Obligacje

OFE mają o ponad miliard złotych mniej w obligacjach korporacyjnych

W ubiegłym roku tylko jeden fundusz emerytalny powiększył wartość obligacji firm w portfelu. Papiery korporacyjne zastępowano obligacjami Banku Gospodarstwa Krajowego i listami zastawnymi.
Foto: Fotorzepa, Grzegorz Psujek

Nadzieje na to, że obligacje skarbowe będą w portfelach otwartych funduszy emerytalnych zastępowane długiem korporacyjnym, zostały ostatecznie pogrzebane. Zdecydowana większość z nich nawet nie reinwestowała otrzymanej gotówki z wygasających papierów, nowe pozycje pojawiały się rzadko. Wyjątkiem były papiery BGK, które są pewnego rodzaju substytutem papierów skarbowych (BGK cieszy się taką samą oceną ratingową jak Polska) oraz listy zastawne banków hipotecznych, które uznawane są za nawet bezpieczniejsze od papierów skarbowych ze względu na zabezpieczenie na pracujących portfelach kredytów hipotecznych. OFE zwiększyły w nich zaangażowanie o odpowiednio 793 mln zł i 845 mln zł (o 38 proc. i o 63 proc.). Łącznie to nawet więcej niż fundusze wycofały z obligacji korporacyjnych (1,096 mld zł), przy czym do tych ostatnich wliczamy także papiery bankowe. Gdyby nie uwzględniać inwestycji w papiery Europejskiego Banku Inwestycyjnego, podporządkowane obligacje PKO BP czy krótkoterminowe papiery BZ WBK, bilans byłby dużo gorszy. I tak właśnie należy postrzegać aktualne podejście OFE do papierów korporacyjnych – zamiast firm, wolą bezpieczniejsze papiery bankowe.

Nieliczne inwestycje

I z tym właśnie zastrzeżeniem możemy spojrzeć na zaprezentowaną obok listę inwestycji OFE w papiery firm, które przeprowadziły w przeszłości emisje publiczne na podstawie prospektów emisyjnych skierowane do inwestorów indywidualnych. Obecność konserwatywnie nastawionych funduszy w gronie nabywców obligacji można odczytać jako pewnego rodzaju nobilitację dla emitentów, względnie potraktować jako namiastkę oceny ratingowej, której przecież większość emitentów nie ma. Oczywiście brak danej pozycji w portfelach OFE nie jest równoznaczny z negatywną oceną – nie wszystkie emisje były w ogóle dostępne dla funduszy choćby ze względu na rozmiar lub preferencje przy przydziale.

Spośród 11 emitentów, którzy przeprowadzili w ub.r. emisje publiczne, obligacje tylko jednego z nich trafiły do portfeli OFE – wybór dwóch z nich padł na GetBack. Chodzi o drugą emisję publiczną przeprowadzoną w maju ub.r., która w całości została skierowana do inwestorów instytucjonalnych. Oferta warta 80 mln zł została zamknięta niemal w całości, o czym przesądziły zapisy OFE Allianz i OFE Nationale Nederlanden o łącznej wartości 63 mln zł.

Poza GetBackiem OFE zwiększyły nieznacznie zaangażowanie w papierach Ghelamco, które wprawdzie w minionym roku emisji publicznych nie przeprowadzało, ale prywatne owszem. Zakupy przeważające nad umorzeniami (w 2017 r. zapadały starsze serie dewelopera) to na tle działań OFE w ub.r. sytuacja wyjątkowa. Dlatego można ją odczytać jako zachętę do udziału w publicznych emisjach Ghelamco, których można się spodziewać w 2018 r. Z drugiej strony zakupy dotyczyły pięcioletniej serii GHE0322 oprocentowanej na 4,3 pkt proc. ponad WIBOR, podczas gdy pod koniec roku Ghelamco przeprowadziło też ofertę trzyletnich papierów z marżą na poziomie 3,5 pkt proc., w której OFE nie brały udziału.

Zabrane pieniądze

Częściej niestety OFE decydowały się nie przedłużać inwestycji w papiery emitentów, których serie zapadały w ub.r. Dotyczyło to Alior Banku, Echa Investment, GPW i Kruka oraz w niewielkim stopniu PKN Orlen. W dwóch ostatnich przypadkach nie było realnej możliwości objęcia nowych emisji. Kruk przez cały rok przeprowadził tylko dwie emisje, ale nominowane w euro, Orlen przeprowadził dwie emisje publiczne, ale adresując je do inwestorów indywidualnych. W przeszłości wprawdzie papiery z detalicznych emisji Orlenu pojawiały się w portfelach OFE, ale tylko w niewielkim rozmiarze.

Z Aliorem, GPW i Echem sprawa jest nieco trudniejsza. Alior przeprowadzał w ub.r. i prywatne i publiczne emisje, a każda z nich spotykała się z dużym zainteresowaniem inwestorów. Podobnie było z emisjami Echa. Giełda emisję refinansującą przeprowadziła wśród instytucji jeszcze w 2016 r., ale nie znalazła się ona w portfelach funduszy emerytalnych.

Emitenci publicznych emisji w portfelach OFE (mln zł)

Foto: GG Parkiet

W przypadku obligacji Getin Noble Banku niższy o 4 mln zł stan posiadania wynika prawdopodobnie tylko z niższej wyceny papierów, które zresztą wygasają już w tym roku (seria GNB0617). Również w przypadku GNB OFE mogły kupować papiery banku w kolejnych emisjach, ale nie były zainteresowane. Nie chodziło przy tym o sam status papierów podporządkowanych, bo tego rodzaju obligacje pojawiały się często w portfelach, gdy chodziło o papiery PKO BP.

To, czego nie ma

Wielu emitentów przeprowadzających publiczne emisje obligacji nie pojawiło się w portfelach OFE ani w ub.r., ani w żadnym wcześniejszym, choć byli oni aktywni na rynku pierwotnym także w ubiegłym roku. Nie należy się w tym jednak doszukiwać ukrytych motywów. Od dwóch lat OFE redukują obligacje korporacyjne w portfelach i są to decyzje strategiczne. Efektem jest zwiększona aktywność emitentów w poszukiwaniu innych grup inwestorów, w tym także nabywców indywidualnych i być może właśnie z podejściem OFE należy wiązać wysyp publicznych emisji obligacji w ostatnich dwóch latach i prawdopodobnie także w 2018 r.

Oferta kaskadowa PCC Exol

Do 25 stycznia można było zapisywać się na obligacje PCC Exol oferowane w listopadzie ub.r. Jak to możliwe? Prospekt emisyjny dopuszczał możliwość przeprowadzenia oferty kaskadowej, która polega na złożeniu zapisu na obligacje przez oferującego papiery, który później ma prawo odsprzedać je dalej w ramach tzw. oferty kaskadowej.

Tak właśnie stało się tym razem. W listopadzie Exol uplasował emisję wartą 25 mln zł, z czego przynajmniej 5 mln zł objął DM BDM pełniący rolę oferującego. Od ostatniej środy oferuje je w ramach kaskady. Cena emisyjna jest taka sama jak w ofercie publicznej, ale doliczane są do niej skumulowane odsetki, co oznacza także, że z każdym kolejnym dniem zapisów cena emisyjna jest nieco wyższa. Warunki emisji naturalnie nie zmieniły się – nadal chodzi o papiery oprocentowane na sztywne 5,5 proc. wygasające w maju 2022 roku.

W przeszłości na naszym rynku pojawiały się już oferty kaskadowe, a za każdym razem stało za nimi to samo biuro maklerskie. Pierwszą kaskadę przeprowadzono przy okazji emisji PCC Rokita, a ostatnią jesienią 2016 r. W listopadzie 2016 r. DM BDM uplasował w ten sposób papiery warte 4,82 mln zł kupione dwa miesiące wcześniej w ramach oferty publicznej.

Oferujący zapewnia, że celem oferty kaskadowej jest posiadanie obligacji w ciągłej, a w każdym razie częstej, sprzedaży, ale trzeba też pamiętać, że gdyby nie zapisy oferującego PCC Exol być może nie uplasowałby oferty w całości. W listopadzie ub.r. zapisy zredukowano, ale tylko 6 proc. i tylko te złożone w drugim etapie emisji. Z drugiej strony wartość oferty mogła zostać umyślnie tak dobrana (25 mln zł), by znalazło się miejsce na zapis oferującego – tu każdy może wydać własną ocenę. Zaletą oferty kaskadowej jest możliwość objęcia tych samych obligacji w późniejszym terminie, gdy – jak w tym wypadku – perspektywa zmiany stóp procentowych jest odrobinę jaśniejsza, a okres do wykupu nieco krótszy.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły