Firmy

Damian Patrowicz, Nova Giełda: Do końca sierpnia mogą zadebiutować cztery spółki

Gościem #PROSTOzPARKIETU w środę był Damian Patrowicz, współwłaściciel Novej Giełdy.

Damian Patrowicz, współwłaściciel Novej Giełdy

Foto: parkiet.com

Kiedy debiut Hawe na Novej Giełdzie?

Na pewno jeszcze w sierpniu. Jesteśmy na etapie gromadzenia akcjonariuszy, żeby zapewnić jak największą płynność podczas debiutu. Jest ich już całkiem sporo, więc termin po długim weekendzie sierpniowym wydaje się realny.

Trwa też "IPO" Zortraxa. Na czym polega?

IPO na Novej Giełdzie niewiele się różni od tego ze starej giełdy, czyli GPW. Inwestorzy składają zlecenia na zakup instrumentów finansowych (na GPW są to akcje, na NG – opcje – red.). Jeżeli chętnych jest więcej niż opcji, zapisy są proporcjonalnie redukowane.

Jest jednak pewna podstawowa różnica - u was to akcjonariusze decydują o dopuszczeniu spółki do obrotu, a nie sam emitent. Zortrax np. odcina się od notowań na Novej Giełdzie, pracuje nad debiutem na GPW. Mimo to emitent ma niewiele do powiedzenia jeżeli udziałowcy spółki chcą obracać opcjami zamiennymi na akcje.

Na GPW też nie można nikogo zmusić do handlowania akcjami. Jeżeli inwestorzy nie chcą wziąć udziału w IPO spółki, to ona nie debiutuje. My stworzyliśmy mechanizmy, które nie wymagają zgody zarządu emitenta. Opcje na akcje jakieś spółki mogą wejść na Novą Giełdę, nawet jeżeli większościowy akcjonariusz tego nie chce, a chcą tego udziałowcy mniejszościowi.

W jaki sposób szukacie tych akcjonariuszy? W przypadku takich spółek jak Petrolinvest czy Hawe, których akcje zostały wykluczone z obrotu na GPW - sprawa jest oczywista. Jak jest z innymi spółkami?

Inwestorzy sami się do nas zgłaszają. Akcjonariusze to krąg otwarty, trudno mi sobie wyobrazić, jak mielibyśmy ich szukać. Nie wiem jak miałbym się dowiedzieć, kto jest akcjonariuszem Zortraxu. Oczywiście w przypadku akcji imiennych sprawa wygląda inaczej. Jest księga akcyjna, jawna dla wszystkich akcjonariuszy, można więc próbować ich znaleźć, dotrzeć do nich. W przypadku Huty Stalowa Wola z kolei poszliśmy na walne zgromadzenie akcjonariuszy, dzięki czemu mogliśmy nawiązać kontakt z innymi inwestorami. Co do zasady jednak udziałowcy spółek zgłaszają się do nas sami.

Ilu użytkowników ma teraz Nova Giełda?

Ponad 300 osób. Przybywa nam ok. 4-5 inwestorów dziennie.

Poza Hawe, jakie jeszcze spółki mogą się pojawić na NG w najbliższym czasie?

W tej chwili planujemy się rozwijać w dwóch obszarach. Po pierwsze, w dalszym ciągu stawiać na spółki z dużym udziałem Skarbu Państwa czy samorządów. Jedną z takich firm jest Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów, nie mylić z Giełdą Papierów Wartościowych, które zaopatruje w wodę 3,5–4 mln osób. Debiut planujemy w sierpniu. Niewykluczone też, że jeszcze w tym miesiącu zadebiutuje Polfa Tarchomin. Druga klasa debiutów, do której jeszcze musimy dostosować regulamin, to spółki już notowane na GPW z tzw. grona WIG5, czyli pięciu najbardziej płynnych spółek na warszawskim parkiecie. Zamierzamy umożliwić handel tymi spółkami być może w godz. 7–23, a więc znacznie dłużej niż na GPW. Będziemy się starali notować opcje na akcje tych spółek w systemie animatora rynku tak, żeby dopuścić do obrotu nieokreśloną z góry liczbę instrumentów, żeby liczba akcji, na które będziemy wystawiać opcje mogła się zmieniać w ciągu dnia. Jeżeli opcje na akcje np. KGHM na Novej Giełdzie będą tańsze niż akcje na starej, to kupimy je na nowej i sprzedamy na starej lub odwrotnie. Będziemy po prostu zapewniać płynność. Inwestorom będzie się opłacać handel tymi dużymi spółkami na Novej Giełdzie, bo u nas jest to dużo tańsze, ponadto w przypadku wypłaty dywidendy inwestorzy będą mogli dysponować jej całością, a nie kwotą pomniejszoną o podatek dochodowy. Na Novej Giełdzie są notowane wyłącznie opcje mające rzeczywiste pokrycie w akcjach, dlatego w przypadku tych dużych spółek pracujemy jeszcze nad mechanizmem, który umożliwi nam przelanie inwestorowi środków pochodzących z realizacji określonych zleceń bez konieczności faktycznego zapisywania akcji na jego rachunku maklerskim. Spodziewamy się, że dzięki temu arbitrażowi płynność będzie całkiem wysoka.

Wróćmy jeszcze do opcji. Mam akcje, deponuję je w spółce Nasze Inwestycje, w zamian za to dostaję opcje na akcje, którymi handluje na Novej Giełdzie. Jaką mam gwarancję, że moje akcje są bezpieczne w Naszych Inwestycjach?

Przede wszystkim każdemu inwestorowi możemy pokazać, że faktycznie mamy te akcje. Może zobaczyć wpis z księgi akcyjnej lub wyciąg z rachunku maklerskiego, w przypadku akcji zdematerializowanych. Nigdy nie dopuszczamy do sytuacji, żeby notowanych opcji było więcej niż akcji. Nawiasem mówiąc na GPW też nie handluje się akcjami, bo te są zdeponowane w KDPW.

W zeszłym tygodniu sąd uniewinnił Mariusza Patrowicza, od zarzutu manipulacji notowaniami akcji spółki Chemoservis-Dwory. Czy przeciwko prezesowi Novej Giełdy toczą się teraz jakieś inne postępowania?

Nie. Ta sprawa była zresztą absurdalna, bo obwiniono mojego ojca o skutki, które wystąpiły, zanim złożył jakiekolwiek zlecenia.

W lipcu spółki kontrolowane przez Patrowiczów poinformowały, że GPW nie spełnia definicji rynku regulowanego. Dlaczego?

Nie spełnia tej definicji bo stosuje uznaniowe kryteria. Żeby być rynkiem regulowanym trzeba wszystkich traktować tak samo pod względem zasad handlu, zawieszania notowań spółek, dopuszczania ich do obrotu itd.

Na przykład?

Z obrotu na NewConnect są wykluczane spółki, które nie mają żadnych przychodów. Jednocześnie dwóch z trzech ostatnich debiutantów na tym rynku miało przychody bliskie zeru, trzeci z nich niewiele wyższe. Jednych się wyklucza z obrotu, a innym się pozwala debiutować? Stąd rodzi się pytanie jakimi kryteriami kieruje się zarząd giełdy. Dlatego GPW nie może się nazywać rynkiem regulowanym - nie spełnia bowiem przepisów unijnych w tym zakresie. Uznaniowość oczywiście nie jest naruszeniem prawa, nie każdy musi być rynkiem regulowanym. Jeżeli jednak giełda będzie obstawać przy tym, żeby się tak określać, stworzy niebezpieczny precedens - inwestorzy manipulujący akcjami czy dokonujący insider tradingu mogą się okazać bezkarni. Łatwo bowiem udowodnią, że nie działali na rynku regulowanym.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły