Wierzytelności

Inwestorzy kontra sprzedawcy obligacji GetBacku

Jest parę przypadków, w których obligatariusze windykacyjnej firmy mogą się domagać odszkodowania od banków i domów maklerskich. Jednak ewentualne procesy będą trudne i długie.
Foto: Adobestock

Otrzymaliśmy wiele skarg od obligatariuszy GetBacku na banki, domy maklerskie i pośredników finansowych oraz sposób sprzedaży przez nie papierów windykatora. Wielu z czytelników wskazuje na misselling, czyli oferowanie produktu finansowego osobie o nieodpowiednim profilu ryzyka i horyzoncie inwestycyjnym. Czy mogą dochodzić roszczeń od domu maklerskiego, banku albo pośrednika?

Wprowadzanie w błąd

Aby tak się stało, musiałby zajść któryś z kilku warunków: wprowadzenie w błąd podczas oferowania, bezumowne świadczenie doradztwa inwestycyjnego albo świadczenie takiej usługi w sposób wadliwy, tzn. niezgodny z wymogami określonymi w ustawie o obrocie oraz zajście konfliktu interesów.

– Sam misselling, czyli sprzedawanie produktów inwestycyjnych niewłaściwej grupie klientów, to trochę za mało, aby przypisać domowi maklerskiemu odpowiedzialność odszkodowawczą. Musi zachodzić element tzw. deliktu, czyli np. wprowadzenie w błąd poprzez nieprzekazanie pewnych informacji, które są istotne z punktu widzenia rozsądnego inwestora albo ich zafałszowanie. Nawet w formie przemilczenia albo bagatelizowania niektórych informacji – mówi Leszek Kieliszewski, prawnik z kancelarii Legality.

Wyjaśnia, że jeśli dom maklerski wprowadzał klientów świadomie w błąd, to może ponosić odpowiedzialność odszkodowawczą. – To znaczy gdyby przedstawił klientowi rzetelne informacje, ten działając racjonalnie, nie zdecydowałby się na określoną inwestycję. Istnieje więc związek przyczynowy pomiędzy wprowadzeniem klienta w błąd przez dom maklerski a podjętą przez niego decyzją inwestycyjną. W takiej sytuacji dom maklerski może zostać pociągnięty do odpowiedzialności i pokrycia szkody – dodaje.

Kolejny sposób walki inwestorów o odszkodowanie może polegać na weryfikacji, czy doszło do doradztwa inwestycyjnego, a jeśli tak, to czy była podpisana umowa i czy usługa była realizowana odpowiednio. Aby doszło do doradztwa, muszą zaistnieć dwa czynniki: instytucja finansowa (bank lub dom maklerski) musi mieć świadomość indywidualnej sytuacji finansowej klienta oraz rekomenduje konkretne działanie dotyczące instrumentu finansowego, np. jego kupno, sprzedaż czy objęcie w ramach oferty pierwotnej. Jeśli te dwa warunki zostały spełnione łącznie, to takie działania należy kwalifikować jako faktyczne świadczenie usługi doradztwa inwestycyjnego, i to nawet pomimo braku umowy zawartej na piśmie.

– Jeśli klient zawarł z bankiem umowę doradztwa, to należy sprawdzić, czy bank wykonywał tę umowę w sposób prawidłowy. W przypadku świadczenia doradztwa inwestycyjnego konieczny jest udział licencjonowanego doradcy inwestycyjnego, który określa, jakie instrumenty finansowe są odpowiednie dla danej grupy klientów, których profil określa się głównie na podstawie poziomu akceptowanego przez nich ryzyka oraz horyzontu inwestycyjnego. Pojawia się więc pytanie, czy oferowane produkty były dla danego klienta odpowiednie, czy doradca dochował należytej staranności w ich selekcji, czy prawidłowo wykonano test adekwatności, czy dokumentacja była odpowiednia. Jeśli odpowiedź na któreś z tych pytań jest negatywna, to być może doszło do wadliwego świadczenia usługi doradztwa – wyjaśnia Kieliszewski. To również otwierałoby inwestorom drogę do walki o odszkodowanie.

