Giełda

Poranek maklerów: giełdy pod presją spadkową

Prezentujemy komentarze analityczne z czołowych biur maklerskich. Jak zmieniła się sytuacja na rynku po wtorkowej sesji i co nas może czekać w środę?
Foto: materiały prasowe

Kamil Cisowski, analityk DI Xelion

Wczorajsza świetna sesja udowadniała po raz kolejny, że inwestorzy, szczególnie amerykańscy, nie przejmują się przesadnie rozpoczętą wojną handlową, traktując nawet kilkudniowe milczenie amerykańskiego prezydenta jako potwierdzenie tezy, że sprawa „rozejdzie się po kościach". Oczywisty problem z takim podejściem jest taki, że gdy w końcu nadchodzą informacje o kolejnych działaniach, wszyscy zdają się zaskoczeni. Dokładnie taką sytuację mamy dzisiaj. Po tym jak większość giełd europejskich zamknęła się na przyzwoitych plusach (DAX i CAC40 zyskiwały po +0,5/+0,6%), także w USA obserwowaliśmy zielony kolor indeksów. Wprawdzie spółki technologiczne chwilowo przerwały marsz w górę, przechodząc chyba powoli w okres wyczekiwania przed wynikami, ale S&P500 zyskało +0,4%, a DJIA +0,6%. Cały czas wsparciem są utrzymujące się w okolicach 75 $/b (obecnie niżej) ceny ropy WTI, której tegoroczne odbicie sprawia, że analitycy oczekują trzycyfrowego wzrostu zysków w sektorze energetycznym. Już po zamknięciu giełdy amerykańskiej Biały Dom zaprezentował plan nałożenia 10% cła na chińskie towary o wartości 200 mld USD. Nie wejdzie ono w życie przez co najmniej dwa miesiące, aby amerykańskie przedsiębiorstwa mogły przedstawić swoją oceną wpływu ceł na ich działalność. Korekty mają być przeprowadzone po konsultacjach w dniach 20-23 sierpnia. Prezentujący tę odsłonę wojny handlowej Robert Lighthizer stwierdził, że strona amerykańska jest chętna do rozmów, ale żadne nie są w tym momencie prowadzone. Giełdy azjatyckie zareagowały błyskawicznymi spadkami, którym przewodzi Shanghai Composite (obecnie -2,4%) oraz Hang Seng (obecnie -1,7%). Lekko umacnia się dolar, choć na razie też głównie względem walut azjatyckich, australijskiej i nowozelandzkiej. Kurs euro pozostaje stabilny, czemu trudno się dziwić, ostatnie postępy w kwestiach handlu wskazują, że Europa ma szanse, by konfliktowi amerykańsko-chińskiemu przyglądać się z boku. Nie zmienia to faktu, że giełdy będą dzisiaj pod wyraźną presją spadkową, notowania futures na indeksy amerykańskie i europejskie nie pozostawiają co do tego wątpliwości. Dalszy rozwój sytuacji będzie zależał w naszej opinii przede wszystkim od zdolności Chin do zaprezentowania planu kontruderzenia, które wzmocni ich wiarygodność w negocjacjach, do których w końcu dojdzie. Nie może się ono ograniczać do polityki celnej (Chiny nie importują nawet wystarczająco dużo dóbr z USA, żeby zareagować równie silnie). Najczęściej przez analityków pomysłem jest wyprzedaż obligacji amerykańskich, ale taki scenariusz wywołałby na rynkach efekt domina i mógłby najmocniej uderzyć w chińskie giełdy. Alternatywą jest m.in. podjęcie działań, które uderzałyby w amerykański sektor technologiczny (na wzór „podatku cyfrowego", o którym mówiła Angela Merkel). W krótkim terminie przyspieszy to zapewne spadki, ale w długim będzie dawało szanse na powrót przedstawicieli obu państw do stołu i pozwoli zachować twarz chińskiemu rządowi. Na odpowiedź nie będziemy zapewne czekać długo, powinna pojawić się najpóźniej do końca tygodnia. Istotne będzie także, czy usłyszymy w kolejnych dniach głosy kluczowych republikańskich polityków, które sugerowałyby opór w GOP wobec działań gabinetu prezydenta. Nasz scenariusz dla GPW pozostaje pesymistyczny, spodziewamy się utrzymania trendu spadkowego, szczególnie na małych spółkach, które nie są w stanie wygenerować wzrostów nawet, gdy sytuacja na świecie się poprawia.

Krzysztof Pado, analityk DM BDM

We wtorek WIG20 nadrabiał słabość z kilku poprzednich dni. Indeks blue-chipów zyskał na zamknięciu 1,2%, zamykając się na poziomie 2177,7 pkt (w czasie sesji byliśmy nawet kilkanaście punktów wyżej, m.in. dzięki CD Projekt, którego kapitalizacja wczoraj przekraczała już nawet 18 mld PLN, czyli poziom PGE czy KGHM-u). Dobre nastroje panowały też wczoraj na zagranicznych rynkach. DAX zyskał 0,5%, natomiast S&P500 urósł o 0,4%. Najciekawsze miało przyjść jednak dopiero w nocy naszego czasu. Administracja Trumpa oficjalnie ogłosiła, że od września może nałożyć 10% cła na chiński import wart 200 mld USD. Oznaczałoby to, że dodając wprowadzone już wcześniej, cłami obłożona byłaby już około połowa sprzedaży chińskich dóbr w USA. Pytanie czy rzeczywiście tak się stanie, być może to dopiero wstęp do negocjacji, tym bardziej, że lista towarów ma jeszcze podlegać przeglądowi – ze szczegółami można zapoznać się tutaj: https://ustr.gov/sites/default/files/301/2018-0026%20China%20FRN%207-10-2018_0.pdf. Rynki dziś rano reagują negatywnie. Kontrakty na S&P500 i DAX tracą po ok. 0,7-0,8%. Słabiej jest w Chinach, gdzie główne indeksy zniżkują po ponad 2%. Najmocniej rozpędziła się miedź, tu przecena sięga 4%. Średnioterminowo, indeks warszawskich blue-chipów pozostaje nadal w sekwencji pogłębiania dołków i coraz niższych szczytów korekt wzrostowych. Najbliższym wsparciem pozostają okolice 2100 pkt - czerwcowe minimum jest na 2097 pkt. Technicznie byki mają najbliższy opór na 2200 pkt, który to poziom poległ w połowie ubiegłego miesiąca. Do złamania trendu spadkowego byłoby potrzebne jednak wyjście dopiero ponad 2287 pkt, a najlepiej ponad 2333 pkt. Z poważniejszych wydarzeń makro mamy dziś posiedzenie RPP (rynek nie oczekuje zmian w dotychczasowej polityce).

Remigiusz Lemke, analityk DM mBanku

Podobnie jak we wtorek, środowy handel na rynku terminowym rozpoczął się od wyższego otwarcia. Tym razem, jednak wzrosty były niewielkie i kupujący nie byli wstanie wypchnąć notowań powyżej MA200h. Przez następne dwie godziny FW20 osiągał coraz niższe pułapy. Deprecjacja wyhamowała w okolicy środowych minimów. Prawdziwy zwrot akcji nastąpił po godzinie 11, kiedy kurs eksplodował. Kontrakty jednym płynnym ruchem znalazły się blisko 40 punktów wyżej. Kupujący jednak nie poprzestali na tym i podjęli próbę sforsowania oporu 2156. Po początkowych sukcesach presja popytu osłabła i ostatecznie FW20 zakończył dzień na wysokości 2154, co pozostawia pewien niedosyt. Zwłaszcza, że w wyniku tak silnej, skokowej aprecjacji na wykresie powstała dywergencja pomiędzy ceną i RSIh, która może skłaniać do wzmożonej presji podaży. Otoczenie zewnętrzne wysyła niejednoznaczne sygnały. S&P500 zyskał na wartości +0,35% i jest na najlepszej drodze, aby podjąć dziś próby ataku na marcowe maksima. Z kolei w Azji zdecydowaną przewagę posiadają sprzedający. Główne benchmarki przeceniają się od -0,5% do przeszło -1,4%, co niestety może znaleźć odzwierciedlenie w zachowaniu warszawskich indeksów. Dzisiejszy kalendarz makroekonomiczny posiada kilka ciekawych punktów. Zamówienia na sprzęt, maszyny i urządzenia w Japonii spadły o -3,7% m/m vs oczekiwania -5,5%. O 9.00 odbędzie się wystąpienie publiczne Mario Draghiego. O 14.30 ogłoszona zostanie inflacja producencka w USA, a dwie godziny później zapasy ropy. Dla rynku polskiego ważna może okazać się decyzja ws. stóp procentowych. Konsensus rynkowy zakłada, że stopy pozostaną na niezmienionym poziomie 1,5%.

Analitycy CDM Pekao

Wtorek był drugim z rzędu dniem zdecydowanej dominacji popytu na światowych rynkach akcji. Wczoraj, podobnie jak w poniedziałek, przy mieszanych zmianach głównych indeksów giełdowych bardzo wyraźną przewagę we wszystkich regionach miały indeksy zwyżkujące. Grono rynków zniżkujących było wąskie i poza pojedynczymi wyjątkami sakla spadków była mała. W porównaniu do poniedziałku zmniejszyła się nieco skala wzrostów, zwłaszcza rynków bazowych w tym USA. Początek dnia na Wschodzie przyniósł przewagę wzrostów, zniżkowały rynki: australijski i nowozelandzki, co było efektem kolejnego spadku nastrojów w australijskiej gospodarce. Rano opublikowane zostały odczyty inflacji cen konsumentów i producentów w Chinach za czerwiec, które były bardzo zbliżone do oczekiwań i nie miały widocznego wpływu na rynki. Początek handlu w Europie był umiarkowanie optymistyczny, kolejna dymisja w brytyjskim rządzie, tym razem ministra spraw zagranicznych Borisa Johnsona, nie miała szczególnie negatywnego wpływu na LSE i GBP. Przed południem zostały opublikowane wyniki produkcji przemysłowej w Wielkiej Brytanii, które nieoczekiwanie były zaskakująco dobre, dynamika r/r wyniosła 1,6%, a kwietniowa została zrewidowana do -1,2% z pierwotnego odczytu -3,3% r/r. Również majowa dynamika trzymiesięcznego PKB Wielkiej Brytanii wzrosła do 0,3% m/m po 0,2% m/m w kwietniu. Natomiast indeksy oczekiwań dla Niemiec i strefy euro publikowane prze ZEW, były zaskakująco niskie, dla Niemiec indeks wyniósł minus 24,7 pkt., a dla strefy euro minus 18,7 pkt. W Europie i w ujęciu globalnym najsłabiej wypadła giełda w Stambule zniżkująca po nieoczekiwanej zmianie na stanowisku szefa tureckiej gospodarki. GPW wypadła wczoraj na tle giełd europejskich bardzo dobrze najsilniejsze były indeksy WIG20 i WIG30, a gwiazdą sesji był Kruk SA zwyżkujący na zamknięciu o prawie 20%. Za oceanem nastroje były zmienne, ale ostatecznie wszystkie indeksy rynków akcji USA zwyżkowały. Dziś w Azji dominują spadki, na rynku FX umacniają się główne waluty rezerwowe z JPY i USD na czele.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły