Forex

Nadszedł czas umocnienia dolara

Gościem Przemysława Tychmanowicza w Parkiet TV był Marek Rogalski, główny analityk walutowy w DM BOŚ.
Foto: parkiet.com

Mniej więcej miesiąc temu w Parkiet TV mówił pan: „Dolar w najbliższych tygodniach będzie szukał dna, by ostatecznie zyskać w perspektywie całego roku". Czy dolar znalazł już to dno?

Dno zostało znalezione w ostatnich dwóch tygodniach, przez to, co działo się na rynkach akcji. Poza tym mieliśmy 2 lutego też świetne dane z rynku pracy i tym samym mamy coraz większe prawdopodobieństwo podwyżek stóp procentowych przez Rezerwę Federalną. Nie mówię tutaj o podwyżce marcowej, której generalnie rynek się spodziewa. Bardziej chodzi o spojrzenie całościowe. Wydaje się bowiem, że trzy podwyżki stóp procentowych raczej na pewno będą.

Możemy już mówić o końcu słabości dolara? Czy w ogóle rynek już w całości wycenił wspomniane przez pana trzy podwyżki stóp?

Rynek uwzględnia 2,5 podwyżki, więc z tej perspektywy nie wszystko jest jeszcze wycenione. Do tego, co mówiłem miesiąc temu, dodałbym pewną poprawkę. Może się bowiem okazać, że dolar nie miał jeszcze tego prawdziwego dna. Zawsze jednak wyznaczanie takiego poziomu jest problematyczne w perspektywie sześciu miesięcy czy też całego roku. Jeżeli chodzi o perspektywę najbliższych dwóch–trzech miesięcy, to dno już było. W dłuższej perspektywie ważne będzie natomiast to, co stanie się z giełdami i to, czy faktycznie będziemy mieli wyższą awersję do ryzyka, która w tym momencie może dolara wspierać.

Wychodzi na to, że dolar jest więc teraz postrzegany jako bezpieczna przystań...

W pewnym sensie tak. To, że zamykane są pozycje w euro czy też w walutach surowcowych, sprzyja dolarowi. Drugą ważną sprawą jest to, jak zachowa się nowy szef Fedu – Jerome Powell, którego rynek dopiero poznaje. Kolejna sprawa dotyczy tego, co będzie robił Donald Trump. W poniedziałek pojawił się pomysł wprowadzenia odwrotnego podatku od importu. Biały Dom może przemycać do sfery publicznej różne dziwne pomysły, które mam nadzieję nigdy się nie zrealizują. Niepewność długoterminowa na pewno więc jest, natomiast tak jak wspomniałem w perspektywie dwóch–trzech miesięcy, dolar może być mocniejszy.

Wspomniał pan o polityce Donalda Trumpa. Na ile właśnie to protekcjonistyczne podejście może być problemem dla dolara?

Z Trumpem jest tak, że dużo mówi, a niewiele robi. Myślę, że to tak samo będzie wyglądało w polityce handlowej, więc w tym kontekście nie będzie to miało aż tak dużego wpływu na notowania dolara.

W ostatnim czasie na rynkach mieliśmy bardzo dużą nerwowość, zmienność była na podwyższonym poziomie. W tym momencie zawsze pojawia się dylemat: czy starać się to wykorzystać, czy wręcz przeciwnie, lepiej przeczekać największą zawieruchę?

Z jednej strony zgadzam się z tym, że w takich okresach lepiej stać z boku, szczególnie jeśli mamy do czynienia z inwestorem „niedzielnym". Natomiast jeżeli mówimy o rynku walutowym, to przynajmniej w teorii wyższa zmienność przekłada się na atrakcyjność tego rynku. Osobiście jednak jestem zwolennikiem inwestowania w perspektywie bardziej kilkunastu dni, bądź też nawet paru tygodni. Przy takim podejściu możemy znaleźć takie pary walutowe i trendy, które mogą być naprawdę ciekawe.

Jakieś konkretne przykłady?

Zwróciłbym chociażby uwagę na to, co dzieje się z koroną szwedzką. W środę mamy posiedzenie Banku Szwecji i wydaje się, że korona w perspektywie paru miesięcy może być naprawdę ciekawym typem. Interesującą sytuację mamy też na rynku funta, gdzie szykują się podwyżki stóp procentowych, a poza tym okazuje się, że brexit wcale nie jest też aż taki straszny.

Dużo mówiliśmy o dolarze, ale chciałbym, żebyśmy spojrzeli też na drugą stronę głównej pary walutowej, czyli na euro. Tutaj mamy do czynienia z ciekawym kalendarzem politycznym. Czy może mieć on istotny wpływ na notowania wspólnej waluty?

Jeżeli chodzi o politykę europejską, to w krótkim terminie zawsze jest to jakiś pretekst do ruchu na rynku walutowym. Uważam jednak, że na dłuższą metę polityka ma jednak coraz mniejsze znaczenie. Pokazał to zresztą już ubiegły rok. Za chwilę mamy wybory parlamentarne we Włoszech, ale nie ma tu ryzyka, że wygrają je partie, które będą chciały opuścić strefę euro. Większym zaskoczeniem dla rynków mogą być Niemcy, gdzie może się okazać, że Angela Merkel nie będzie po raz czwarty kanclerzem. Pamiętajmy jednak też o tym, że 8 marca mamy też posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego. O ile więc spodziewam się, że do początku marca euro będzie traciło na wartości, to EBC może wyjść z takim przekazem, który pozwoli na odbicie wspólnej waluty.

Czyli czeka nas okres dużej zmienności na rynku...

Zmienność na rynku walutowym w najbliższym czasie będzie duża. Natomiast jeżeli mówimy o kierunkowym ruchu na parze EUR/ USD to myślę, że poziom 1,21 na przełomie lutego i marca możemy zobaczyć.

A czy to, co się dzieje w polskiej polityce, ma teraz istotny wpływ na zachowanie złotego?

Widać, że polityka ma jednak coraz mniejsze znaczenie. Złoty pozostaje relatywnie silny. Natomiast jeżeli będziemy obserwowali przedłużającą się dużą zmienność na rynkach globalnych, to raczej nie pomoże to złotemu. Inna sprawa, że raczej nie będzie go też wspierać polityka Rady Polityki Pieniężna. Raczej nie należy się spodziewać szybkiej podwyżki stóp procentowych. Prędzej więc w tym momencie powinniśmy myśleć o tym, by grać na osłabienie złotego. Sądzę, że lepiej to zrobić przez parę USD/PLN, aniżeli przez EUR/PLN. W styczniu założyłem, że na koniec marca dolar będzie kosztował 3,54 zł i myślę, że jest szansa, abyśmy w marcu faktycznie znaleźli się przy poziomie 3,5 zł.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły