Portfel funduszy inwestycyjnych

Walka o nowe maksima indeksów to kwestia miesięcy

W styczniu strzałem w dziesiątkę okazały się fundusze polskich spółek. Czy dadzą zarobić także w lutym? – zdania są podzielone. To nie jest jednak dobra pora, by rezygnować z nich na rzecz mniej ryzykownych podmiotów.
Foto: Fotorzepa, Andrzej Cynka A.C. Andrzej Cynka

 

Pierwszy miesiąc roku był bardzo udany dla całego portfela funduszy, jednak w ogólnej klasyfikacji zaszły poważne zmiany – ten, kto postawił na bardziej ryzykowne instrumenty, zyskał najwięcej. Z drugiej strony to, co było siłą portfeli w styczniu, czyli akcje, w lutym może przynieść kłopoty. Jednostki funduszy są wyceniane z opóźnieniem, stąd trudno jeszcze dokładnie oszacować, jaki wpływ miała wtorkowa sesja na GPW na fundusze akcji.

Zacięta walka o brąz

Średnia stopa zwrotu każdego z portfeli przekroczyła w styczniu 2 proc. To, że Radosław Sosna (1,43-proc. stopa zwrotu w styczniu) z NN Investment Partners TFI umocni się na pierwszym miejscu, a drugą lokatę utrzyma Rafał Lerski (2,04 proc. zysku) z TFI BGŻ BNP Paribas, było do przewidzenia. Dystans, jaki ich dzielił od następnego w kolejności Wojciecha Juroszka (2,44 proc.) z AgioFunds TFI, był zbyt duży do pokonania. Ciekawe przeszacowania nastąpiły jednak w drugiej trójce. Adam Łukojć z TFI Allianz jednym susem przeskoczył z ostatniego miejsca dzięki 3,25-proc. stopie zwrotu swojego portfela. Co ciekawe, Łukojć nie zmienił również składu funduszy na luty, pozostając przy dosyć agresywnej strategii. Na piątym miejscu utrzymał się Andrzej Czyrko z TFI PZU (1,8 proc.), z kolei na sam koniec spadł Rafał Bogusławski z Amundi Polska TFI – 1,15 proc. zysku w styczniu (miejsca w rankingu podajemy po 16 miesiącach rywalizacji).

Wyniki portfeli w styczniu są oczywiście nieco słabsze od zwyżek, które notowały główne warszawskie indeksy, ponieważ akcje stanowią w nich mniej niż połowę łącznych aktywów. Czy w związku z tym uda im się ostatecznie wyjść z tarczą po sporych spadkach z początku lutego, zobaczymy na koniec miesiąca, który będzie jednocześnie przedostatnim w tej edycji portfela funduszy.

Nerwówka w lutym

Większość zarządzających jest zdania, że mimo trudnego początku lutego w dłuższym terminie niewiele się zmienia. Wciąż mamy do czynienia z trendem wzrostowym, a warszawskie indeksy nadal nie powiedziały ostatniego słowa, jeśli chodzi o tegoroczne maksima. Czynnikiem wspierającym zwyżki mają być poprawiające się wyniki przedsiębiorstw, szczególnie z grupy małych i średnich spółek. Czy tak będzie, powinniśmy dowiedzieć się niebawem. Wkraczamy bowiem w gorący okres publikacji wyników przez firmy.

Początek nowego miesiąca zagrał jednak na nerwach niektórym zarządzających na tyle, że zdecydowali się na mniejszą ekspozycję na akcje w lutym. Lerski radzi przeczekać okres gwałtownej zmienności z boku, a środki trzymać w funduszach mniej poddających się koniunkturze na rynku akcji. Zapowiada, że do tych najbardziej ryzykownych aktywów wróci, ale w marcu bądź kwietniu. Co innego mówi Łukojć, który ostrzega, że taką strategią można przegapić odbicie akcji.

Rezygnując z polskich spółek, zarządzający przenoszą kapitał do funduszy obligacji zagranicznych, innych rynków wschodzących oraz rynków rozwiniętych.

 

pytania do... Rafała Lerskiego

członka zarządu, dyrektora inwestycyjnego TFI BGŻ BNP Paribas

Początek lutego przyniósł tąpnięcie na rynkach akcyjnych. Czy jest to początek długo wyczekiwanej korekty, czy tylko chwilowa zmiana nastrojów?

Wiele wskazuje na to, że nie mamy do czynienia ze zmianą generalnego trendu, a jedynie krótkoterminową korektą. Dotychczasowy trend wzrostowy był już dość męczący, w efekcie ciężko było zarobić na alokacji aktywów z uwagi na niską zmienność.

Z drugiej strony naszym zdaniem rynki akcyjne nie podniosą się tak szybko i w lutym będziemy najprawdopodobniej jeszcze oscylować wokół obecnych poziomów, poruszając się w trendzie bocznym. Stąd nasza decyzja o zmniejszeniu udziału akcji w portfelu. Rynek akcji może się zacząć podnosić dopiero w marcu albo kwietniu i to mogą być znacznie lepsze miesiące dla posiadaczy jednostek funduszy akcji. W lutym jednak przechodzimy do defensywy – największy udział w naszym portfelu ma fundusz papierów korporacyjnych.

Zatem długoterminowa perspektywa dla spółek z GPW, szczególnie z grupy „misiów", wciąż pozostaje dobra? Jest szansa na przebicie w tym roku styczniowych poziomów warszawskich indeksów?

Oczywiście nasz rynek nie jest samotną wyspą, więc wiele będzie zależało od zachowania innych giełd, szczególnie tej w Stanach Zjednoczonych, oraz od ogólnego nastawienia do rynków wschodzących. Polska co prawda nie jest typowym reprezentantem indeksu MSCI Emerging Markets, ponieważ koszyk tych rynków to głównie Azja ze znacząco rosnącym udziałem spółek technologicznych, niemniej obserwowane globalne napływy do tej grupy krajów powinny sprzyjać także warszawskiej giełdzie. Wyceny polskich spółek wciąż nie są wymagające i jest duża szansa, że w tym roku przedsiębiorstwa, szczególnie z grupy „misiów", będą poprawiać wyniki finansowe. W zeszłym roku ta grupa spółek była pod mocną presją wzrostu kosztów pracowniczych i cen surowców, eksporterom nie pomagał również mocny złoty. W końcu jednak musi dojść do tego, że rosnące koszty spółki zaczną przerzucać na klientów i marże zaczną rosnąć. Dlatego uważam, że w tym roku uda się jeszcze przebić styczniowe maksima warszawskich indeksów.

Warto w takim razie teraz lokować środki w fundusze akcji?

Pytanie, w jakim okresie chcemy zainwestować. Jeśli ktoś do tej pory nie miał akcji, a chciałby zainwestować i zapomnieć o swoim portfelu na np. trzy lata, to powinien się dobrze zastanowić. Jednak w perspektywie rocznej raczej wciąż będziemy mieli do czynienia ze wzrostem na rynkach akcji.

W lutym największą stopę zwrotu w pana portfelu miał BGŻ BNP Paribas Globalny Dynamicznego Wzrostu. W co inwestuje ten fundusz?

Fundusz ma głównie ekspozycję na akcje największych rynków zagranicznych, tj. akcje amerykańskie, europejskie i rynków wschodzących. Neutralne poziomy zaangażowania na tych rynkach to odpowiednio 40 proc., 30 proc. i 20 proc. W chwili obecnej niedoważamy akcje amerykańskie, jednocześnie utrzymując zaangażowanie w akcjach europejskich i na rynkach wschodzących na poziomach większych od neutralnego. PAAN

 

 

Po korekcie na rynkach akcji znów zawita wzrost

 

Do portfela wchodzą akcje tureckie

 

Radosław Sosna, młodszy zarządzający NN Investment Partners TFI

 

Styczeń rozpoczął się od mocnego akcentu i kontynuacji hossy, stłumionej w drugiej połowie miesiąca przez dość gwałtowny wzrost rentowności obligacji skarbowych. Dalszy szybki spadek cen papierów dłużnych mógłby pogłębić korektę na rynkach akcji.

 

Sezonowe zjawisko lepszego zachowania „misiów" w styczniu nie zmaterializowało się z powodu siły blue chips. Mimo to w lutym nie decydujemy się na zmianę proporcji dużych do małych spółek. W części zagranicznej możemy również mówić o lekkim zaskoczeniu i kontynuacji relatywnie gorszego zachowania akcji zachodnioeuropejskich, stąd decyzja o ograniczeniu ekspozycji na Europę. Zdecydowaliśmy się za to postawić na Turcję, za pośrednictwem NN Akcji Środkowoeuropejskich. W części dłużnej, po bardzo dobrym zachowaniu walut lokalnych do dolara, zamykam pozycję w funduszu NN Obligacji Rynków Wschodzących (Waluta Lokalna). Po zmianach, struktura portfela pozostaje – zgodnie z założeniami – zrównoważona. PAAN

 

Lepszym okresem dla akcji będzie marzec czy kwiecień

 

Rafał Lerski, członek zarządu, dyrektor inwestycyjny TFI BGŻ BNP Paribas

 

Znacząco skracamy udział akcji w portfelu. Zakładamy, że rozpoczęte pod koniec stycznia spadki na giełdach to jedynie korekta. Ponieważ jednak rynkom przyszło długo czekać na tego typu ruch korekcyjny, to przypuszczamy, że w lutym możemy jeszcze nie doświadczyć znaczącego wzrostu indeksów akcyjnych. Marzec lub kwiecień mogą okazać się lepszymi miesiącami, aby powrócić do większego udziału funduszy papierów udziałowych w portfelu. W bezpiecznej części portfela pozostajemy przy funduszach, które są mało wrażliwe na zmiany rynkowych rentowności.

 

Wszystko zależy od tego, jak będą się kształtować marże

 

Wojciech Juroszek, zarządzający AgioFunds TFI

 

Na rynek zawitała długo oczekiwana korekta. Nie wiadomo, jak długo potrwa na rynku amerykańskim, natomiast na polskiej giełdzie korekta na średnich i mniejszych spółkach trwa już od połowy ubiegłego roku. Za nami wyniki kilku banków – raczej dobre, ale baza do dalszej poprawy robi się wysoka. Bez wzrostu stóp procentowych osiągnięcie imponujących dynamik wyników będzie trudne. Wszyscy z niecierpliwością czekają na publikacje wyników pozostałych spółek (przemysł, usługi, handel), które zobrazują aktualny stan gospodarki. Chodzi głównie o to, na jakim poziomie może się kształtować marża w firmach w tym roku. Ostatnio jest z tym duży problem. Marże spadają z tych czy innych powodów, a rynek zastanawia się, czy ta erozja to już trwała tendencja na lata, z którą trzeba będzie się zmierzyć, czy to raczej wynik szoków (surowcowo-płacowych), mających wpływ na wyniki kilku tylko kwartałów, ponieważ zarządy spółek powinny być w stanie systematycznie przenosić wzrost kosztów na klientów. pAAN

 

Lepiej nie ryzykować przegapienia hossy

 

Adam Łukojć, dyrektor dep. zarządzania portfelami akcji TFI Allianz

 

Styczeń był bardzo dobrym miesiącem dla inwestujących w ryzykowne aktywa. Reforma podatkowa w Stanach Zjednoczonych przyczyniła się do euforii na amerykańskich rynkach – zwłaszcza na NASDAQ. Amerykańskim spółkom pomógł też słaby dolar. Dodatkowo do inwestowania na rynkach akcji zachęcały też spadki cen obligacji skarbowych. Kapitał płynął do bardziej ryzykownych klas aktywów: z obligacji skarbowych do akcji i do walut krajów wschodzących. Spadek cen obligacji skarbowych co prawda zmniejsza atrakcyjność inwestowania w akcje, ale w krótkim terminie może wspierać giełdy, bo inwestorzy mogą szukać alternatyw dla części instrumentów dłużnych. W styczniu zwyżki na giełdach były prawdopodobnie za szybkie: hossa musi zwolnić. Ale ewentualna korekta może być krótka i płytka; być może lepiej jest nie ryzykować przegapienia kolejnej fali zwyżek, niż próbować ochronić się przed korektą, która nie musi być szczególnie bolesna. Dlatego skład portfela – względnie agresywny – pozostaje bez zmian. PAAN

 

Korekta ostudziła gorące głowy inwestorów

 

Andrzej Czyrko, dyrektor biura sprzedaży TFI PZU

 

Styczeń okazał się bardzo mocny dla rynków bazowych. Akcyjne rynki rozwinięte rosły o 4–5 proc., a rynki wschodzące nawet po blisko 10 proc. Mało komfortowe były zachowania rynku dłużnego, na którym w drugiej połowie miesiąca pojawił się wzrost rentowności. Na kolejny miesiąc warto w dalszym ciągu utrzymać zaangażowanie w aktywach akcyjnych, nawet w sytuacji, gdy pojawi się kilkuprocentowa korekta. Po wyjątkowo konsekwentnych zwyżkach w 2017 r. korekta może być dobrym „katharsis" dla gorących głów inwestorów. W portfelu na luty postanowiłem zamienić fundusz PZU Zrównoważony na PZU Akcji Spółek Dywidendowych, który wynikiem styczniowym pokazał, że warto posiadać jego jednostki. Taki ruch delikatnie zwiększa całościową alokację akcyjną, co powinno pozwolić na lepsze wykorzystanie potencjału rynkowego. PAAN

 

Realizacja zysków jest naturalna

 

Rafał Bogusławski, strateg Amundi Polska TFI

 

Pod koniec stycznia na rynkach akcji rozpoczęła się korekta. Taki scenariusz nie powinien dziwić, jeśli spojrzymy na to, jak znaczny wzrost zanotowały indeksy akcyjne w ostatnich miesiącach. Realizacja zysków jest naturalną reakcją, która paradoksalnie pozwala hossie trwać dłużej. Z gospodarki światowej nadal napływają bardzo pozytywne informacje. Wzrost gospodarczy w najbliższych kwartałach powinien się utrzymywać na wysokim poziomie praktycznie we wszystkich obszarach geograficznych. Banki centralne powoli odchodzą od ultraluźnej polityki monetarnej, ale robią to bardzo ostrożnie i nie powinno to zaszkodzić rynkom akcji. Sytuacja wygląda zupełnie inaczej na rynku obligacji skarbowych. Zwłaszcza obligacje o stałym oprocentowaniu i długich terminach zapadalności są narażone na przecenę, ponieważ normalizacja polityki monetarnej przez banki centralne zapewne przełoży się na wzrost rentowności. W portfelu ponownie największą pozycję stanowi fundusz Amundi Globalnych Perspektyw Umiarkowany. PAAN

 

 

Portfel funduszy | Akcje zagraniczne w miejsce polskich

W portfelu na luty znacznie mocniejszą reprezentację niż na styczeń mają fundusze akcji zagranicznych rynków rozwiniętych, a także obligacji zagranicznych. Udział obu grup wzrósł o ponad 4 pkt proc. Istotnie więcej jest również funduszy akcji zagranicznych rynków wschodzących oraz tych o strukturze mieszanej, zarówno polskich, jak i zagranicznych. Najbardziej spadł z kolei udział funduszy inwestujących w obligacje korporacyjne oraz absolutnej stopy zwrotu. Zarządzający częściowo zrezygnowali również z akcji polskich, szczególnie małych i średnich spółek. Ogółem w styczniu portfel zarobił 2,01 proc., co jest najlepszym wynikiem od początku tej edycji. Największe stopy zwrotu przyniosły w styczniu Allianz Akcji Rynków Wschodzących (7,4 proc.), Allianz Artificial Intelligence (6,3 proc.), Agio Agresywny Spółek Wzrostowych (5,6 proc.) oraz NN (L) Obligacji Rynków Wschodzących i Allianz Małych Spółek Europejskich (po 4,6 proc.). Najsłabsze były PZU Akcji Rynków Rozwiniętych (-0,9 proc.) oraz Allianz PIMCO Income (-0,3 proc.). Na czele utrzymuje się Radosław Sosna z wynikiem 13,7 proc., następni w kolejności są Rafał Lerski (10,25 proc.), Wojciech Juroszek (7,5 proc.), Adam Łukojć (7,2 proc.), Andrzej Czyrko (7 proc.) oraz Rafał Bogusławski (5,53 proc.). PAAN


Wideo komentarz

Powiązane artykuły