Inwestycje

Rafał Dobrowolski: Wyceny spółek z grupy FAANG nie są jeszcze absurdalnie wysokie

Gościem #PROSTOzPARKIETU był Rafał Dobrowolski, zarządzający funduszem Tar Heel Capital Globalnej Innowacji FIZ.

Rafał Dobrowolski, zarządzający funduszem Tar Heel Capital Globalnej Innowacji FIZ.

Foto: ROL

W rankingu "Zarządzający o zarządzających" opublikowanym w środowym "Parkiecie" zajął pan, obok Michała Cichosza, Grzegorza Witkowskiego i Tomasza Stankiewicza najlepszą pozycję wśród zarządzających akcjami. W wymienionym gronie dominują eksperci od akcji zagranicznych lub polskich w formule absolutnej stopy zwrotu. Znak czasów? Strategie typu long-only rynku polskiego odeszły do lamusa?

Wydaje mi się, że przewaga zarządzających akcjami w formule absolutnej stopy zwrotu w tym rankingu wynika stąd, że prowadzenie tego typu funduszy jest po prostu trudniejsze niż klasycznych portfeli benchmarkowych. Jednocześnie jednak nie jest tak, że tego typu strategie można realizować wyłącznie za granicą lub - tak jak ja - w segmencie spółek innowacyjnych, co doskonale pokazuje przykład Grzegorza Witkowskiego, wyspecjalizowanego w polskich przedsiębiorstwach. W każdym z tych obszarów możemy sobie wypracować przewagę konkurencyjną. Nie skreślałbym polskiego rynku.

Zarządza pan funduszem spółek innowacyjnych. Nie martwi pana hossa FAANGów (Facebooka, Amazona, Apple'a, Netfliksa i Google'a)? Ceny ich akcji tylko w 2017 r. podskoczyły o wysokie kilkadziesiąt proc...

I tak i nie. Nie mam żadnej z tych spółek w portfelu, podobnie jak żadnej z flagowych firm wchodzących w skład amerykańskich i europejskich indeksów grupujących innowacyjne przedsiębiorstwa. W tym sensie nie muszę się martwić czy notowania FAANGów nie są już oderwane od rzeczywistości. To świadomy wybór - szukam mniejszych firm, w przypadku których potencjał wzrostu notowań na przestrzeni lat wynosi setki, nie dziesiątki proc. Nie da się jednak ukryć, że wspomniane FAANGi są punktem odniesienia dla wycen spółek, które posiadam w portfelu. W tym kontekście muszę się oczywiście tej hossie przyglądać. Śledzę więc kondycję moich spółek na tle wspomnianych gigantów. Wycen FAANGów nie oceniam jako absurdalnie wysokich. W przypadku wielu spółek "nasdaqowych" wyceny można wytłumaczyć wzrostem wyników finansowych, one są do uzasadnienia zwłaszcza, że ich biznes może się dalej rozwijać. To już są naprawdę duże spółki, przez co zrobiły się znacznie bardziej cykliczne, niż było w przeszłości. Weźmy Facebooka - to firma, dająca ekspozycję na globalne przychody z reklam. Oczywiście ma również wewnętrzne motory wzrostu takie, jak lepsza monetyzacja na urządzeniach mobilnych, czy aplikacje, które jeszcze nie zarabiają, jak WhatsApp czy Instagram, co nie zmienia faktu, że stał się to już biznes cykliczny. Ja wybieram firmy, które są dużo mniejsze.

To jednak FAANGi ciągną globalną hossę i to one ja skończą...

To prawda. Te spółki są jednym wielkim, globalnym przeważeniem. Inwestują w nie wszystkie rodzaje funduszy - ETFy, portfele benchmarkowe, strategie absolutnej stopy zwrotu. One są kupowane masowo i to od lat. Kiedy ich notowania się załamią, trend się odwróci a wielkie napływy zmienią się w duże odpływy. Spółki, w które ja inwestuję, ten kapitał omija. To dobrze, bo ich notowania nie są pochodną globalnych przepływów kapitału, dzięki czemu mają znacznie większą przestrzeń do zwyżek.

W jakie spółki pan inwestuje?

Na przykład związane z szeroko pojętymi innowacjami w przemyśle - cięciem kosztów procesów wytwórczych i prototypownia, dzięki zastępowaniu oprogramowaniem czynności, które wcześniej były wykonywane przez ludzi. Inny obszar to zarządzanie logistyką w dużych projektach infrastrukturalnych i budowlanych. Mam też spółki, które tworzą architekturę do inteligentnych miast. Jest też typowa technologia - elektronika wykorzystywana w produktach zmieniających naszą rzeczywistość - np. samochodach czy elektronice użytkowej. Tę ostatnią grupę podmiotów stanowią poddostawcy dla wielkich koncernów, którzy często tych swoich partnerów biznesowych w całości przejmują - potencjał akwizycyjny jest bardzo ważnym kryterium doboru spółek do portfela.

Jaką wartość ma teraz Tar Heel Capital Globalnej Innowacji FIZ?

225 mln zł.

Sporo. Fundusz działa przecież dopiero od roku...

Inwestować zaczął w marcu. Nowe aktywa zbieramy konsekwentnie, zarówno od dotychczasowych jak i nowych inwestorów. Z perspektywy portfela nie jest to poziom aktywów, który stanowiłby zagrożenie dla realizacji strategii inwestycyjnej i - w konsekwencji - dla stóp zwrotu.

Od marca do końca roku fundusz zarobił ok. 10 proc. To poziom rocznych zysków, z których jest pan zadowolony?

Stopa zwrotu w tym okresie wyniosła dokładnie 11 proc.. W tym roku krótkie pozycje mocno obciążyły wynik, ale na tym polega strategia funduszu - zarabianiu na wzroście wartości konkretnych podmiotów, a nie na tym, że indeksy rosną. W przypadku spółek, które okazały się strzałem w dziesiątkę, zawsze jest niedosyt - żałuję, że nie miały większych udziałów w portfelu. Przy większej koncentracji na pojedynczych firmach stopa zwrotu byłaby wyższa, ale i ryzyko inwestycji - większe. Co do zasady założenie jest takie, żeby roczna stopa zwrotu tego funduszu była dwucyfrowa i to dzięki pojedynczym spółkom, a nie rynkowi. To się udało i z tego się cieszę.

Inwestorzy mogą więc liczyć na powtórkę w 2018 r.?

To zależy od zbyt wielu czynników, których nie da się przewidzieć. W tej części, która zależy ode mnie - pracy wykonanej na wyłuskaniu najciekawszych firm -mogę zapewnić, że portfel jest bardzo perspektywiczny, zarówno w horyzoncie tego roku, jak i jeszcze kolejnego. W przypadku największej obecnej pozycji funduszu, analitycy oczekują wzrostu zysków o kilkanaście proc. rocznie. Ja zakładam, że w trzy-cztery lata wzrosną razy pięć.

Subskrybuj i oglądaj #PROSTOzPARKIETU na youtube


Wideo komentarz