Administracja Trumpa chce, by chińskie władze dały jej coś w zamian, np. zwiększyły ochronę amerykańskiej własności intelektualnej w ChRL. "Wall Street Journal" donosi natomiast, że zarówno USA jak i Chiny myślą o wycofaniu części karnych ceł. Jak dotąd USA obłożyły karnymi cłami import z Chin warty 550 mld USD rocznie. Chiny nałożyły karne cła na towary sprowadzane z USA za 185 mld USD rocznie. W ostatnich tygodniach doszło jednak do lekkiego złagodzenia tej konfrontacji. USA w październiku wstrzymały się z podwyżką (z 25 proc. do 30 proc.) ceł nałożonych na import z Chin warty 250 mld USD. Prezydent Donald Trump zapowiedział też, że zaplanowana na grudzień podwyżka ceł na towary warte 160 mld USD. We wrześniu chińskie władze ogłosiły zaś, że obniżą cła na niektóre amerykańskie produkty, m.in. na wieprzowinę i soję.

- Zawarcie wstępnej umowy handlowej będzie wsparciem zarówno dla chińskiej jak i dla amerykańskiej gospodarki. Da też Trumpowi ważne zwycięstwo wśród farmerów, jego kluczowego elektoratu. W interesie obu kraju leży zawarcie umowy handlowej - twierdzi Ralph Winnie, analityk z Eurasia Centre.

Część analityków wątpi jednak, by takie porozumienie długo się utrzymało. - Choć mówi się o umowie handlowej "pierwszej fazy", to naszym zdaniem ta umowa nie będzie wystarczająco mocno odnosiła się do problemów strukturalnych. Zachowa ono status quo, w których Chiny nadal będą robiły, to co dotychczas - uważa Charles Boustany, ekspert National Bureau of Asian Research i zarazem były republikański kongresmen.