Fundusze inwestycyjne TFI

Sąd przyznaje: KNF była opieszała wobec Everestu

Po ponad pięciu latach od złożenia wniosku o licencję przez Everest TFI sąd nakazał KNF wydać decyzję w ciągu 30 dni.
Foto: Flickr

Firma kierowana przez Piotra Sieradzana (z lewej) czeka już ponad pięć lat na licencję KNF, której przewodniczącym jest Marek Chrzanowski.

Foto: Archiwum

Warszawski sąd wytknął Komisji Nadzoru Finansowego opieszałość podczas rozpatrywania wniosku o zgodę na tworzenie i zarządzanie funduszami inwestycyjnymi przez Everest TFI. Nakazał przy tym wydanie decyzji w tej sprawie w ciągu 30 dni.

30 dni na odpowiedź

Foto: Archiwum

Starania Everestu ws. licencji TFI rozpoczęły się ponad pięć lat temu. W 2016 r., po ponad trzech latach postępowania, KNF nie udzieliła firmie zgody, wskazując na problem w strukturze własnościowej. W odpowiedzi Everest TFI złożyło wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy. Przez kolejne miesiące Everest TFI i KNF wymieniały się pismami. Komisja żądała m.in. dodatkowych wyjaśnień i dokumentów i wyznaczała coraz to nowe terminy załatwienia sprawy. W końcu, w listopadzie 2017 r., Everest zdecydował się skierować do sądu skargę na przewlekłe prowadzenie postępowania administracyjnego przez KNF.

W czwartek wieczorem Everest TFI opublikowało treść wyroku z 22 maja. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w wyroku stwierdził, że postępowanie KNF ws. wniosku o zezwolenie Everestu TFI działalności polegającej na tworzeniu i zarządzaniu funduszami inwestycyjnymi było przewlekłe, choć nie miało miejsca rażące naruszenie prawa. Zobowiązał Komisję do wydania decyzji administracyjnej w ciągu 30 dni.

Jak czytamy w uzasadnieniu do wyroku, pojęcie „przewlekłość postępowania" obejmuje „opieszałe, niesprawne i nieskuteczne działanie organu w sytuacji, gdy sprawa mogła być załatwiona w terminie krótszym, jak również nieuzasadnione przedłużanie terminu załatwiania sprawy przez organ".

Długi czas oczekiwania

Niedawno na łamach „Parkietu" publikowaliśmy wyniki badania CFA Society Switzerland przeprowadzonego w kilku europejskich krajach. Chodziło o ocenę działań nadzorcy. Okazało się, że np. na zarejestrowanie funduszy inwestycyjnych w Polsce czeka się znacznie dłużej niż gdzie indziej. Zdarza się, że KNF potrzebuje na to 24 miesięcy. Wyniki z Polski tak mocno różniły się od innych krajów, że ankietowani byli dopytywani, czy na pewno zrozumieli pytania. Jacek Barszczewski, rzecznik KNF, twierdził wówczas, że to nieprawda. – Być może chodzi o jakiś szczególny przypadek, kiedy rzeczywiście postępowanie trwało długo, ale jeśli tak rzeczywiście było, to nie bez powodu. Zdecydowana większość wniosków rozpatrywana jest w terminach znacznie krótszych. Do urzędu KNF nie docierają obecnie żadne skargi w tym zakresie – zapewniał miesiąc temu.

Jeśli chodzi zaś o licencję dla TFI, to czas oczekiwania wynosi zazwyczaj, jak wynika z naszych informacji, od roku do trzech lat. Przykład Everestu pokazuje jednak, że może to być i pięć, choć podobno i tak nie jest to rekord. Z przedstawionych nam niedawno przez KNF danych wynikało, że podmiotów, które chcą otrzymać licencję na prowadzenie TFI, jest aż dziewięć. Jeden z wniosków jest w I instancji, jeden komisja rozpatruje ponownie (II instancja). Aż siedem postępowań jest zawieszonych. Barszczewski tłumaczył, że przyczyną zawieszenia postępowania są zwykle problemy wnioskodawców z dostosowaniem się do wymogów określonych w ustawie o funduszach.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły