Inwestycje

Konrad Białas, TMS Brokers. Sielanka się skończyła, zmienność będzie większa

"Czas stabilnych wzrostów indeksów giełdowych się skończył. Teraz będzie bardziej bujało, ale kontynuacja trendu wzrostowego wciąż jest możliwa" gościem w czwartkowym programie #PROSTOzPARKIETU był Konrad Białas, główny ekonomista TMS Brokers.

Konrad Białas, główny ekonomista Domu Maklerskiego TMS Brokers

Foto: parkiet.com

Rada Polityki Pieniężnej zgodnie z oczekiwaniami nie zmieniła stóp. Jak ocenia pan wypowiedzi członków RPP?

Konferencja była ciekawa, może nie za sprawą samego przewodniczącego Adama Glapińskiego, który od wielu miesięcy jak mantrę powtarza, że stopy nie powinny być zmienione, ale z powodu wypowiedzi członków RPP. Zarówno Jerzy Osiatyński jak i Łukasz Hardt byli oceniani jako mający lekko jastrzębie nastawienie, ale zaczyna się ono zmieniać. Osiatyński stwierdził, że nie widać presji na jednostkowe koszty pracy i wzrost płac mogące podbić inflację, Hardt też wskazał na to, że coraz więcej wskazuje na to, że także i w tym roku stopy się nie zmienią. Znając twarde stanowisko Glapińskiego wiemy, że aby przegłosować podwyżkę potrzeba sześciu głosów w radzie, a w tym momencie wykruszają się ci członkowie, którzy mogliby za nią głosować. My od wielu miesięcy prognozowaliśmy, że w tym roku podwyżki nie będzie i także coraz więcej analityków podziela ten pogląd. Mimo że Glapiński unikał odpowiedzi na pytanie co wydarzy się w 2019 r., ostatecznie nie powstrzymał się i powiedział, że możliwe iż nawet w pierwszych kwartałach 2019 r. stopy nie zostaną zmienione. To wzmacnia nasze oczekiwania, że dopiero projekcja inflacji w lipcu 2019 r. może być punktem przełomowym doprowadzającym do podwyżki stóp.

Największy wpływ na rynki mają decyzje Fedu. W ubiegłym tygodniu nie było podwyżki stóp, ale czy zacieśnianie polityki pieniężnej w kolejnych miesiącach może być mocniejsze niż oczekiwano?

Popatrzmy jak technicznie działa Fed - wybiera do podwyżek te posiedzenia, którym towarzyszy konferencja prasowa, czyli co drugie, więc styczeń z tego powodu automatycznie odpadał. Najbliższe z konferencją posiedzenia przypadają na marzec, czerwiec, wrzesień i grudzień. Podwyżki w marcu wydają się przesądzone biorąc pod uwagę optymizm przebijający z ostatnich komunikatów oraz na który wskazują dane z rynku pracy, takie jak dynamika płac, niska stopa bezrobocia, oraz inne dane dotyczące aktywności gospodarczej. Wszystko to wskazuje, że gospodarka ma potencjał aby ją nieco przytemperować albo przynajmniej przygotować się z wyższym poziomem stóp na ewentualne spowolnienie pod koniec 2019 r. czy w 2020 r. Fed się na to przygotowuje, dlatego nie będzie zwalniał tempa podwyżek stóp.

Czy będziemy mieć więcej niż trzy w tym roku jak Fed obiecał?

Trudno przesądzić. Dokonując podwyżki w marcu bank centralny "zrobi sobie miejsce", aby czwartą przeprowadzić w drugim półroczu. Ale równie dobrze może przetrzymać ten ruch do marca 2019 r. Obecnie rynek trzyma się trochę więcej niż dwóch podwyżek, jest więc pole do umocnienia dolara, ale nie sądzę, aby to miało dramatyczne konsekwencje dla cen aktywów. Od rozpoczęcia cyklu zacieśniania mieliśmy już pięć podwyżek i nie widać było po rynku akcji czy chęci konsumentów do zaciągania kredytów, aby to przeszkadzało.

Na początku tego tygodnia mieliśmy spore tąpnięcie na światowych giełdach. Co było tego powodem?

Najmocniejszy i najbardziej gwałtowny ruch był na Wall Street. Ognisko problemu jest moim zdaniem wyłącznie w USA, nie jest to więc efekt patrzenia inwestorów na globalną politykę pieniężną. I chociaż dane z rynku pracy mogły wzmocnić oczekiwania, że Fed ma większą elastyczność do bycia bardziej agresywnym z podwyżkami stóp, to czynniki techniczne mogły trochę podsycić ten ruch. Nie zdziwiłbym się, gdyby w normalnych warunkach w piątek po danych z rynku pracy doszło do spadku o 1-1,5 proc. oraz kolejny 1 proc. w poniedziałek. Za to mieliśmy spadek o 2 proc. i 4 proc. Do tego doszedł sielankowy, panujący od wielu miesięcy, nastrój na rynkach. Mieliśmy niewielkie wzrosty właściwie bez żadnych poważnych spadków. Ta niska zmienność doprowadziła do tego, że sprzedawano produkty inwestycyjne na brak wzrostu zmienności - tzn. im mniejsza zmienność, tym więcej one zarabiały. Kiedy zmienność wzrosła, wszystko obróciło się do góry nogami. Fundusze oparte o sprzedaż zmienności czy indeksu strachu VIX traciły po 90-95 proc. i ich notowania były zawieszane. Zamykanie tych funduszy powodowało efekt kuli śnieżnej i potęgowało ruch na rynku akcji.

Nie należy więc wiązać tych spadków z ewentualną zmianą oczekiwań dotyczących wzrostu gospodarczego czy zysków spółek?

Zgadza się. Z danych makroekonomicznych napływały ostatnio same dobre informacje takie jak wysokie odczyty PMI czy pozytywne zaskoczenia w dynamice PKB i silny rynek pracy w USA. To wszystko wskazuje, że gospodarka globalna pędzi i ma się dobrze. Sielanka z ostatnich miesięcy się skończyła, można się liczyć z tym, że zmienność na rynkach będzie większa, co nie oznacza, że będą same spadki. Pewnie sesje będą 1,5 proc. raz w górę, raz w dół, ale trend wzrostowy powinien zostać zachowany dzięki silnej gospodarce. Indeksy giełdowe mogą zejść jeszcze 5-8 proc. niżej, utworzy się podstawa do odbicia. Taka korekta byłaby naturalna po bardzo mocnym styczniu. Koniec dreptania w górę, zmienność będzie większa.

Co z polską giełdą, która niedawno pobiła historyczne rekordy a korekta na światowych rynkach spowodowała spadki także u nas?

Jeśli będzie podtrzymanie ożywienie gospodarcze na świecie, zwiększy to apetyt na aktywa rynków wschodzących, do których wciąż się zaliczamy, i kapitał zagraniczny może nadal napływać na GPW. To co może pozytywnie wyróżnić Polskę na tle innych rynków wschodzących, to ożywienie inwestycji prywatnych. Dałoby to asumpt do wyższych wycen spółek, bo inwestycje mówiąc w uproszczeniu powiększyłyby rynek zbytu i firmy miałyby więcej możliwości sprzedaży. To że polska giełda biła rekordy parę tygodni temu nie oznacza, że nie będzie ich poprawiać. Rynek amerykański bił rekordy kilka miesięcy temu i później jeszcze je poprawiał. Historycznymi szczytami nie należy się przejmować w długoterminowej analizie.

Subskrybuj i oglądaj #PROSTOzPARKIETU na youtube


Wideo komentarz

Powiązane artykuły