Inwestycje

Co nam daje raportowanie niefinansowe?

Raportowanie niefinansowe to nowy, bardzo kosztowny wymóg wobec większych spółek giełdowych.

dr Mirosław Kachniewski, prezes zarządu, Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych

Foto: Archiwum

Cel jego wprowadzenia był, jak zwykle, szczytny – chodziło o zaprezentowanie inwestorom dodatkowych informacji. Skoro bowiem same wyniki finansowe nie wyjaśniają w pełni rynkowej wyceny, to w spółkach musi być jeszcze to „coś" i padło na dane niefinansowe. Wiele wskazuje jednak na to, że jest to kolejna regulacja, która każe inwestorom płacić za informacje, których oni sami (przynajmniej na razie) nie potrzebują.

Dla przybliżenia tego tematu warto najpierw określić, jakiego kręgu dotyczyć będzie raportowanie niefinansowe. Bezpośrednio będzie to około 100 spółek giełdowych, które spełniać będą kryteria przedstawione w infografice nr 2. W dużym uproszczeniu można stwierdzić, iż wymóg ten dotyczy podmiotów, które zatrudniają ponad 500 osób, przy czym od razu warto zaznaczyć, iż mogą tu się pojawiać różnego rodzaju wątpliwości (osoby czy etaty, umowa o pracę, o dzieło, samozatrudnienie, osoby zatrudniane w różnych porządkach prawnych). Dodatkowo warto zwrócić uwagę, iż – w zależności od struktury grupy kapitałowej i umiejscowienia spółki – konieczne może być sporządzenie raportu jednostkowego i skonsolidowanego, względnie publikacja części raportu spółki dominującej.

Należy także podkreślić, iż bardzo duża część spółek zostanie objęta raportowaniem niefinansowych w sposób pośredni – czy to w wyniku konieczności opracowania danych na potrzeby grupy kapitałowej, czy też na potrzeby raportowania w ramach strumienia wartości. Bo przecież spółka zobowiązana musi zaraportować nie tylko o sobie, ale też o dostawcach i podwykonawcach – inaczej bez problemu mogłaby ukryć każdą „brudną" działalność w takich podmiotach i opublikować na swój temat jedynie laurkę.

Jakiego rodzaju informacje niefinansowe podlegać będą raportowaniu? Regulacje wyróżniają pięć obszarów: pracowniczy, społeczny, środowisko naturalne, przeciwdziałanie korupcji i poszanowanie praw człowieka (bardziej szczegółowo zostały one zaprezentowane poniżej, na infografice nr 3). W każdym z tych obszarów spółka powinna opracować polityki oraz przedstawiać rezultaty stosowania tych polityk, a także istotne ryzyka związane z tymi obszarami. Oczywiście możemy sobie wyobrazić, iż niektóre spółki będą w stanie wykazać, że dany obszar nie jest powiązany z działalnością emitenta i wówczas sporządzenie danej polityki nie byłoby konieczne.

Na pewno jednak konieczne będzie opracowanie polityki w obszarze pracowniczym (wszak z definicji wymóg ten dotyczy spółek zatrudniających przynajmniej 500 pracowników, nie można zatem udawać, że nie jest to obszar dla spółki ważny), pozwolę sobie zatem bliżej przedstawić ten właśnie aspekt. Warto podkreślić, iż należy przeanalizować i raportować nie tylko zagadnienia związane z pracownikami zatrudnionymi na umowę o pracę, ale też z wszelkimi innymi formami świadczenia pracy na rzecz emitenta, również przez podwykonawców i dostawców. Należy mieć także na względzie, iż bardzo wiele kwestii pracowniczych powiązanych jest z kwestiami ochrony praw człowieka.

Często intuicyjnie odbieramy sformułowanie „niefinansowe" jako coś ulotnego czy niematerialnego. W jakiejś mierze jest to prawda, ale – paradoksalnie – powoduje to, że raportowanie niefinansowe jest dużo trudniejsze, bo musimy najpierw określić, kim są nasi interesariusze (w obszarze pracowniczym na pewno będą przynajmniej inwestorzy i sami pracownicy, ale może także rodziny pracowników), co jest dla nich ważne, potem zastanowić się, jak to mierzyć i w odniesieniu do jakich parametrów, a następnie zbierać te dane i je raportować. W przypadku spraw pracowniczych mogą to być zagadnienia dotyczące wynagrodzeń (mnóstwo możliwych wskaźników dotyczących zależności od płci, stażu, wieku, stanowiska etc.), BHP (np. liczba wypadków na 1000 zatrudnionych) czy edukacji (np. średnia liczba godzin szkoleniowych, także w rozbiciu na różne grupy). Bardziej szczegółowo kwestie te ilustruje infografika nr 6 (w ramach SEG opracowane zostały także infografiki dotyczące pozostałych obszarów raportowania niefinansowego).

Skoro w takim raporcie trzeba tak dużo napisać, to musi on być stosunkowo obszerny. Opracowany w ramach SEG przykładowy raport niefinansowy Zwykłej Spółki SA liczy 32 strony, choć obejmuje zaledwie 2 z 14 wymaganych zagadnień. Należy przyjąć, iż średnio raport taki liczyć będzie około 100 stron. A trzeba podkreślić, iż samo pisanie raportu to jedynie wierzchołek lodowej góry pracy z tym związanej – materiał ten będzie wszak wynikiem bardzo wytężonych działań w spółce, w grupie kapitałowej, w strumieniu dostaw obejmujących identyfikację interesariuszy, określenie ich potrzeb informacyjnych, zebranie stosownych danych, wypracowanie mierników. Czyli roboty i kosztów będzie masa.

Na koniec pojawia się bardzo ważne pytanie – o sens wykonanej pracy i o jej użyteczność dla uczestników rynku. Z naszych obserwacji wynika (a od 6 lat SEG wspólnie z GES analizuje raportowanie niefinansowe spółek i stosunek inwestorów do tej tematyki), iż inwestorzy w Polsce nie potrzebują danych niefinansowych. Mam jednak nadzieję, że raporty niefinansowe nie podzielą losu prospektów emisyjnych i z czasem zdobędą zainteresowanie inwestorów. Jeśli będzie inaczej, to wymóg raportowania niefinansowego stanie się kolejną antyinwestorską regulacją, bo przecież koszty sporządzenia raportów i koszty utraconych (wskutek nadmiernej otwartości informacyjnej) zysków poniosą przecież sami inwestorzy.


Wideo komentarz