Ludzie rynku

Na rynku może się pojawić sporo okazji

WYWIAD | Piotr Żochowski z prezesem PKO TFI rozmawia Andrzej Pałasz
Foto: Archiwum

W tym roku warszawskie indeksy mocno zawodzą, szczególnie jeśli chodzi o małe i średnie spółki. W ich przypadku zniżki są wywołane również odpływami z tego typu funduszy, które wyniosły kilkaset milionów złotych. Tymczasem sam PKO Skarbowy w tym roku pozyskał ponad 3 mld zł. A gdyby tak zachęcić klientów do podjęcia większego ryzyka?

Rzeczywiście, nasze aktywa w tym roku mocno rosną, choć nie tylko dzięki PKO Skarbowemu, ale także innym funduszom bezpiecznym. Jeśli chodzi zaś o zachęcanie klientów, to dziś trzeba mieć naprawdę sporo odwagi, by proponować im produkty oparte na akcjach polskich i argumentować to niską wyceną. Nie wiemy, jaki może być zasięg tej korekty. Jeśli chodzi zaś o wspomniane małe i średnie spółki, to tam sporym problemem są niskie dzienne wolumeny. Kursy potrafią się mocno zmieniać przy obrotach wielkości kilkudziesięciu tysięcy złotych. W tej chwili strona podażowa jest silniejsza i stąd tak mocne spadki. Niestety, polskie małe i średnie spółki, w odróżnieniu od dużych, często nie są producentem finalnego produktu, tylko komponentów z reguły przeznaczanych na eksport. I w ich biznesie ogromną rolę odrywają koszty pracy, które – jak wiemy – w ostatnim czasie bardzo rosły i nic nie wskazuje na to, by się to miało odwrócić. Zatem marże tych firm są cały czas pod presją i stąd m.in. wysoka podaż akcji tych przedsiębiorstw. Może być tak, że jesteśmy już w lokalnym dołku, ale nie wiemy tego na pewno. Inne, większe spółki też są pod presją. Np. bankom nie pomaga środowisko niskich stóp procentowych. Ale w tym roku zniżkują również inne europejskie giełdy.

U nas też widać odpływy z funduszy akcji, natomiast rekompensujemy je wysoką sprzedażą funduszy bezpiecznych. Podobna sytuacja jest wśród innych TFI, które jednak w większości w tym roku mają dodatnią sprzedaż, ponieważ cały czas mamy dobrą sytuację gospodarczą i rosnące wynagrodzenia. Jednak te pieniądze cały czas szukają bezpiecznych produktów.

Przykłady innych rynków wschodzących każą podchodzić z rezerwą do zapowiedzi lokalnych banków centralnych, ale jeśli założymy, że czynniki, o których pan wspomniał, utrwalą się w II półroczu, to utrzyma się podobna struktura sprzedaży?

Jeśli nic się nie zmieni, to pewnie tak. Jeżeli nawet sytuacja na rynkach akcji się poprawia, to i tak napływy do tego typu funduszy są kilka miesięcy później, bo tyle musi upłynąć, zanim lepsze wyniki dotrą do świadomości tych klientów, którzy na bieżąco nie śledzą notowań.

Zazwyczaj za późno...

Niekoniecznie. W USA mamy przecież już dziesiąty rok hossy. Czy wzrosty zawitają znów do nas? To zależy głównie od czynników zewnętrznych. Dotychczasowe odczyty wzrostu gospodarczego w kraju są zbieżne z prognozami, zatem można założyć, że PKB będzie rósł w mocnym tempie. Ale jak pan wspomniał, deklaracje co do stóp procentowych mogą się zderzyć z czynnikami zewnętrznymi. Stopy w USA rosną od dłuższego czasu i wciąż będą rosnąć. EBC zmienia już w ostatnim czasie retorykę i zapowiada ograniczenie skupu obligacji. W pewnym momencie też zacznie podnosić stopy procentowe. Raczej trudno zakładać, by rentowność amerykańskich obligacji dziesięcioletnich na trwałe była wyższa niż polskich. Dlatego uważam, że zdecydują czynniki zewnętrzne, czyli przede wszystkim działanie FED i EBC.

Czyli do podwyżek dojdzie? Pytam, bo słychać było głosy, że stopy w Polsce mogą jeszcze spaść.

RPP bierze pod uwagę wiele czynników, więc trudno się bawić w proroka, ale o ile w USA i w Europie stopy będą podnoszone, a wszystko wskazuje, że tak, o tyle raczej nie wierzę w spadek stóp w Polsce.

Jeśli chodzi o obligacje skarbowe, pozycjonujecie się raczej na krótkim czy na długim końcu krzywej?

To zależy kiedy i w którym funduszu, ale porównując historycznie, raczej na krótkim.

Jak podsumuje pan I półrocze, jeśli chodzi o sprzedaż oraz wyniki funduszy?

Sprzedaż jest nieco wyższa, niż zakładaliśmy, ale w ostatnim czasie już słabnie. Wynika to z tego, że banki ruszyły z akcją kredytową i w związku z tym oferują coraz korzystniejsze warunki na depozytach, zatem część klientów przestaje szukać ciekawszych alternatyw w postaci funduszy. Tak się dzieje od ostatnich dwóch miesięcy. Natomiast wyniki funduszy nie są dla nas zaskoczeniem. Ostatnio obserwowaliśmy przeceny papierów dłużnych na globalnych rynkach, zatem gorsze wyniki funduszy bezpiecznych nie są objawem słabszego zarządzania.

Ten rok dotąd przyniósł już kilka zmian właścicielskich wśród TFI, a pewnie to nie koniec, bo na sprzedaż jest choćby Union Investment. PKO TFI jest zainteresowane kolejnymi przejęciami?

Szukamy wszelkich możliwości, by się rozwijać. Zakupu KBC TFI udało się nam dokonać bardzo szybko i sprawnie i było to dla nas ważne doświadczenie. Cały czas rozważamy akwizycje, ale w naszej strategii nie ma zakupów za wszelką cenę. Nie mogę więc wykluczyć, że w przyszłości jeszcze coś kupimy, ale to jest kwestia ceny.

Rynek wchodzi w fazę konsolidacji. Towarzystw było i wciąż jest bardzo dużo. Wszyscy mają świadomość, że utrzymanie tak wysokich marż jak w tym biznesie w środowisku niskich stóp procentowych nie jest możliwe. W jakimś stopniu mniejsze TFI bez własnych sieci dystrybucji może dotknąć jeszcze MiFID II. W efekcie prowadzenie takiego biznesu wymaga większej skali. Zatem kolejne procesy konsolidacyjne na rynku będą następować. Aktywa niektórych TFI są na tyle małe, że jeśli opłaty za zarządzanie będą cały czas spadać, to przestaną być one dochodowe i na rynku pojawi się sporo okazji.

Dla ilu towarzystw docelowo jest miejsca polskim rynku?

Na pewno dla wszystkich, które są w grupach bankowych i ubezpieczeniowych. Dla tych spoza takich grup również jest miejsce. Muszą mieć tylko odpowiedni produkt. Nietypowa strategia, która przynosi dobrą stopę zwrotu, zawsze będzie interesować klientów. A dla ilu TFI jest miejsce? Nie liczyłem. Największy wpływ na to, jak będzie wyglądać ten rynek, będą miały regulacje, które powodują, że niektórym prowadzenie biznesu przestaje się opłacać.

Wierzy pan w PPK?

Bardzo bym chciał, żeby ta inicjatywa została zrealizowana. To program stworzony w oparciu o najlepsze doświadczenia zebrane z rynków rozwiniętych. Daje realną szansę jakościowej zmiany w obszarze zabezpieczenia emerytalnego Polaków. Mógłby to być również ogromny impuls dla giełdy, bo pojawiłaby się nowa siła popytu. Podobnie kiedyś było z OFE, które były głównymi kupującymi. Tym, że z czasem przestały być, można także tłumaczyć słabość naszej giełdy w porównaniu z innymi w regionie. Kilkanaście miliardów złotych napływów, z czego spora część może trafić na giełdę, oraz konstrukcja programu, czyli automatyczny zapis pracowników, pozwalają mieć nadzieję, że PPK rzeczywiście odegrają ogromną rolę w systemie emerytalnym. Sądzę, że prędzej czy później takie rozwiązanie jak PPK musi zostać wprowadzone, ponieważ mamy w Polsce duży problem w systemie emerytalnym, z czym będzie się musiał mierzyć każdy rząd. Zauważmy, że partycypacja w przypadku PPE, mimo 20 lat istnienia, sięga tylko 10 proc., w IKE i iKZE jeszcze mniej, więc nie zaspokoją one potrzeb emerytalnych większości Polaków.

Jakie są plany wobec funduszy GAMMA TFI po wchłonięciu?

Zamierzamy zostawić dwie linie produktowe. Część funduszy, które są obecnie pod marką GAMMA, zostanie ze sobą połączonych, bo są zbyt małe, ale kilka z pewnością zostanie, szczególnie ten flagowy, czyli Gamma, od którego wzięła się nowa nazwa dla KBC TFI.

Dla jakich klientów będą fundusze GAMMY?

Dla wszystkich, zarówno detalicznych, jak i instytucjonalnych. Dla nas ważne jest to, że te fundusze były i są sprzedawane w sieciach zewnętrznych. Dla nas jest bardzo istotne, żeby pozyskiwać klientów również spoza naszej grupy. Nie liczymy oczywiście na jakieś spektakularne napływy z takich źródeł, bo to często są nasi bezpośredni konkurenci, ale jest to dla nas ważne, by lepiej rozumieć oczekiwania sprzedawców i całego rynku. Co ciekawe, od grudnia, kiedy nastąpiło połączenie z nami, do teraz Gamma TFI miała sprzedaż netto na poziomie około 500 mln zł, co w porównaniu z innymi podobnymi TFI jest bardzo dużym sukcesem. Zdecydowana część sprzedaży pochodziła spoza naszego banku.

Niedawno wystartował PKO VC, technologiczny fundusz, którym zarządzać będzie Krzysztof Tokarski. Wcześniej pracował m.in. w TFI PZU, BPS TFI, Pionierze czy KGHM TFI.

Zespół którym kieruje Krzysztof, będzie szukał pomysłów inwestycyjnych na rynku, a także ściśle współpracował z akceleratorem technologicznym, który jest w PKO Banku Polskim. Jedynym udziałowcem nowego produktu jest bank i w najbliższej przyszłości tak zostanie. Fundusz nie będzie dostępny dla inwestorów detalicznych. W jego ramach działają dwa subfundusze. Większy będzie miał za zadanie kupować spółki z obszaru fintechu głównie pod kątem potrzeb grupy. Mniejszy będzie mógł kupować spółki z różnych branż, które uznamy za interesujące stopy zwrotu. W funduszu będzie działał komitet złożony z osób z TFI oraz banku.

Jakie są plany odnośnie do aktywów na ten rok?

W tej chwili łącznie mamy 33, 3 mld zł aktywów. Od początku roku nasza sprzedaż sięga blisko 4 mld zł. W II połowie roku raczej nie uda się tyle sprzedać, nie mieliśmy nawet takich planów. Natomiast struktura sprzedaży pewnie się utrzyma, więc wciąż dominować będą fundusze bezpieczne.

Piotr Żochowski jest związany z PKO TFI od 2011 r., najpierw jako wiceprezes, a do końca 2012 r. jako prezes. W latach 1999–2010 pracował w Pioneer Pekao Investment Management m.in. jako wiceprezes Pioneer Pekao TFI. Karierę w finansach rozpoczął w 1996 r. w Arthur Andersen Audit, gdzie uczestniczył w audytach oraz przeglądach due diligence spółek notowanych na GPW i firm zagranicznych z wielu branż.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły