charakteryzującej się wyższym poziomem ryzyka lub poddanej innym rodzajom ryzyka niż pozostałe sektory gospodarki (np. sektor finansowy), bądź z branży obejmującej przedsiębiorstwa o odmiennym profilu gospodarczym (np. sektor użyteczności publicznej). Niekiedy może to także dotyczyć sytuacji, kiedy dąży się do uniknięcia ekspozycji na sektory niepożądane ze względów środowiskowych lub społecznych. Dostępność tego typu indeksów jest szczególnie istotna wtedy, gdy jeden z sektorów gospodarki znajduje się w kryzysie, a jednocześnie spółki z tego sektora mają istotny udział w portfelu indeksu szerokiego rynku lub indeksu blue chipów (mimo zazwyczaj stosowanej dywersyfikacji sektorowej). W tej sytuacji negatywne zachowanie (spadające wyceny) spółek z tylko jednego sektora może ujemnie wpłynąć na wartość indeksu opisującego koniunkturę w całej gospodarce (w której kryzys nie jest tak dotkliwy), a tym samym na wizerunek danego rynku wśród inwestorów.
Indeksy branż niefinansowych
Przykładem tego typu praktyk są indeksy wyłączające z portfela uczestników akcje spółek z sektora finansowego. Na rynku europejskim takie indeksy istnieją od kilku lat, a pojawianie się instrumentów finansowych, bazujących na tych indeksach (np. kontraktów terminowych, funduszy ETF czy ETP), uzasadnia ich rację bytu. W tabeli 1. przedstawione zostały wybrane indeksy wykluczające spółki finansowe.
Dalsza analiza została przeprowadzona na przykładzie indeksu DAX ex Financial 30, czyli indeksu największych firm spoza branży finansowej. Portfel tego indeksu tworzą akcje spółek z indeksów DAX oraz MDAX, tak aby liczba uczestników tego indeksu wynosiła 30. Obecnie indeks tworzy 25 spółek z DAX z wyjątkiem banków (Deutsche Bank, Commerzbank), niemieckiej giełdy oraz dwóch spółek z branży ubezpieczeniowej: Allianz i Munich Re. W sumie spółki te odpowiadają za 17 proc. portfela indeksu DAX.