Wiele będzie zależało od sytuacji finansowej firmy. Zarząd obserwuje zmienne zachowanie konsumentów i dynamiki sprzedaży we wrześniu. Początek października Lutkiewicz ocenił jako dobry. – Wchodzimy w bardzo trudny okres. Z jednej strony listopad i grudzień to bardzo ważne miesiące dla handlu. Z drugiej możliwe są kolejne obostrzenia związane z pandemią – powiedział wiceprezes. Zapewniał przy tym, że LPP jest przygotowane na drugą falę koronawirusa.
W sumie w całym roku obrotowym (kończy się w spółce 31 stycznia) LPP spodziewa się obecnie nie więcej niż 15-proc. spadku przychodów. To bardziej optymistyczne założenie, niż prezentowany latem spadek o 20 proc. Zarząd zapowiada także, że marża brutto na sprzedaży zmieści się w przedziale 47–49 proc., a wynik operacyjny będzie dodatni.
Zysk operacyjny grupa LPP wykazała także ostatecznie w drugim kwartale br. (wstępne wyniki mówiły o stracie). Zarząd stwierdził, że biznes w Niemczech ma lepsze perspektywy niż początkowo oceniano i rozwiązał część rezerw.
Przy okazji publikacji sprawozdania za I półrocze spółka podniosła tegoroczny plan inwestycyjny z 400 mln zł na 730 mln zł. Zdecydowała także, że w tym roku powiększy powierzchnię bardziej niż planowała (nie o 8 proc., ale o 11 proc.). Po cięciach zatrudnienia o około 2,1 tys. osób w minionych miesiącach grupa myśli ponownie o naborze pracowników.
– Ciągle widzimy potencjał rozwoju naszych marek, szczególnie w Europie Wschodniej – powiedział Lutkiewicz.
Grupa stawia obecnie na sklepy w mniejszych miejscowościach, gdzie, jak zauważyła, mieszkańcy nadal chętnie kupują w sposób tradycyjny. Natomiast w dużych miastach popularniejszy jest kanał sprzedaży internetowej.