Z listów naszych czytelników wynika, że banki namawiały klientów, często osoby w podeszłym wieku, do zerwania bezpiecznych lokat i zainwestowania całych kwot w obligacje GetBacku. Pośrednicy zapewniali też, że to bardzo bezpieczne papiery i porównywali je z lokatami.

– Ważnym zagadnieniem jest również zbadanie, czy nie doszło do konfliktu interesów. W usłudze doradztwa firma inwestycyjna ma obowiązek działać w najlepszym interesie klienta, natomiast w sytuacji, gdy jest jednocześnie oferującym obligacje i z tego tytułu otrzymuje wynagrodzenie od ich emitenta, to pojawia się pytanie, w jaki sposób zarządziła takim konfliktem interesów. Brak efektywnego zarządzenia konfliktem interesów może stanowić naruszenie prawa i w konsekwencji skutkować odpowiedzialnością firmy inwestycyjnej – dodaje prawnik.

Doradztwo bez umowy

Jednak wygląda na to, że sytuacje, kiedy umowa o doradztwo była rzeczywiście zawarta, były prawdopodobnie w zdecydowanej mniejszości i częściej dochodziło do bezumownego świadczenia usługi doradztwa.

– Wtedy pojawia się pytanie, czy firma doradzająca miała na to zezwolenie Komisji Nadzoru Finansowego. Jeśli KNF udzieliła takiego zezwolenia, a instytucja finansowa nie zawarła umowy o świadczenie takich usług, to naruszyła przepisy ustawy o obrocie, w przypadku nieposiadania zezwolenia, świadczenie usług doradztwa jest przestępstwem. W obu tych sytuacjach działania instytucji finansowych można kwalifikować jako bezprawne i skutkujące odpowiedzialnością odszkodowawczą – wyjaśnia Kieliszewski.

Czasami jednak nie wiadomo wprost, kto doradzał – bank czy dom maklerski – dotyczy to sytuacji, w których oba podmioty obsługują klienta w jednym lokalu. Inny typowy przykład dotyczący GetBacku, czyli telefon z banku sugerujący zerwanie lokaty i zainwestowanie w obligacje tej firmy, co w świetle stanowiska KNF ma znamiona bezumownego świadczenia doradztwa inwestycyjnego, a więc również może skutkować odpowiedzialnością odszkodowawczą banku.

W ubiegłym tygodniu wrocławski sąd zgodził się na otwarcie przez GetBack przyspieszonego postępowania układowego. Zarząd zaproponował, że przez siedem lat spłaci 65 proc. wartości obligacji (bez odsetek), pozostała część ma zostać zamieniona na akcje. Co klienci mogą teraz zrobić?

– Nawet jeśli zaszła któraś z wymienionych wyżej przesłanek, to składając pozew do sądu, trzeba określić wysokość szkody. Problem w tym, że obecnie nie wiadomo, jaka ostatecznie ta wysokość dokładnie będzie. Można spróbować szacować wielkość szkody na dzień wniesienia pozwu. W praktyce nieodzowna może okazać się opinia biegłego stwierdzająca wysokość szkody – wskazuje Kieliszewski.

Jednak jest o co walczyć, bo gdyby sąd stwierdził, że na skutek wadliwych działań, wprowadzenia w błąd lub braku umowy doradztwa inwestor poniósł szkodę, to dom maklerski lub bank odpowiada do jej pełnej wysokości. Ale obligatariusze powinni uzbroić się w cierpliwość.

– Procesy tego rodzaju będą jednak bardzo skomplikowane – z jednej strony ze względu na ich precedensowy charakter, z drugiej zaś ze względu na okoliczności, które – niejednokrotnie nie bez racji – będą podnosiły instytucje finansowe, wskazując na to, że klienci podpisali deklaracje świadomości ryzyka, oświadczyli, że zapoznali się z dokumentami dotyczącymi emisji oraz że akceptują ryzyko związane z inwestowaniem – ostrzega ekspert kancelarii Legality.

© Licencja na publikację
© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: PARKIET

×

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły