Wierzytelności

Czujemy się liderem rynku

Gościem wtorkowego programu #PROSTOzPARKIETU był Konrad Kąkolewski prezes firmy GetBack, z którym rozmawialiśmy m.in. o wynikach i rynkowych plotkach dotyczących spółki.
Foto: parkiet.com

Po trzech kwartałach GetBack miał 181,5 mln zł zysku netto. Jest pan zadowolony z tego wyniku, czy może liczył pan na jeszcze więcej?

Jestem zadowolony, o ile inwestorzy są zadowoleni. Ta spółka jest bowiem dla inwestorów. Dziś natomiast jesteśmy niekwestionowanym liderem jeśli chodzi o odzyski w Polsce. W tym roku jest to 866 mln zł gotówki, przy czym ponad 90 proc. pochodzi z ugód z klientami. W ostatnich 12 miesiącach było to w okolicach 1,1 mld zł. Należy nadal spodziewać się po nas dynamicznego wzrostu odzysków w kolejnych kwartałach.

Z czego wynikają te rosnące odzyski? Czy to głównie efekt dobrej koniunktury gospodarczej?

Przede wszystkim kupujemy odpowiedniej jakości portfele. Mamy odpowiedni know - how i wiemy jak rozmawiać z bankami. Poza tym ważny jest sam proces odzyskiwania długów. Jesteśmy bardziej efektywni niż konkurencja. Nasz mnożnik wynosi 3,15 co oznacza że zarabiamy 3,15 razy to co wydaliśmy w gotówce na portfele. Poza tym jesteśmy unikalni w skali globalnej jeśli chodzi o efektywność kosztową.

Na rynku pojawiają się jednak głosy, że jesteście bardzo agresywnym graczem i oferujecie wygórowane ceny na przetargach wierzytelności.

Nie jesteśmy agresywnym graczem jeśli chodzi o kupno portfeli ponieważ reprezentujemy naszych inwestorów. Dla regulatora jesteśmy asset managerem, mamy więc odpowiednie reguły i musimy ich przestrzegać. Nie przepłacamy, gdyż nie musimy tego robić. Znaleźliśmy metodę na to, aby pozyskiwać świeże portfele o dobrej jakości. Jesteśmy też na tradycyjnym rynku, czyli tam gdzie zwycięża cena. Tam na 264 zaproszenia do przetargów wygraliśmy 108. Stawiamy więc też mocno na selekcję.

Kolejna plotka rynkowa mówi, że wasze wyniki są podrasowane księgowo...

Zniszczymy w zarodku wszystkie tego typu insynuacje. Nasz poziom rewaluacji wyników, które ogłosiliśmy to tylko 2 proc. wartości aktywów. Nikt nie ma tego wskaźnika na tak niskim poziomie. Konkurencja powinna się od nas uczyć.

W ciągu trzech kwartałów br. zainwestowaliście 1,6 mld zł. Jakich inwestycji można spodziewać się w końcówce roku?

Przede wszystkim przyspieszamy sprzedaż funduszy inwestycyjnych zamkniętych opartych na portfelach wierzytelności. Należy się spodziewać od nas około 1 mld zł wpływu gotówkowego do tych portfeli do końca czerwca przyszłego roku. W chwili obecnej toczą się w Polsce dwie duże transakcje, które chcielibyśmy wygrać. Jesteśmy także w kilku transakcjach w Hiszpanii.

Jak zamierzacie finansować kolejne inwestycje?

Jeżeli chodzi o naszą branżę to jesteśmy najniżej zadłużoną spółką. Będziemy dalej się finansować długiem. Wiemy jak to robić i będziemy obniżali koszty finansowania. Korzystamy z finansowania bankowego. Będziemy też robić prywatne emisje obligacji w euro, które pozwolą nam zmniejszyć koszt finansowania względem konkurentów zachodnich. Przede wszystkim będziemy jednak rozwijali zewnętrzne fundusze, dzięki którym będziemy w stanie zrealizować kolejne duże inwestycje.

A publiczne emisje obligacji?

Program opiewa na 300 mln zł i jeszcze kilkadziesiąt milionów nam zostało do wykorzystania. Myślę, że skorzystamy z tego w ciągu miesiąca. Następnie poprosimy KNF o pozwolenie na kolejny tego typu program.

W waszym sprawozdaniu widać też rosnące koszty. Z czego to wynika?

Wynika to z tego, że jesteśmy odpowiedzialni. Mamy dowieźć wyniki dla inwestorów w związku z czym duże inwestycje w portfele wiążą się ze zwiększaniem zatrudnienia. Stąd też bierze się wzrost kosztów.

Poświęćmy teraz chwilę ekspansji zagranicznej. Jakie macie plany wobec rynku hiszpańskiego?

Chcielibyśmy kupić dwa do trzech portfeli średniej wielkości. Powinniśmy wydać od 50 do 100 mln euro jeszcze w tym roku.

A czy myślicie też o podboju innych rynków?

Analizujemy wszystkie rynki. Przede wszystkim liczą się jednak wyniki dostarczane inwestorom.

Czy i ewentualnie kiedy rynki zagraniczne mogą odpowiadać za znaczną część przychodów w waszej grupie?

Myślę, że powinno to nastąpić do końca przyszłego roku i powinno to być w zakresie około 20 proc. Stawiamy na ekspansję, ale przede wszystkim powinniśmy być niekwestionowanym liderem na naszym rynku.

Macie własne fundusze, współpracujecie też z funduszami zewnętrznymi. Nie myśleliście by postawić własne TFI?

Myśleliśmy o tym od początku istnienia tej spółki, natomiast dziś bardzo dobrze współpracujemy z innymi TFI. Konceptualnie i biznesowo jest sens posiadania TFI, ale nie dla samego obcięcia kosztów tylko dla dopływu świeżych aktywów na zakupy nowych portfeli, a to oznacza, że musiałoby to być średniej lub większej wielkości TFI z własnymi aktywami, które można stransferować na nasze fundusze oraz z sieciami sprzedaży.

Czyli bardziej szukalibyście okazji na rynku?

Tak jak powiedziałem: konceptualnie jest to ciekawy pomysły. Od początku rozmawiamy o różnych rozwiązaniach w tym zakresie. Nic więcej nie mogę w tym temacie powiedzieć.

W tym roku przejęliście firmę EGB Investments. Czy macie na radarze też jakieś inne firmy?

Naturalnie. Dzisiaj mamy cztery takie firmy w Polsce i dwie za granicą, przy czym to też nic nie musi znaczyć. Od samego początku przeglądamy różne modele biznesowe.

Mówi pan o czterech podmiotach w Polsce. Czy to są spółki giełdowe?

Niektóre z nich tak.

Deklarujecie, że chcecie by liderem rynku. Kiedy to może nastąpić, a może już się nim czujecie?

Jesteśmy pokorni natomiast czujemy się liderem rynku jeśli chodzi o sposób w jaki pozyskujemy portfele, jakość aktywów, niski poziom rewaluacji czy też poziom odzysków. Z tym nie da się dyskutować.


Wideo komentarz