Forex

Dolar koryguje trend spadkowy

#Gościem #PROSTOzPARKIETU w środę był Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ.
Foto: parkiet.com

Od 2015 r. Europejski Bank Centralny przeznaczył na zakup obligacji skarbowych krajów eurolandu ponad 2 bln euro. Nic dziwnego, że jutrzejsze posiedzenie tej instytucji, podczas której jej prezes, Mario Draghi może ogłosić ograniczenie programu skupu aktywów, jest przez inwestorów określane jako przełomowe...

To jedno z najważniejszych wydarzeń tego roku.

Jak mogą na nie zareagować rynki finansowe?

Od kwietnia euro wyraźnie zdrożało, właśnie na fali oczekiwań o ograniczanie programu QE, powrotu inflacji i podwyżek stóp procentowych. Istotą jutrzejszego posiedzenia moim zdaniem nie będzie informacja do jakiej miesięcznej kwoty zostanie ograniczony skup aktywów, tylko ile jeszcze potrwa cały program, a zwłaszcza ogłoszenie daty jego zakończenia. Jeżeli Draghi poda te informacje, prawdopodobnie zaobserwujemy przejawy dalszej gry pod koniec QE i - w dłuższej perspektywie - pod podwyżki stóp procentowych. Dlatego spodziewałbym się jutro stwierdzenia, ze podwyżka stóp procentowych pojawi się długo po zakończeniu QE, w praktyce za jakieś dwa lata. Jeżeli chodzi o kwestię skali zakupów mówi się o przedziale 25-40 mld euro miesięcznie (obecnie to 60 mld) i trzech horyzontach czasowych - półrocznym, po którym EBC będzie podejmować dalsze decyzje, dziewięciomiesięcznym i otwartym - bez daty końcowej. Myślę, że dwie ostatnie wersje sprawią, że jutrzejszy przekaz banku centralnego nie będzie aż tak jastrzębi. Draghi będzie musiał tak przekazać te informacje, żeby euro nie zdrożało. Im droższe euro tym gorzej dla Unii Europejskiej. Biorąc pod uwagę, że wspólna waluta już się umocniła, w czwartek i w kolejnych dniach doszukiwałbym się raczej pretekstu do osłabienia względem głównych walut. Tym bardziej, że na horyzoncie pojawiły się kolejne problemy polityczne. Z perspektywy Unii Europejskiej Katalonia jest regionem peryferyjnym, jednak dla Hiszpanii eskalacja nastrojów separatystycznych wygląda słabo.

W jaki sposób miałoby się to przełożyć na notowania euro?

W długim terminie firmy działające w Katalonii mogą się z niej wycofywać. Mają dwa kierunki - Madryt lub zagranicę. W tym drugim przypadku Hiszpania sporo by straciła, tym bardziej, że jeszcze parę lat temu była zaliczana do grupy PIIGS, a więc krajów zagrożonych bankructwem. Do tego musimy wziąć pod uwagę, że w Niemczech jedna z partii wchodzących w skład potencjalnej koalicji jamajskiej (od kolorów partii - czarnego, żółtego i zielonego) - FDP, mówi wprost, że więcej pieniędzy krajom południa nie zamierza dawać. Jeżeli więc okaże się, że Hiszpania znów będzie miała problemy gospodarcze, o pomoc może już nie być tak łatwo.

Temat polityczny numer jeden?

Zdecydowanie Korea Północna. To problem, który cały czas się tli. Podstawowe pytanie, które powinniśmy sobie zadać brzmi - jak zachowają się Chińczycy? We wtorek zakończył się zjazd Komunistycznej Partii Chin, podczas którego padły sformułowania o tym, że Chińczycy chcieliby spokoju w regionie. Można je zinterpretować tak, że Chiny będą się aktywniej włączały w konflikt na linii Korea Północna - USA. Tym niemniej na razie problem pozostaje nie rozwiązany. Z kolei bliżej nas, dużym ryzykiem pozostaje Brexit. Pozycja Theresy May nie jest silna. Im będzie słabsza, tym większe obawy o ryzyko twardej i chaotycznej wersji brexitu. Nietrudno się domyślić, że mocno zaszkodziłoby to funtowi. Na razie brytyjska waluta zachowuje się dość dobrze, inwestorzy grają pod podwyżkę stóp procentowych na posiedzeniu Banku Anglii 2. listopada. Moim zdaniem do niej dojdzie, będzie pretekst do przeceny brytyjskiej waluty.

Dolar po 3,60 zł - aż się prosi żeby kupić i to nawet bez dźwigni, tylko po prostu, w kantorze...

Generalnie dolar może mieć jeszcze parę dobrych tygodni, ale  to wszystko - uważam, że to, co teraz obserwujemy jest korektą trendu spadkowego, a nie nowy ruchem. W najbliższym czasie amerykańskiej walucie mogą pomagać dwie kwestie - zmiany w podatkach zapowiedziane przez Donalda Trumpa, no i wybory nowego szefa Fed (kadencja Janet Yellen kończy się w lutym), którym prawdopodobnie zostanie jastrząb John Taylor lub gołąb Jerome Powell. We wtorek okazało się, że Trump sondował senatorów, kto byłby najlepszym kandydatem. Wskazali oni Taylora. Jego nominacja mogłaby doprowadzić do skokowego umocnienia dolara. Nie zapominajmy jednak, że do Fedu mogą trafić obaj, oczywiście tylko jeden jako przewodniczący. Nie wiadomo jak w takim przypadku zareagowałyby rynki. Z kolei argumentem przemawiającym na niekorzyść dolara jest inflacja w USA, która już w tym roku zaskakiwała negatywnie. W kolejnym może być podobnie co stawia pod znakiem zapytania przyjętą przez Fed ścieżkę podwyżek stóp procentowych. Podsumowując - o ile do końca roku para USDPLN może się okazać dobra inwestycją, o tyle już w przyszłym - nie do końca.

Nasze rozmowy często kończymy poszukiwaniem par walutowych spoza kręgu eurodolara, które w danym momencie są warte uwagi. Co by pan wskazał tym razem?

Zwróciłbym uwagę, że waluty skandynawskie, szczególnie korona szwedzka, są za tanie. W Szwecji również trwa program QE, oczywiście zachowując wszelkie proporcje, jednocześnie jednak inflacja rośnie. Jakiekolwiek bardziej jastrzębie sygnały z czwartkowego posiedzenia Riksbanku (centralnego banku Szwecji) mogą zapowiadać umocnienie korony. Myślę, że jest ona ciekawym tematem inwestycyjnym nawet w perspektywie najbliższego półrocza.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły