Fundusze inwestycyjne TFI

TFI.Wirus GetBacku rozszedł się po rynku

Sprawa windykatora kładzie się cieniem na funduszach i zaczyna dotykać również inne podmioty z branży windykacyjnej. Sytuacja może się uspokoić dopiero gdy TFI przedstawią swoje portfele na koniec 2017 r.
Foto: Fotorzepa, Marta Bogacz

Na efekty skandalu wokół GetBacku nie trzeba było długo czekać – wielu zdezorientowanych klientów na oślep umarza jednostki funduszy.

Efekt kuli śnieżnej

Sprawa obligacji GetBacku odbija się szerokim echem po całym rynku kapitałowym. Choć większość zadłużenia windykatora (z danych KNF wynika, że na koniec marca było to z tytułu obligacji łącznie 2,58 mld zł) jest bezpośrednio w rękach inwestorów indywidualnych, to papiery te były bądź są również w portfelach TFI. Ile? Tego do końca nie wiadomo, gdyż ostatnie dostępne raporty dla większości TFI pochodzą z połowy zeszłego roku. Wtedy wszystkie towarzystwa posiadały obligacje GetBacku o wartości nominalnej 171 mln zł. Papiery GetBacku mają zapewne również fundusze emerytalne. Na koniec roku NN OFE miało obligacje windykatora warte 33,4 mln zł, a Aegon OFE – 30,1 mln zł.

O niepokojach klientów TFI w związku ze sprawą obligacji GetBacku jako pierwszy informował Sebastian Buczek, prezes Quercusa. Wspominał, że sytuacja przypomina nawet te czasy, kiedy upadł Lehman Brothers. I niewiele dało, że na początku kwietnia Buczek całkowicie zdjął ze swoich klientów jarzmo tych obligacji.

Inni, jak np. Piotr Osiecki, prezes Altusa, twierdzą, że klienci są spokojni i nie panikują. Podobnie jest w Skarbcu. – Sytuacja z GetBackiem nie ma negatywnego przełożenia na nastroje klientów Skarbca TFI. Nie widzimy „ucieczki" z funduszy obligacyjnych wśród szerokiego grona klientów. Wręcz odwrotnie. Nasze bezpieczne fundusze notują napływy – twierdzi Jacek Janiuk, członek zarządu. Zapewne dlatego, że strategia Skarbca w zakresie polskich papierów korporacyjnych tradycyjnie była i pozostaje konserwatywna. – Nie oferujemy rozwiązań z dominującym udziałem obligacji krajowych przedsiębiorstw – dodaje Janiuk.

Dane o wynikach sprzedaży funduszy w kwietniu pojawią się najwcześniej dopiero za mniej więcej dwa tygodnie. – Patrząc szerzej na polski rynek można przypuszczać, że znacząca grupa klientów wycofuje środki z funduszy inwestycyjnych i zjawisko to może przybierać na sile na zasadzie kuli śnieżnej. Obligacje GetBacku znajdować się mogły nie tylko w funduszach obligacyjnych, ale także w tzw. absolutach, mieszanych czy pieniężnych – zauważa Piotr Wichniarek, dyrektor sprzedaży w Esaliens TFI, które nie posiada obligacji ani akcji GetBacku.

Jakby jutra miało nie być

Foto: GG Parkiet

Nieoficjalnie zarządzający są jeszcze bardziej wylewni. Sytuacja staje się gorsza z dnia na dzień, choćby dlatego, że sam zarząd GetBacku nabrał wody w usta. – Nastroje klientów zdecydowanie się pogorszyły i jest to widoczne. Odnotowujemy wzrost zapytań i zainteresowania ze strony klientów i dystrybutorów o udział obligacji w portfelach funduszy. Klienci są zdezorientowani, nie wiedzą i nie rozumieją aktualnej sytuacji oraz braku komunikacji ze strony spółki – usłyszeliśmy w jednym TFI. Mimo że w przypadku tego towarzystwa zaangażowanie funduszy w obligacje GetBacku jest bardzo małe, to zauważalny jest wzrost umorzeń. – Otoczka prasowa, podsycanie atmosfery strachu i niepewności wokół spółki oraz kolejne publikacje powodują wzrost liczby zapytań o aktywa funduszu i wpływu sytuacji na stopy zwrotu – tłumaczy zarządzający. Dodaje, że klienci wpadli w nieuzasadnioną panikę pt. „jakby jutra miało nie być". I przekłada się to szerzej. – Wyprzedawane są obligacje innych spółek wierzytelnościowych. Jeszcze nie jest strasznie, a prawdziwym testem będzie publikacja wyników przez GetBack. Jeśli będą one bardzo złe, to prawdziwa panika może się rozpocząć – ostrzega zarządzający.

© Licencja na publikację
© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: PARKIET

×

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły