Gospodarka - Świat

The Telegraph: Thatcher nie chciała pandy

Margaret Thatcher odmówiła zabrania misia panda do swojego samolotu.
Foto: AFP

Z taką prośbą zwrócił się do szefowej brytyjskiego rządu ówczesny dyrektor londyńskiego zoo. Lord Zuckerman w piśmie na Downing Street 10 zasugerował, że byłby to doskonały chwyt reklamowy, gdyż mieszczący się w Regents Parku ogród zoologiczny przeżywał akurat kryzys finansowy, a rozmowy o przyznaniu mu rządowej pomocy się przedłużały.

Lord Zuckerman prosił, by premier Thatcher, udając się do Stanów Zjednoczonych z państwową wizytą, zgodziła się, by w tej podróży na pokładzie odrzutowca Concorde towarzyszył jej miś panda. Celem podróży samca Chia Chia za ocean był Smithsonian Institute w Waszyngtonie, gdzie czekała ewentualna partnerka podarowana Amerykanom przez naród chiński. Dyrektor zoo uzasadniał swoją prośbę także chęcią poprawy relacji amerykańsko-brytyjskich, czemu sprzyjałaby niesłychana popularność tych zwierząt. Pani Thatcher odpowiedziała: – Nie zabiorę pandy ze sobą. Pandy i politycy nie wróżą niczego dobrego.

© Licencja na publikację
© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: PARKIET

×

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.


Wideo komentarz