Obligacje

Obligacje GetBacku jak lokaty

Pod takim hasłem sprzedawcy w prywatnych ofertach reklamowali papiery dłużne windykacyjnej firmy – wynika z listów naszych czytelników. Przywoływali nawet Bankowy Fundusz Gwarancyjny i zapewniali, że można je będzie łatwo sprzedać.
Foto: Adobestock

Czytelnicy „Parkietu" zasypali naszą redakcję mailami dotyczącymi obligacji przez nich posiadanymi i informacjami o agresywnym sposobie ich sprzedaży.

Znamiona missellingu

Dotyczy to obligacji oferowanych w trybie prywatnym, które stanowią prawie 90 proc. łącznej wartości istniejących na koniec września obligacji GetBacku sięgającej 1,77 mld zł (do tej pory spółka nie podała raportu rocznego i wartość ta może sięgać 1,9 mld zł). Papiery trafiały głównie do inwestorów detalicznych, i to na szeroką skalę – według szacunków mogą być w portfelach od 5 do 30 tys. drobnych inwestorów. Tylko jedna piąta wartości obligacji emitowanych w trybie prywatnym była zabezpieczona.

Oferującym papiery w trybie prywatnym był w większości przypadków Polski Dom Maklerski, ale oferta i sprzedaż wspomagana była przez pośredników. Najczęściej nasi czytelnicy wspominają o Idea Banku (w połowie 2016 r. sprzedał GetBack konsorcjum private equity za 825 mln zł) i jego marce Lion's Bank, pojawia się też Getin Noble Bank, ale także mniejsi pośrednicy, tacy jak Heritage Real Estate. Obligacje sprzedawali też bezpośrednio sami pracownicy GetBacku.

Z relacji naszych czytelników wynika, że mogło dochodzić do poważnych przypadków missellingu – nie tylko zapewniano o bezpieczeństwie inwestycji w obligacje GetBacku, ale też sprzedawano te papiery na wysokie kwoty osobom, które nie mają pojęcia o obligacjach korporacyjnych, nie odpowiadały profilem ryzyka i nie mogły zdywersyfikować portfela. Przykłady?

„Obecnie wartość wierzytelności w zarządzaniu Getback wynosi około 28 mld zł. Dla porównania wartość środków, którymi dysponuje Bankowy Fundusz Gwarancyjny, to około 9 mld zł" – napisał w ofercie sprzedaży obligacji GetBacku jeden z pracowników firmy pośredniczącej. Nie dość, że sugerować to może objęcie obligacji gwarancjami BFG (pełne gwarancje dotyczą wyłącznie depozytów o wartości do 100 tys. euro), to dodatkowo podano nominalną wartość portfela, z którego windykatorom tylko część – w najlepszym przypadku około 30 proc. – udaje się odzyskać od dłużników.

W tej samej ofercie sprzedawca napisał: „Mamy tu do czynienia z wyjątkowo bezpieczną formą lokowania środków – spółka ma pełen nadzór Komisji Nadzoru Finansowego, co bardzo rzadko się zdarza przy emitentach obligacji" oraz że to „rozwiązanie o gwarantowanej stopie zwrotu 5,5 proc. w skali roku".

Z kolei sprzedawca innej z firm przekonywał, że obligacje GetBacku to „w 100-proc. pewna i bezpieczna lokata kapitału z możliwością sprzedania po cenie nominalnej w każdym momencie, tak dobre są to papiery" (mowa o obligacjach niedopuszczonych do obrotu). „Utopiłem w tych obligacjach 250 tys. zł oszczędności. Jestem zrozpaczony. Mówili, że choć nie są notowane na Catalyst, to jak ich nie będę chciał, to bank je odkupi. Teraz zaprzeczają" – napisał inny czytelnik. Kolejny dodał, że namówiony przez sprzedawcę zainwestował 100 tys. zł ze sprzedaży działki i jeśli nie wyda ich na cel mieszkaniowy, będzie musiał zapłacić fiskusowi 19 tys. zł. Kolejny inwestor przytoczył argumentację sprzedawcy za obligacjami GetBacku: „to bezpieczna inwestycja, tylko idioci zakładają lokaty".

Odsetki spłacane, ale...

Z naszych informacji wynika, że odsetki od różnych serii obligacji GetBacku spłacane są terminowo (płatności były dokonywane m.in. w środę i czwartek). Jednak prawdziwym wyzwaniem, w razie problemów finansowych spółki, byłby wykup kapitału.

Wiemy jak dotąd o jednym przypadku, aby nie wykupiono obligacji od drobnego inwestora. Chodzi o papiery z serii OA o czteroletnim tenorze (emisja warta łącznie 20 mln zł), oprocentowane na 10 proc. w skali roku, uplasowane na początku stycznia. Jeden z naszych czytelników, zgodnie z warunkami emisji, zażądał przedwczesnego wykupu na początku kwietnia i do tej pory nie otrzymał pieniędzy, mimo że spółka zapewniała, że kapitał zostanie zwrócony (chodzi o kwotę 50 tys. zł).

Co ciekawe, możliwość żądania przedterminowego wykupu nie była uwarunkowana np. złamaniem przez spółkę kowenantów. Obligatariusz mógł żądać wykupu co trzy miesiące od daty przydziału obligacji – to bardzo rzadka sytuacja na rynku obligacji. Ciekawy był też mechanizm stosowany w niektórych seriach, umożliwiający wzrost oprocentowania danej serii do 14 proc., jeśli spółka wyemitowałaby w danym okresie obligacje o rentowności do wykupu wyższej niż 8 proc.

Z naszych obserwacji wynika, że warunki emisji obligacji, często bardzo do siebie podobnych i emitowanych w nieodległych terminach, zdecydowanie się różniły. Niektóre miały 10-proc., inne zaledwie 5,5-proc. oprocentowanie w skali roku. W większości nie były jednak zabezpieczone i tylko nieliczne serie, głównie te najnowsze, zachęcały możliwością przedterminowego wykupu co trzy lub sześć miesięcy bez spełnienia dodatkowych warunków poza formalnymi.

Z kolei sam sposób prowadzenia ofert prywatnych obligacji GetBacku, bardzo licznych (serii jest co najmniej kilkadziesiąt), i dotarcie do tak licznego grona inwestorów (prywatne emisje obejmują maksymalnie 149 adresatów) przypomina rozciągniętą w czasie ofertę publiczną.

Spóźniona reakcja S&P

– Umieszczenie GetBacku na liście obserwacyjnej odzwierciedla możliwość obniżki jego ratingu o kilka poziomów lub upadłości spółki, ponieważ istnieje ryzyko, że nie zdoła zrefinansować zadłużenia, podnieść kapitału lub wyemitować nowego długu, aby spłacić dotychczasowe zadłużenie – podał S&P, który jeszcze w połowie lutego podniósł perspektywę ratingu GetBacku do pozytywnej ze stabilnej.

To kolejny przykład, kiedy agencje ratingowe z opóźnieniem reagują na wydarzenia. Dopiero w środę S&P umieścił spółkę na liście obserwacyjnej, a EuroRating obniżył jej ocenę. Fitch, który od stycznia analizuje firmę, jeszcze nie zrewidował swojego ratingu.

Według naszych informacji sytuację i doniesienia medialne dotyczące GetBacku analizuje Departament ds. Przestępczości Gospodarczej Prokuratury Krajowej.

Komisja Nadzoru Finansowego, która w 2017 r. zatwierdziła prospekty emisyjne akcji i obligacji spółki, deklaruje, że „podejmuje wszelkie niezbędne działania w sprawie GetBacku, w zakresie posiadanych kompetencji określonych przepisami prawa". – Szczegóły tych działań, zgodnie z prawem, objęte są tajemnicą zawodową – zastrzega Jacek Barszczewski, rzecznik KNF.

© Licencja na publikację
© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: PARKIET

×

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły