Surowce i paliwa

Bogdanka i JSW czekają, aż Prairie wypadnie z gry

Krajowi producenci węgla z zazdrością patrzą, jak Australijczycy urządzają się na polskich złożach. Czekają, aż powinie im się noga.

Ben Stoikovich, prezes Prairie Mining

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński

Lubelski Węgiel Bogdanka i Jastrzębska Spółka Węglowa nie rezygnują z planów uzyskania koncesji na przyległe do ich kopalń złoża węgla: K 6-7 oraz Dębieńsko. Jak ustaliliśmy, przez najbliższy rok nie będą jednak robić żadnych ruchów, lecz jedynie czekać, aż operujący na tych terenach australijski Prairie Mining sam wypadnie z gry. A przeszkód, o które może się potknąć, jest sporo.

Bez koncesji

Jak ustaliliśmy, Prairie już w lutym 2017 r. skończyła się koncesja rozpoznawcza na położone na Lubelszczyźnie złoże K 6-7. Spółka wciąż jednak ma pierwszeństwo do uzyskania koncesji wydobywczej na tym obszarze, ale tylko do kwietnia 2018 r. Chce tam wybudować kopalnię Jan Karski.

– Szanse na to, że do tego czasu uda im się zgromadzić pełną dokumentację i złożyć wniosek koncesyjny, są niewielkie. Nie mają przecież nawet decyzji środowiskowej dla swojego projektu, a to pochłania wiele czasu – usłyszeliśmy w jednej ze spółek węglowych.

Trudności są też w Dębieńsku, choć tam Prairie ma już koncesję wydobywczą, obowiązującą aż do 2058 r. Problem w tym, że wymaga ona zmian – dokument przewiduje, że wydobycie powinno się rozpocząć już w 2018 r. Jest to niewykonalne, bo budowa kopalni jeszcze nawet nie ruszyła. Jeśli Australijczykom nie uda się zmienić warunków koncesji, to z inwestycji nici.

Ze źródeł zbliżonych do resortu energii wiemy, że Bogdanka i JSW tylko czekają na to, aż Prairie utraci prawa do działalności na obu terenach. Choć w zarządzie jastrzębskiej spółki pojawiają się głosy, że projekt można odkupić od konkurenta, to jednak przekaz z góry jest inny – lepiej poczekać, aż Prairie samo zrezygnuje.

– Kupowanie aktywów w momencie, gdy jest szansa na uzyskanie koncesji wydobywczej normalną drogą, byłoby nierozsądne – kwituje jeden z naszych rozmówców.

Prairie: zdążymy na czas

Zarząd australijskiej spółki jest już przyzwyczajony do spekulacji, że planowane przez nią inwestycje mogą się nie udać, albo że ich jedynym celem nie jest budowa kopalń, tylko sprzedaż projektów. – Zgodnie z polskim prawem geologicznym i górniczym Prairie posiada prawa do realizacji projektów Jan Karski i Dębieńsko i jest objęte ochroną w ramach umów międzynarodowych – podkreśla Ben Stoikovich, prezes Prairie Mining. – Jesteśmy przekonani, że ukończymy dokumentację niezbędną do złożenia wniosku o koncesję na złoże Lublin, w którego skład wchodzi także obszar K 6-7, zgodnie z harmonogramem. Prace nad dokumentacją, włącznie z raportem środowiskowym, są na bardzo zaawansowanym etapie – przekonuje Stoikovich.

Prezes nie ma też wątpliwości, że uda się na czas zmienić warunki koncesji wydobywczej na złoże Dębieńsko. – Złożyliśmy już wniosek o aktualizację niektórych jej zapisów. Jesteśmy przekonani, że Ministerstwo Środowiska zgodnie z obowiązującym prawem wkrótce zaktualizuje koncesję – zapewnia prezes. Na realizację obu projektów firma musi pozyskać w sumie 1,14 mld USD (4,2 mld zł).


Wideo komentarz

Powiązane artykuly