Kredyty i pożyczki

KNF: dobra okazja do przewalutowania

Zdaniem przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego spadek kursu franka szwajcarskiego stworzył dobrą okazję do przewalutowania, ale jego zdaniem klienci masowo z tej opcji nie skorzystają.
Foto: Adobestock

- Chciałbym, jako nadzorca, żeby banki na zasadzie dobrowolnej przekonywały swoich klientów, by oferty dla nich przygotowały. Ale wydaje się, że dopóki ustawa nie zostanie przeprocesowana, to szansa na to, że banki będą w sposób masowy dogadywały się z klientami i konwertowały te kredyty jest znikoma. Klienci oczekują oferty, którą im przekaże ustawodawca, czekają na rozwiązanie ustawowe, kalkulują, że oferta ta może być lepsza - powiedział dziś na konferencji Marek Chrzanowski, przewodniczący KNF.

Klienci długo czekają na jakąkolwiek ustawę

Miał na myśli ustawę, zaproponowaną przez prezydenta w sierpniu. Po pierwszym czytaniu ugrzęzła w sejmowej komisji finansów publicznych, podobno prace mają zostać nad nią wznowione w drugiej połowie stycznia (najwcześniej). Projekt zakłada utworzenie specjalnego funduszu, na który złożą się banki (w pierwszym roku kosztować je będzie ok. 2,8 mld zł). Mają być z niego finansowane przewalutowania hipotek walutowych.

- Oceniam, że w tej chwili konwersja dobrowolna jest mało prawdopodobna. Chciałbym taki proces widzieć, bo jest to dobry moment, kiedy złoty umacnia się w stosunku do franka – dodał Chrzanowski. Przez rok frank potaniał wobec złotego o prawie 14 proc. i płaci się za niego obecnie 3,54 zł, czyli nieco mniej niż przed słynnym czarnym czwartkiem sprzed trzech lat. Wtedy właśnie rozbrzmiały oczekiwania frankowiczów wobec ustawowej pomocy.

Co ciekawe o przewalutowaniu kredytów frankowych zwykle mówiło się wtedy, gdy robiło się gorąco, czyli kurs franka mocno rósł. To byłby najgorszy możliwy moment na taką operację, która jest tym korzystniejsza, im kurs niższy. Obecnie przewalutowanie znacznie bardziej się opłaca niż np. rok temu. Z wyliczeń Expandera wynika jednak, że w większości przypadków przewalutowanie spowoduje niestety wzrost raty o 500-700 zł.

Konwersja na złote to wyższe raty i duża kwota do spłaty

Gdy kurs franka rósł, wiele osób zadłużonych w tej walucie chciało się pozbyć ryzyka walutowego. Wtedy taka operacja była jednak nieopłacalna, gdyż zmiana waluty w takiej sytuacji powoduje, że bardzo wysokie staje się zadłużenie pozostające do spłaty. Obecnie taka operacja dużo bardziej się opłaca. Trzeba jednak dodać, że kurs wciąż jest wyższy niż w momencie udzielania takich kredytów. To sprawia, że często, mimo 10 lat spłaty, zadłużenie po przeliczeniu na złote wciąż jest wyższe niż wypłacona kwota kredytu.

Kolejny problem to różnica w poziomie stóp procentowych w Polsce i Szwajcarii. Oprocentowanie kredytów we frankach często jest niższe niż 1 proc. (już po uwzględnieniu marży, bo stopy dla franka są ujemne). Po przewalutowaniu wzrośnie do ok. 4 proc. To oznacza istotny wzrost raty. Dla przykładu - w przypadku kredytu na 300 000 zł udzielonego na początku 2007 r. rata wzrosłaby aż o prawie 500 zł. Dla takiego udzielonego w najgorszym możliwym momencie, czyli wtedy, gdy frank kosztował 2 zł, przewalutowanie podwyższyłoby ratę aż o 671 zł. Poza tym raty mogłyby wzrosnąć już za parę miesięcy, bo rynek oczekuje podwyżek stóp procentowych w Polsce na przełomie 2018 i 2019 r.

Przewalutowanie pozwala uwolnić się od ryzyka walutowego, ale wciąż oznacza spore koszty. Spadek kursu może być jednak dobrą okazją dla banków, by zaproponować klientom przewalutowanie na specjalnych warunkach. Im również zależy na tym, aby pozbyć się problemu kredytów we frankach. Gdyby teraz na dużą skalę wyszły z inicjatywą przewalutowania po preferencyjnym kursie, które nie spowoduje wzrostu raty, to istnieje spora szansa, że duża grupa frankowiczów się na to zgodzi. Cieszą się oni obecną niską ratą i wielu zapewne chętnie zaakceptuje propozycje pozostania przy takim jej poziomie. Choć pewnie znajdą się i tacy, którzy będą liczyli na dalszy spadek kursu i raty.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły