Oszczędzanie

Dr Agata Trzcińska. Optymiści chętniej oszczędzają i są w tym lepsi

Dr Agata Trzcińska, psycholog ekonomiczny, Wydział Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego

Łatwiej odkładać na coś konkretnego, na przykład na samochód bądź wakacje, niż na emeryturę, która jest czymś abstrakcyjnym i odległym

Foto: Archiwum

Wydaje się, że ludzie, którzy więcej zarabiają, powinni też gromadzić więcej oszczędności. Tymczasem każdy zna osoby zarabiające mało, którym udaje się systematycznie odkładać pieniądze, oraz ludzi o wysokich dochodach, którzy nie potrafią nic zaoszczędzić. Dlaczego tak się dzieje?

Oszczędzanie jest uwarunkowane nie tylko tym, jakie mamy dochody. Zależy także od naszych cech osobowościowych i umiejętności samokontroli. Poza tym ważne jest nie tylko to, jakie mamy faktyczne dochody, ale też jak je postrzegamy. Chodzi o to, czy uważamy swoją sytuację materialną za dobrą, czy złą w porównaniu z innymi ludźmi. Im postrzegamy ją lepiej, tym chętniej oszczędzamy.

Co wpływa na to, jak oceniamy swoją sytuację?

Zależy to od naszych cech osobowościowych. Zadowoleni z życia optymiści postrzegają ją lepiej niż pesymiści, chętniej oszczędzają i są w tym lepsi. Nasze oszczędzanie zależy też od tego, czy jesteśmy stabilni emocjonalnie, sumienni i czy jesteśmy ekstrawertykami czy introwertykami.

Na czym polegają te zależności?

Na pewno oszczędzaniu sprzyja sumienność, która wiąże się ze skłonnością do planowania przyszłych działań i samodyscypliną. Stabilność emocjonalna z kolei łączy się z większą chęcią do oszczędzania dlatego, że osoby o takich cechach potrafią lepiej zapanować nad swoimi zachciankami. Łatwiej jest im odmówić sobie czegoś i zgromadzić pieniądze. Introwertycy oszczędzają więcej niż ekstrawertycy. To można wyjaśnić innym sposobem spędzania wolnego czasu. Ekstrawertycy więcej wydają na aktywność, która jest związana z życiem towarzyskim.

Czy możemy coś zmienić w swoim podejściu do oszczędzania?

Należy podkreślić, że związki między oszczędzaniem a cechami osobowości nie są silne. A to oznacza, że możemy kształtować swoje podejście do oszczędzania. Nad kształtowaniem odpowiednich nawyków możemy i powinniśmy pracować już z małymi dziećmi. W Polsce w tej dziedzinie bardzo mało się dzieje.

Jeśli ktoś w dzieciństwie nie wyrobił w sobie nawyku odkładania pieniędzy, to czy ma szansę zmienić to w dorosłym życiu?

Dorośli także mogą ćwiczyć samokontrolę, próbować wykształcić ją w sobie.

Niedawno prowadziliśmy na Uniwersytecie Warszawskim badania wśród dzieci. Okazało się, że dzieci, którym przypominano o tym, że samokontrola to coś ważnego, częściej oszczędzały. Czyli takie przypominanie sobie, że mamy się pilnować, pomagało.

Kolejnym sposobem może być oszczędzanie kontraktowe. Polega to na tym, że trochę na siłę zmuszamy się do oszczędzania. Podpisujemy umowę z jakąś instytucją finansową i musimy regularnie wpłacać pieniądze.

Czy nasze motywacje wpływają na skłonność do oszczędzania?

Na pewno warto się zastanowić, dlaczego oszczędzamy i jakie są nasze cele. Oszczędzanie jest trudne, bo wymaga zrezygnowania z czegoś fajnego tu i teraz na rzecz czegoś w przyszłości. Jeżeli ten cel jest abstrakcyjny, trudniej jest teraz odmówić sobie czegoś, a gdy konkretny – łatwiej.

Z tego powodu nie jest łatwo oszczędzać na emeryturę, gdyż jest ona czymś abstrakcyjnym, a przy tym jest odległa. Łatwiej gromadzić pieniądze na samochód czy na wakacje, bo to jest namacalne, bez problemu możemy sobie wyobrazić i jest to atrakcyjne.

Załóżmy, że udaje nam się odkładać pieniądze. Jedni będą inwestować agresywnie, a inni ostrożnie lokować w banku. Od czego to zależy?

Przede wszystkim od naszej skłonności do ryzyka i od naszej wiedzy finansowej. Pamiętajmy jednak, że bardzo niewielu Polaków w ogól inwestuje. Jeśli mamy oszczędności, to albo trzymamy je w przysłowiowej skarpecie, albo na zwykłych kontach bankowych. W najlepszym razie są to lokaty terminowe. Inwestuje tylko kilka procent Polaków. Tyle osób zarządza swoimi pieniędzmi w świadomy sposób.

Czy można w jakiś sposób skłonić ludzi do oszczędzania i inwestowania?

Konieczna jest edukacja finansowa. Dotyczy to nie tylko dzieci, ale i osób dorosłych. Polacy mają niewielką wiedzę ekonomiczną i niekoniecznie chcą ją poszerzać.

Optymistyczne jest to, że jesteśmy coraz lepsi w oszczędzaniu, ale nadal pozostajemy w tyle za innymi krajami. Poprawa częściowo wynika z tego, że nasze dochody rosną, żyje się nam coraz lepiej. Wciąż jednak brakuje nam wiedzy finansowej.

Czy dawanie dzieciom kieszonkowego może wyrobić nawyk oszczędzania?

Na pewno wpływa na umiejętność zarządzania swoimi pieniędzmi. Warto dawać dzieciom kieszonkowe, regularnie i stałą kwotę. Kieszonkowe nie powinno być uzależnione od zachowania i osiągnięć dziecka w nauce. Ważne, żeby dzieci mogły w miarę swobodnie wydawać swoje pieniądze. Dziecko ma prawo popełniać błędy i na tych błędach się uczyć.

© Licencja na publikację
© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: PARKIET

×

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły