Giełda

Poranek maklerów: Byki powalczą o obronę 2500 pkt na WIG20

"Dotarcie do strefy wsparcia oraz nie najgorsze zachowanie rynków azjatyckich sprawiło, że początek sesji przy Książęcej 4 wypadł korzystnie dla kupujących" - Remigiusz Lemke, DM mBank
Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski

Remigiusz Lemke, DM mBank

Dotarcie do strefy wsparcia oraz nie najgorsze zachowanie rynków azjatyckich sprawiło, że początek sesji przy Książęcej 4 wypadł korzystnie dla kupujących. Niestety wzrostowego paliwa wystarczyło jedynie na pierwszy kwadrans, po czym kontrolę nad warszawskim parkietem przejęli sprzedający. Do krótkiej przerwy w deprecjacji doszło w momencie, gdy kurs dotknął górnego ograniczenia strefy 2537-2541, jednak był to jedynie przystanek i po kolejnych dwóch godzinach handlu FW20 powrócił do spadków. Ostatecznie notowania zamknęły się na wysokości 2525, co oznacza spadek o -0,94%. Od strony technicznej kupujący ponownie stoją przed szansą na odreagowanie. Jako platforma do odbicia powinna posłużyć długoterminowa średnia(MA200h), która aktualnie mieści się na wysokości 2514 punktów. Jeżeli ten pułap zostanie przebity, to otworzy się przestrzeń do spadków w okolice 2492 punktów, a nie wykluczone, że zejście okaże się jeszcze głębsze. Otoczenie zewnętrzne nie sprzyja kupującym, mimo początkowego animuszu Nikkei aktualnie traci na wartości -0,3%, a koreański Kospi200 -0,59%. W związku z tym w początkowej fazie sesji sprzedający mogą posiadać nieznaczną przewagę.

CDM Pekao

Środa tak jak wtorek nie przyniosła większych zmian w ogólnym obrazie rynków akcji, nastąpiły pewne przetasowania w preferencjach regionalnych inwestorów. Wczoraj tak jak dzień wcześniej przy mieszanych, i niezbyt dużych zmianach głównych indeksów giełdowych przewagę miały rynki zniżkujące. Wczoraj głównymi elementami skupiającymi uwagę inwestorów był wzrost ryzyka geopolitycznego na Bliskim Wschodzie, wyniki kwartalne globalnych spółek i wizyta prezydenta Donalda Trumpa w Azji. Opublikowane wczoraj dane i wskaźniki makro miały ograniczany wpływ na rynki, poranne wyniki handlu zagranicznego Chin za październik były bardzo zbliżone do oczekiwań, również późniejsze wyniki handlu zagranicznego Francji za wrzesień były zbieżne z oczekiwaniami. Początek dnia na rynnach azjatyckich przyniósł przewagę spadków, co było efektem słabego zakończenia handlu na rynkach amerykańskich we wtorek, oraz umocnienia się JPY, co tradycyjnie negatywnie wpływ na rynki akcji w skali globalnej. We wtorek negatywny sentyment na rynkach akcji USA płynął miedzy innymi z bardzo silnych spadków notowanych na Nasdaq spółek pośrednictwa turystycznego Priceline i TripAdvisor. Po wtorkowej sesji rozczarowujący raport kwartalny i niższe prognozy opublikował Snap Inc., co skutkowało silnymi spadkami w handlu posesyjnym i negatywnie wpływało w środę rano na nastroje w Azji i Europie. Przed otwarciem rynków europejskich kwartalny raport opublikował bank Credit Agricole, który był rozczarowujący pod względem zysków (netto -14,4% r/r), co również nie nastrajało inwestorów optymistycznie. Wczoraj na rynku FX nastąpiło ponowne, po wtorkowym korekcyjnym umocnieniu, osłabienie USD, który zniżkował do większości pozostałych walut, spośród głównych walut słabszy był GBP. Do grona światowych outsiderów nalazł także południowo koreański won (KRW), który zniżkował po dosyć agresywnym i jednoznacznym przemówieniu skierowanym do bezpośrednio Kim Dzong Una podczas wizyty w Korei Południowej.

Marek Jurzec, DM BDM

We wtorek WIG20 próbował pokonać szczyty z października, jednak skończyło się tylko na staraniach. Wczoraj mieliśmy już tylko kontynuację cofnięcia zapoczątkowanego nieudanym atakiem na szczyt hossy. Jedyne na co było stać byki to otwarcie wyraźnie powyżej wtorkowego kursu odniesienia. W efekcie indeks grupujący największe spółki na GPW zakończył dzień 0,9% pod kreską. Oporem niezmiennie pozostaje szczyt wyznaczony jeszcze w poprzednim miesiącu. Z kolej jako najbliższy poziom wsparcia można traktować minimum z piątku. Warto zauważyć, że w przypadku kontraktów LOP w dalszym ciągu rośnie na wzrostach i zmniejsza się podczas spadków. Dlatego póki co nie należy całkowicie przekreślać szans byków na wypracowanie nowego szczytu hossy, przynajmniej na WIG20. W przypadku małych spółek bez zmian. Wczoraj sWIG80 wyznaczył nowe minimum obecnego trendu spadkowego, a najsłabiej radził sobie LiveChat Software, który stracił ponad 20%. O poranku kontrakty na zagraniczne indeksy są nieznacznie, ale jednak pod kreską. Popyt będzie miał więc utrudnione zadanie z przywróceniem indeksów z powrotem w okolice szczytów. Ze strony danych makro impulsami mogą być wypowiedzi członków EBC. Pięcioro z nich ma na dzisiaj zaplanowane publiczne wystąpienia.

Piotr Kuczyński, DI Xelion

W środę kalendarium w USA nadal było praktycznie puste. Jedynie raport o tygodniowej zmianie zapasów paliw mógł za pośrednictwem ceny ropy wpłynąć na indeksy giełdowe. Oczywiście mogły też wpłynąć dyskusje na temat zmian podatkowych i inne preteksty. Wall Street rozpoczęła sesję od nieznacznych spadków indeksów, ale zasada kupowania spadków podziałała praktycznie natychmiast. Indeksy zaczęły się przesuwać do góry i w połowie sesji barwiły się już na zielono. S&P 500 zyskał nieznacznie (0,14%), ale do ustanowienia nowego rekordu to wystarczyło. Jak widać ciągle w USA obowiązuje zasada kupowania (prawie) wszystkich spadków i należy się nawet dziwić, że zdarzają się sesje z małymi spadkami. Dopóki nie zostanie przyjęta ustawa podatkowa albo dopóki rynki nie dojdą do wniosku, że zmiany podatkowe są już od dawna zdyskontowane, nic w tym podstawowym paradygmacie się nie zmieni. GPW w środę rozpoczęła sesję podobnie do tego jak rozpoczęły ją inne giełdy europejskie. U nas WIG20 wzrósł jednak nieco mocniej niż odpowiadające mu indeksy, co sygnalizowało, że względna siła naszego rynku nadal jest duża. Trwało to jednak krótko. Osuwające się indeksy na innych giełdach w połączeniu ze spadkiem ceny akcji KGHM (z powodu wtorkowej i kontynuowanej w środę przeceny miedzi) poprowadziły WIG20 pod linię poziomu neutralnego. Dziwne rzeczy zaczęły się dziać po pobudce w USA. WIG20 zaczął się osuwać (podobnie jak inne indeksy europejskie), ale w końcówce, kiedy indeksy we Francji i w Niemczech wróciły prawie do poziomu neutralnego WIG20 nic nie odrobił i stracił aż 0,91%. Spadł też o 0,4% MWIG40. Jak widać moje zdziwienie przebiegiem sesji wtorkowej było zasadne. Środowa pokazała, że nasz rynek jest słabszy od skompilowanego indeksu rynków rozwijających się. Co prawda WIG20 jest ciągle w kanale trendu wzrostowego, ale dziwaczne zachowanie na kolejnych sesjach każe zachować dużą ostrożność. Zwrócić uwagę trzeba dzisiaj na dziwne zachowanie giełdy japońskiej. Tam indeks Nikkei całkiem wyraźnie zyskiwał, ale o poranku nagle zanurkował i zaczął tracić blisko półtora procent. W agencjach mówi się o wpływie wizyty prezydenta Trumpa w Azji i jego pogróżkach pod adresem Korei Północnej, ale zachowanie rynku walutowego tej diagnozy nie potwierdza. Jest to dzisiaj rano mały znak zapytania.


Wideo komentarz