Wtorkowe podejście pod tegoroczne szczyty i zatrzymanie się na nich stanowi ostrzeżenie o braku gotowości na zbudowanie kolejnego, dojrzałego impulsu hossy. WIG nie potwierdził nowych ekstremów, małe spółki nadal są w odwrocie, zaś zachowanie się złotego sprawia, że rosną obawy odnośnie do kondycji akcyjnych byków – uważa Piotr Neidek, analityk DM mBanku. Podobnego zdania jest Michał Krajczewski, analityk BM BGŻ BNP Paribas. – W krótkim terminie obserwujemy ponowne zatrzymanie WIG20 przy poziomie ok. 2550–2560 pkt, gdzie zlokalizowane są dwa ostatnie szczyty. W połączeniu z cofnięciem indeksu na zamknięciu wtorkowej sesji utworzony górny cień (formacja spadającej gwiazdy) może sugerować lokalną korektę – mówi ekspert. Neidek obawia się nawet, że na wykresie może powstać formacja głowy z ramionami. – Pojawia się także możliwość zbudowania formacji G&R, w której kluczowymi składowymi są wrześniowo-październikowe ekstrema, jednakże do aktywacji tej podażowej struktury wymagane jest przebicie poziomu 2440 pkt. Do tej wysokości należałoby pozostać optymistycznie nastawionym do rynku – mówi ekspert DM mBanku.
Szansa na nowe szczyty
O ile odbicie od szczytu analitycy traktują jako negatywny sygnał krótkoterminowy, o tyle w średnim horyzoncie pozostają nastawieni całkiem pozytywnie do rodzimego segmentu blue chips. – W mojej ocenie aktualne perspektywy WIG20 są wypadkową globalnego sentymentu wobec rynków wschodzących i oczekiwanych wyników banków i spółek surowcowych. Jeżeli inwestorzy zwrócą uwagę na stopniowo rosnącą inflację i rosnące grono banków centralnych podnoszących stopy procentowe, to byłby to czynnik wspierający indeks blue chips – uważa Sobiesław Kozłowski, ekspert Raiffeisen Brokres. To wpisuje się w długoterminowy układ na wykresie. – WIG20 pozostaje w układzie hossy. Linię trendu można obecnie wyznaczyć na poziomie ok. 2450 pkt. Biorąc pod uwagę pozytywne trendy makroekonomiczne, jak i zwyżki na rynkach bazowych, spodziewamy się kontynuacji zwyżki WIG20 do końca roku i wybicia indeksu ponad opór 2550 pkt z możliwym wzrostem w kierunku 2600 pkt – mówi Krajczewski. W realizacji takiego scenariusza kluczowe mogą okazać się banki, o czym mówi Neidek. – Jeżeli zaobserwowane w ostatnich dniach poruszenie wśród finansowych tuzów okaże się wiarygodne, a jak na razie wygląda na to, że jest to rzetelny sygnał kupna, to należałoby obstawiać udaną końcówkę roku dla WIG20 – dodaje analityk.
Z technicznej diagnozy ekspertów dla WIG20 wyłania się więc następujący scenariusz: możliwa listopadowa korekta w rejon 2440 pkt, a potem rajd na nowe szczyty. W tym ostatnim może pomóc efekt grudnia, który dość często wspiera rynki akcji w końcówce roku. Zanegowaniem takiej prognozy będzie przebicie 2440 pkt, które uaktywni sygnał sprzedaży wynikający z formacji G&R.
Co z maluchami?
Powstaje jeszcze pytanie, czy na wypadek osłabienia w gronie blue chips warto szukać ratunku wśród przecenionych maluchów. W środę indeks sWIG80 po raz pierwszy od 6 grudnia 2016 r. znalazł się poniżej 14 000 pkt. – Pomimo znacznych spadków indeksu małych spółek nie widzimy jeszcze sygnałów odwrócenia trendu. Spodziewamy się, że większe możliwości odbicia pojawią się na początku 2018 r. – mówi Krajczewski. Z kolei Sobiesław Kozłowski sugeruje, że segment ten może w oczach inwestorów stawać się coraz większym, łakomym kąskiem. – Indeks sWIG80 jest aktualnie czerwoną latarnią wśród indeksów GPW, ale w perspektywie 12-miesięcznej ma według mnie najlepszą relację potencjalnej stopy zwrotu do ryzyka. Warto dodać, iż dysproporcja 12-miesięcznych stóp zwrotu pomiędzy WIG20 a sWIG zbliża się do historycznego ekstremum – zauważa ekspert Raiffeisen Brokres.