Giełda

Poranek Maklerów. Może być nerwowy początek sesji.

Prezentujemy komentarze analityczne z czołowych biur maklerskich. Główne indeksy GPW zakończyły czwartkową sesję na plusach. Czy czeka nas pozytywne zakończenie giełdowego tygodnia?
Foto: Bloomberg

Piotr Kuczyński, główny analityk Domu Inwestycyjnego Xelion

Wall Street w czwartek dostawała przed rozpoczęciem sesji mieszane sygnały. W Chinach indeks giełdowy Shanghai Composite zyskał 1,83 proc., bo coraz mocniejsze stawały się głosy o pomocy rządu dla gospodarki i firm dotkniętych amerykańskimi cłami.

Minusem była wymiana „uprzejmości" między Chinami i USA oraz nowe sankcje nałożone przez USA na Rosję (z powodu podejrzenia o to, że to Rosja zaatakowała nowiczokiem w Londynie). To szkodziło giełdom europejskim, ale udało się im zakończyć dzień mikroskopijnymi zwyżkami indeksów. Uważam, że wpychanie Rosji do kąta może doprowadzić do zrodzenia się efektu szczura zagonionego do tegoż kąta...

Jak zwykle w czwartek, w USA opublikowany został raport z rynku pracy. Dowiedzieliśmy się, że w ostatnim tygodniu złożono 213 tys. nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych (oczekiwano 220 tys.). Średnia 4. tygodniowa dla tych danych praktycznie się nie zmieniła. Inflacja w cenach producenta (PPI) w lipcu wzrosła o 0,0 pro. m/m i 3,3 proc. r/r (oczekiwano odpowiednio 0,2/3,4 proc.).

Wall Street nadal usiłowała w czwartek podprowadzić indeksy pod poziomy neutralne. Nieznacznie jedynie chłodził nastroje rozwój sytuacji na froncie chińsko – i rosyjsko-amerykańskim. To ochłodzenie widać było na dużym umocnieniu dolara i na wzroście cen obligacji USA.

Najmocniej indeksom pomagał tercet Apple, Amazon i Microsoft, czyli cześć sektora FAANG. Dzięki temu bliższy ustanowieniu nowego rekordu był NASDAQ. Indeks S&P 500 rósł po to, żeby za chwilę prawie dotknąć poziomu neutralnego. Obrót nadal był mały, co przy szczytowych poziomach nie jest dobrym sygnałem. Zanosiło się na zakończenie sesji zwyżką, ale końcówka była bardzo słaba, przez co oba indeksy zakończyły sesję neutralnie.

GPW rozpoczęła czwartkową sesję tak jak rozpoczęły ją inne giełdy europejskie – spadkiem (umiarkowanym) indeksów. Skala spadków szybko zaczęła się zmniejszać. Po 90 minutach WIG20 testował już linię poziomu neutralnego.

Przed rozpoczęciem sesji w USA indeksy w Europie (szczególnie niemiecki XETRA DAX) znowu podskoczyły, a to chwilowo pomagało GPW. Zanosiło się na neutralne zakończenie sesji, ale ostatnia godzina przyniosła atak byków, a fixing dodał prawie pół punktu procentowego, dzięki czemu WIG20 zyskał 0,76 proc. Oczywiście obrót był nadal bardzo mały,

Wczorajszy wzrost indeksu WIG20 podprowadził go tuż pod opór z kwietnia – maja tego roku. Zostało do niego jedynie pięć punktów. Pokonanie tego oporu (2.330 pkt.) byłoby mocnym sygnałem kupna. Problem w tym, że taki opór powinien być przełamywany na dużym obrocie. Jeśli będzie nadal mały obrót to nawet pokonanie oporu nie będzie można uznawać za poważny sygnał kupna.

W piątek rano nastroje były bardzo słabe. Pogorszył je artykuł w Financial Times, który napisał, że problemy Turcji (lira na dnie) mogą zaszkodzić kilku europejskim bankom. Być może dzisiejsze wystąpienie prezydenta Erdogana uspokoi nastroje, ale równie dobrze (jeśli się pamięta o tym, co ostatnio mówił) może je pogorszyć. Początek sesji w Europie powinien być nerwowy.

Piotr Neidek, analityk Domu Maklerskiego mBanku

WIG20 wciąż rośnie, ale sytuacja techniczna nadal nie jest klarowna. Podwójny szczyt ulokowany pod dzienną dwusetką może okazać się zbyt dużym obciążeniem dla warszawskich byków, które zachęcone sytuacją na emerging markets oraz na rynkach rozwiniętych podjęły się próby poprawy długoterminowej sytuacji technicznej na GPW.

Wczorajsza sesja na Wall Street niestety nie przyniosła rozstrzygnięcia i indeks szerokiego rynku S&P500 zamknął się pod kreską tuż pod poziomem historycznych szczytów. Wraz z zawahaniem się akcyjnych byków do gry weszły obligacyjne byki, którym udało się wyciągnąć trzydziestolatki na nowe sierpniowe maksima i wygląda na to, że apetyt na wzrosty nadal rośnie. Na wykresie jankeskich papierów wyrysowała się kilkunastodniowa formacja odwrócenia trendu oG&R, której aktywacja posłużyłaby do zaatakowania średnioterminowej strefy oporu, co znów stanowiłoby pretekst do dalszej aprecjacji. Wygląda na to, że US30Y są bliskie uruchomienia reakcji łańcuchowej, która znów prawdopodobnie doprowadziłaby do wyciągnięcia z rynku akcyjnego kapitału a tym samym ceny akcji zostałyby narażone na spadki. Obecnie indeks S&P500 przebywa w strefie historycznych szczytów i w przypadku odpadnięcia benchmarku od strefy 2870 na wykresie pojawiłaby się struktura podwójnego szczytu a to zapewne stanowiłoby pretekst do wstrzymania się z kupnem europejskich akcji.

Patrząc na niemiecki indeks DAX można doszukać się aktywnych sygnałów sprzedaży zaś posiłkując się benchmarkiem MSCI EM można wyciągnąć wnioski, iż inwestorzy jak na razie nie garną się do zanegowania podażowych sygnałów. Wczoraj indeks ten ponownie nie sprostał oporom i zamykając się poniżej środowego poziomu umocnił trend spadkowy. Wprawdzie w każdym momencie możliwe jest wyłamanie podażowej strefy i wygenerowanie sygnału kupna przez MSCI EM, jednakże po wczorajszej sesji jak na razie sygnałów kupna nie widać.

Dlatego też czwartkowe zachowanie się WIG20, pomimo pozytywnego wydźwięku, jak na razie nie stanowi podstaw do tego, aby porzucić obawy związane z korektą wzrostową, w jakiej prawdopodobnie przebywa indeks. Podwójny szczyt umiejscowiony pod dzienną dwusetką nie jest popytowym układem, dlatego też zwolennicy grania długich pozycji powinni zwiększyć swoją czujność i przygotować się na opuszczenie pokładu wzrostowego wehikułu. Dzisiaj rano pojawiła się czerwień na azjatyckich parkietach, kontrakty na S&P500 tracą około -0.2 proc. zaś pod wzrostową presją są instrumenty z bezpiecznej przystani, co ma prawo negatywnie przełożyć się na nastroje panujące wśród europejskich graczy.

Zespół Doradztwa Inwestycyjnego Biura maklerskiego BGŻ BNP Paribas

Po nieco słabszej środowej sesji, wczoraj WIG20 zakończył dzień 0,76 proc. i tym samym pozytywnie wyróżniał się na tle europejskich indeksów. Z drugiej strony pod uwagę należy wziąć relatywnie niskie obroty, które minimalnie przekroczyły 500 mln PLN. Wśród komponentów, na dwóch biegunach znalazł się sektor bankowy, przy czym strona wzrostowa została wsparta przez branże surowcową z KGHM i PKN Orlen na czele. Nieco słabiej zakończył się handel wśród mniejszych i średnich spółek, przy czym techniczne zdecydowanie lepiej kształtują się notowania mWIG40, gdzie następuje walka o nowe lokalne szczyty.

Dzisiejszy handel na GPW będzie zdeterminowany przez zachowanie rynków bazowych. Chociaż rekordowo dobry sezon wynikowy w USA ma się ku końcowi, indeks S&P500 nie zdołał na chwilę obecną pokonać styczniowych szczytów. Ciążyć mogą nadal obawy dotyczące eskalacji otwartej wojny handlowej. Z drugiej strony, w ostatnich dniach ponownie umacnia się dolar, co negatywnie oddziałuje na koszyk państw rozwijających się, do którego nadal zaliczana jest Polska.

Krzysztof Pado, Dom Maklerski BDM

Wczorajsza sesja na WIG20 przyniosła lekkie wzrosty. Bykom udało się w pierwszej części dnia wyjść obronną ręką z testowania poziomu 2300 pkt. (przy czym ważniejsze w średnim terminie są okolice 2280 pkt.). Dzień kończyliśmy wzrostem o 0,8 proc. do 2324,7 pkt., co jest najwyższym zamknięciem w sierpniu. Ostatnim bastionem niedźwiedzi w średnim terminie pozostają okolice 2330 pkt.

Wczoraj nastroje na rynkach globalnych były mieszane. DAX zyskał 0,3 proc., ale już S&P500 zamknął się na 0,1 proc. minusie, po słabszej końcówce sesji. Główny amerykański indeks już trzecią z rzędu sesję konsoliduje się w pobliżu szczytu ze stycznia i nie potrafi sobie z nim poradzić. Dziś rano nastroje na rynkach są lekko negatywne. Kontrakty na S&P500 i DAX tracą po ok. 0,3-0,4 proc. Kolejne kilka procent traci turecka lira (USD/TRY zamykał lipiec na poziomie 4,92, dziś jest to już 5,74). Financial Times donosi rano, że ECB jest zaniepokojone ekspozycję na Turcję niektórych europejskich banków (chodzi głównie o BBVA, Unicredit i BNP). Rano poniżej 1,15 schodzi już EUR/USD, co oznacza nowe roczne minima. Z danych makro mieliśmy dziś już nieco lepszy wstępny odczyty PKB z Japonii za 2Q'18 (Nikkei225 kończy dzień spadkiem), podobny odczyt pojawi się także z Wielkiej Brytanii. Popołudniu opublikowane zostaną dane o inflacji CPI z USA za lipiec.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły