Banki

Banki znowu pokonają rynek?

Gościem #PROSTOzPARKIETU w środę był Andrzej Powierża, analityk Domu Maklerskiego Banku Citi Handlowego specjalizujący się w sektorze bankowym.
Foto: parkiet.com

W 2017 roku zysk netto sektora bankowego, oczyszczony ze zdarzeń jednorazowych, może urosnąć o ok.15 proc., do nieco ponad 14 mld zł. Czy 2018 rok będzie również udany?

Rok 2018 zapowiada się na bardzo dobry. Skąd wysokie oczekiwania? Powszechnie uważa się, że banki to najlepsze odzwierciedlenie gospodarki, a ta jest mocno rozpędzona – mamy wysoki wzrost PKB i dobry rynek pracy. To widać w wynikach banków. Sytuacja gospodarcza wpływa na dwa kluczowe dla wyników banków parametry – koszty ryzyka i wysokość stóp procentowych. Oczekiwania wobec obu tych czynników są pozytywne, tzn. spodziewamy się utrzymania dobrej koniunktury, mocnego rynku pracy i dobrej kondycji finansowej firm. Spodziewamy się też podwyżek stóp procentowych, co poprawiłoby wyniki odsetkowe, więc wchodzimy w najlepszy moment cyklu koniunkturalnego dla banków, kiedy gospodarka jeszcze dobrze się rozwija i są niskie koszty ryzyka, ale jest stopniowo hamowana wyższymi stopami procentowymi, więc zyski banków rosną. Na to nakłada się trzeci czynnik, już nie makroekonomiczny, czyli regulacje, które nieco poluzowano.

Czy spodziewa się pan, że w 2018 r. wreszcie dojdzie do wyczekiwanej przez bankowców podwyżki stóp procentowych? Przewodniczący RPP wciąż zapowiada, że podwyżka do końca 2018 r. nie będzie potrzebna.

Moje prognozy oparte są na założeniu, że podwyżki stóp procentowych w 2018 r. nastąpią. Osobiście muszę przyznać, że rozumiem pewne argumenty przewodniczący Adam Glapiński, który wskazuje, że podwyżki stóp nie rozwiążą głównego obecnie problemu gospodarki, czyli trudnego rynku pracy. Wzrost stóp nie spowoduje, że przybędzie rąk do pracy. Nie ma rozdmuchanej akcji kredytowej, którą musimy hamować podwyższając stopy. Pewnie przez cały rok będzie się toczyć dyskusja czy pójdą w górę. Choć pamiętajmy, że w poprzednich latach z oczekiwaniami na podwyżkę było jak z horyzontem –wydawały się coraz bliżej, a jednak się oddalały.

Które banki – większe czy mniejsze – będą osiągać dobre wyniki?

Preferuję te większe banki nie tylko ze względu na wrażliwość ich wyniku odsetkowego na wysokość stóp procentowych, ale także dlatego, że te duże banki ze względu na swoją skalę bardziej niż małe uzależnione są od sytuacji makroekonomicznej. Tymczasem wyniki tych małych banków uzależnione są w dużym stopniu od tego co dzieje się w nich samych, jaką mają strategię, od decyzji zarządów itp. Głównym powodem, dla którego preferuje duże banki, jest to, że w erze cyfrowej coraz większe niż dotychczas będą korzyści skali. Te duże banki będą więcej korzystać na inwestycjach w rozwój w kanały mobilne i cyfrowe. Mniej więcej te same nakłady będzie musiał ponieść duży i mały bank, ale w przeliczeniu na klienta korzystniej ten koszt rozłoży się w większych instytucjach, mających więcej klientów.

Rok 2017 pod względem regulacji był w miarę spokojny, choć rosną wymogi kapitałowe. Jakie są główne wyzwania stojące przed bankami?

Wymogi faktycznie się zwiększają, ale to było wiadome, więc banki miały czas na dostosowanie. Okazało się nawet, że nowa polityka KNF wobec wymogów kapitałowych dla banków chcących dzielić się zyskiem okazała się nieco łagodniejsza – poprzednio wymagano, aby banki chcące wypłacać dywidendy miały 3 pkt proc. nadwyżki nad wymaganym wskaźnikiem kapitału Tier 1, teraz zgodnie z oczekiwaniami punkt odniesienia wzrósł, ale dodatkowy wymóg został zmniejszony do 1,5 pkt proc. Łatwiej więc bankom spełnić ten wymóg. Druga ważna rzecz, którą zapowiedziała KNF i oby się to wydarzyło, to długoterminowe wskazówki wobec oczekiwań nadzoru w stosunku do wskaźników wypłacalności banków chcących dzielić się zyskiem. To jest kluczowe – banki w zarzązaniu kapitałem muszą wiedzieć jakie będą przyszłe wymogi kapitałowe. To ważne nie tylko w zakresie dywidendy, ale też największego przyszłego wyzwania regulacyjnego, czyli tzw. MREL (dotyczy struktury pasywów). Zmusi ona banki do emitowania długu na rynkach hurtowych. To perspektywa 2022-2023 roku, ale banki muszą się przygotować, a większa jasność regulacyjna pozwoli im zdecydować w jakim stopniu pokryją te wymogi kapitałem a w jakim długiem.

Możemy się chyba zgodzić, że największym regulacyjnym pozytywnym zaskoczeniem w 2017 r. był brak decyzji dotyczących hipotek walutowych. Kurs CHF/PLN spada i dotarł już do poziomów tuż sprzed tzw. czarnego czwartku ze stycznia 2015 r.

Zainteresowanie tym tematem rośnie wraz z kursem franka, rosną też wtedy potencjalne koszty rozwiązania tego problemu. Im kurs jest niższy, tym takie rozwiązanie byłoby tańsze, ale wtedy mnie osób zaprząta sobie tym głowę. Z tą sprawą jest jak z dobrym horrorem, ale wygląda na to, że inwestorzy coraz mniej obawiają się tego problemu, co widać po umiarkowanych reakcjach rynku, gdy napływają informacje o nowych pomysłach świadczące, że ten temat jeszcze nie wygasł. Uważam jednak, że coś w tej kwestii się wydarzy i banki nie unikną jakichś kosztów z tego tytułu. Zobaczymy czy sprawdzi się zapowiedź, że po uporaniu się z ustawą budżetową w komisji finansów rozpoczną się prace na projektem prezydenckim. Biorąc pod uwagę, że rynek już niemal zapomniał o tej sprawie a ja spodziewam się jednak rozwiązania niosącego koszty dla banków, jestem negatywnie nastawiony do banków mających sporo hipotek walutowych. Mogą one ponieść koszty, których rynek nie zakłada. Ich kursy nie odzwierciedlają tych ryzyk.

Ostatnio sporo słychać o łączeniu banków. Czy nowy rok przyniesie dalszą konsolidację sektora?

Są czynniki temu sprzyjające – cyfryzacja sprzyja większym graczom, a stopy procentowe wciąż są niskie i mniejsze banki mają problemy z zyskownością. ROE sektora to około 7 proc., więc znacznie poniżej kosztu kapitału w okolicach 9-10 proc. Nie dziwi więc, że właściciele mniejszych banków rozważają różne opcje, w tym sprzedaż biznesu. Jednak dla banków przejmujących kluczowe pytanie brzmi jaki będzie nie tylko namacalny koszt fuzji w postaci (łączenie systemów, odprawy), ale często głównym kosztem są utracone przychody w czasie, kiedy bank poświęcał sporo energii na fuzję.

Przez rok WIG-banki urósł o 37 proc., o 12 pp więcej niż WIG. Czy w 2018 r. banki też będą lepsze?

Mam fundamentalne podejście do wyceny i szukam fair value. Teraz większość kursów jest w tych okolicach a nawet wyższa niż wartość, którą wyliczam, więc nie mam obecnie rekomendacji „kupuj" dla banków. Z drugiej strony rynek zwykle nie jest na poziomie fair value, a od kilku miesięcy mamy światową modę na banki. W tym momencie cyklu lepiej patrzeć na wskaźnik C/Z, a skoro spodziewamy się wzrostu zysków na akcję w niskim dwucyfrowym stopniu, inwestorzy znajdują powody aby kupować akcje banków. Dlatego pewnie moje wyceny fundamentalne będą na razie poniżej cen rynkowych.

© Licencja na publikację
© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: parkiet.com

×

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły