Zarząd Brand24, oferującego narzędzia do monitoringu treści w internecie, potwierdza, że w tym roku spółce uda się już wypracować zysk. – Już w I kwartale strata netto wyniosła zaledwie 19 tys. zł. Z końcem roku powinniśmy mieć około 0,6 mln zł zysku netto – przyznaje prezes Michał Sadowski. Plan na ten rok to również 4,4 tys. klientów oraz 16 mln zł przychodów.

Model biznesu Brand24 oparty jest na abonamentach. Obecnie wskaźnik odejść klientów sięga około 5,6 proc. – W perspektywie dwóch lat chcielibyśmy zejść do około 5 proc. i byłby to świetny wynik – ocenia Sadowski. – Jeśli jednak nie nastąpi jakaś globalna rewolucja w edukacji na temat tego typu produktów jak nasz, to nie spodziewałbym się zejścia do około 4 proc. Wciąż duża liczba klientów będzie realizować swoje potrzeby sezonowo – dodaje Sadowski.

Spółka zamierza też obcinać koszty poprzez m.in. skrócenie czasu dostępu do danych dla kont testowych. W tej chwili aktywnych klientów jest 3,3 tys., z kolei z kont próbnych korzysta 13 tys. – Utrzymanie takiej liczby kont testowych jest dla nas istotnym kosztem. Chcemy się skupić na lepszej jakości kont próbnych i jednocześnie odfiltrować użytkowników nieaktywnych – zapowiada prezes.

Jak dotąd około 50 proc. użytkowników kont testowych po okresie próbnym rezygnowało z usług Brand24. – Lada moment startujemy z nowym kreatorem projektu. Aktualny stawiał mocno na prostotę. W ciągu kilkunastu sekund można było stworzyć własny projekt monitoringu i dotrzeć do danych. Dla wielu użytkowników takie dane były mało satysfakcjonujące – przyznaje Sadowski. Teraz tworzenie projektu do monitoringu będzie bardziej złożone i wieloetapowe. – Liczymy się z tym, że mniej osób przejdzie przez ten proces, jednak wrażenia będą z pewnością dużo lepsze – zapowiada prezes.

Brand24 w kwietniu złożył w Komisji Nadzoru Finansowego wniosek o zatwierdzenie prospektu dotyczącego przejścia na rynek główny GPW. – W tej chwili odpowiadamy na pytania KNF, a cała procedura może potrwać około trzech miesięcy. Liczymy na debiut na głównym rynku na przełomie trzeciego i czwartego kwartału – mówi Sadowski. – To czysto techniczne przejście, które nie wiąże się z emisją akcji. Liczymy na rozszerzenie dostępu do inwestorów – dodaje. PAAN