Gospodarka - Kraj

Jakub Borowski, Credit Agricole Bank Polska. Za rok gospodarka zacznie hamować

#PROSTOzPARKIETU | Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska

Gościem Grzegorza Siemionczyka w programie #PROSTOzPARKIETU był Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska

Foto: parkiet.com

W opublikowanym w poniedziałek scenariuszu dla polskiej gospodarki zakłada pan wzrost PKB w tym roku o 4,3 proc. Dwa miesiące temu oczekiwał pan zwyżki tego wskaźnika o 3,8 proc. Co w tak krótkim czasie zmieniło perspektywy gospodarki?

GUS opublikował niedawno wstępne dane dotyczące PKB w 2017 r. Na tej podstawie możemy szacować, co działo się w IV kwartale. I wyłonił się z tego dość zaskakujący dla nas obraz, szczególnie jeśli chodzi o strukturę wzrostu gospodarki. Spodziewaliśmy się, że w IV kwartale roczna dynamika inwestycji podwoi się w porównaniu z III kwartałem, tymczasem ona wzrosła niemal czterokrotnie. Dlatego założyliśmy, że w najbliższych kwartałach dynamika inwestycji też będzie wyższa. Stąd rewizja prognoz wzrostu PKB.

Tak wyraźna rewizja prognoz wzrostu PKB to wyłącznie efekt silniejszego, niż można było oczekiwać, odbicia inwestycji?

Tak, chociaż prognozowanie dynamiki inwestycji utrudnia to, że nie znamy struktury ich wzrostu w IV kwartale. Nasza ocena jest taka, że silnie przyspieszyły inwestycje publiczne, ale nie było wciąż mocnego wzrostu inwestycji przedsiębiorstw. To się utrzyma w najbliższych kwartałach. Przy tym w sektorze przedsiębiorstw rosły będą głównie inwestycje firm kontrolowanych przez sektor publiczny, które charakteryzują się wysoką absorpcją funduszy unijnych.

To dlaczego oczekuje pan istotnego wyhamowania wzrostu gospodarki w 2019 r.? Wydaje się, że wykorzystanie funduszy unijnych dopiero się rozkręca.

Moim zdaniem szczyt inwestycji publicznych powiązanych silnie z napływem funduszy UE przypadnie na przełom roku. W 2019 r. wzrost inwestycji publicznych już wyhamuje, choć to nie będzie załamanie. Wtedy wzrost PKB wróci do 3 proc.

Bierze pan pod uwagę możliwość, że w 2019 r. przyspieszą inwestycje prywatne i przejmą pałeczkę od słabnących inwestycji publicznych?

Oczywiście, oczekujemy ożywienia inwestycji prywatnych. W przemyśle stopień wykorzystania mocy wytwórczych jest bardzo wysoki, a w sytuacji, gdy firmy nie odczuwają bariery popytu, powinno to prowadzić do odbicia inwestycji. Tym bardziej że firmy są drenowane z zapasów. Ale trzeba pamiętać o tym, że dziś cykle inwestycyjne w firmach są bardzo krótkie. Zwiększenie mocy wytwórczych to nie jest kwestia lat, tylko kilku kwartałów. Jeśli więc inwestycje firm przyspieszą w tym roku, to w przyszłym roku ten efekt będzie już wygasał. Tym bardziej że wtedy będzie też słabł popyt na produkty firm prywatnych związany z inwestycjami publicznymi. Niepokojące z punktu widzenia procesów inwestycyjnych jest również to, że pomimo bardzo dobrej sytuacji makroekonomicznej wskazywane przez firmy bariery rozwoju – z wyjątkiem popytowej – nie słabną. To rodzi pytanie, co będzie, gdy przyjdzie spowolnienie wzrostu PKB.

Według ankietowych badań NBP wśród przedsiębiorstw wykorzystanie mocy produkcyjnych jest najwyższe od 2008 r., a wskaźnik niedoboru zapasów rekordowy. Jak dotąd firmy były w stanie obchodzić te ograniczenia, zwiększając zatrudnienie. I zamierzają to robić nadal – planowany wzrost zatrudnienia jest nawet większy niż w trakcie boomu w latach 2007–2008. Może ożywienia w inwestycjach spółek w ogóle nie będzie?

To są tylko deklaracje, jak firmy zamierzają obchodzić barierę mocy wytwórczych. Ale coraz trudniej będzie te zamiary realizować. Prognozujemy, że wzrost zatrudnienia poza rolnictwem będzie hamował do niewiele ponad zera rok do roku w IV kwartale br. Oczywiście wiele będzie zależało od tego, jak będzie się kształtowała aktywność zawodowa Polaków. Ona może się jeszcze zwiększać, bo szybki wzrost płac może skłaniać więcej osób nieaktywnych do powrotu na rynek pracy. Mimo to wydaje mi się, że bariera niedoboru pracowników będzie narastała. Ale to nie musi wcale oznaczać, że inwestycje będą rosły. Trzeba ostrożnie podchodzić do tezy, że gdy firmy nie będą mogły znaleźć pracowników, to będą inwestowały w maszyny i urządzenia zmniejszające pracochłonność produkcji. W wielu firmach takie zmiany techniki produkcji nie są możliwe.

Prezes NBP Adam Glapiński konsekwentnie powtarza, że w tym roku nie będzie potrzeby podnoszenia stóp procentowych. Ale w świetle pańskich prognoz w 2019 r. może już nie być takiej możliwości. W końcu gospodarka będzie hamowała.

Zakładamy podwyżkę stóp procentowych w 2019 r., ale tylko o 0,25 pkt proc. Ona będzie miała charakter sygnalizacyjny, jej celem nie będzie schłodzenie gospodarki i zmniejszenie presji inflacyjnej, bo tej ostatniej specjalnie nie będzie widać. Naszym zdaniem w najbliższych kwartałach inflacja będzie oscylowała wokół 2 proc., a w IV kwartale wyraźnie się obniży w związku z oczekiwanym przez nas spadkiem cen żywności. W 2019 r. inflacja bazowa (nieobejmująca cen energii i żywności – red.) wciąż będzie poniżej celu NBP.

W ub.r. deficyt sektora finansów publicznych w relacji do PKB był prawdopodobnie rekordowo niski. Jeśli w 2019 r. gospodarka zacznie rzeczywiście hamować, rząd będzie mógł ją pobudzić, łagodząc politykę fiskalną?

Przestrzeń do poluzowania polityki fiskalnej będzie niewielka. Komisja Europejska szacuje, że strukturalny deficyt sektora finansów publicznych Polski to około 2 proc. PKB. Jeśli 2019 r. przyniesie spowolnienie gospodarcze, to cykliczny deficyt wzrośnie powyżej strukturalnego, prawdopodobnie także powyżej dopuszczalnego w UE poziomu 3 proc. PKB. Rząd nie będzie miał komfortu, aby zapewnić gospodarce impuls.

Subskrybuj i oglądaj #PROSTOzPARKIETU na youtube


Wideo komentarz

Powiązane artykuły