Analizy

Podwójny fixing to nie umieralnia. Które spółki warto wziąć pod lupę?

W systemie jednolitym jest notowanych ponad 20 firm. Inwestorzy omijają je szerokim łukiem. A szkoda, bo można tam znaleźć nie tylko bankrutów, ale też ciekawe okazje inwestycyjne.
Foto: GG Parkiet

Zdecydowana większość akcji na warszawskim parkiecie jest notowana w systemie ciągłym. Nieliczne trafiają do notowań jednolitych, czyli na tzw. podwójny fixing. Zgodnie z obowiązującymi obecnie regulacjami, zarząd GPW może postanowić o wprowadzeniu instrumentów finansowych do innego systemu notowań niż ciągły, biorąc pod uwagę m.in. liczbę i wartość akcji wprowadzanych do obrotu, a także prognozowaną płynność obrotu oraz ich specyfikę.

System notowań jednolitych kojarzy się inwestorom przede wszystkim z potencjalnymi bankrutami, lub kandydatami do delistingu. – To tylko część prawdy. Takie spółki jak Berling czy Będzin regularnie wypłacają dywidendy. Perełką tego roku jest z pewnością Elzab, który skokowo poprawia wyniki – zwraca uwagę Krzysztof Pado, analityk DM BDM. Rzeczywiście, narastająco w trakcie trzech kwartałów 2013 r. skonsolidowane przychody Elzabu wzrosły do 80,7 mln zł z 52 mln zł. Jeszcze większą poprawę widać na poziomie zysków. Operacyjny poszedł w górę do 12,9 mln zł z 3 mln zł, a czysty zarobek do 10,7 mln zł z 0,9 mln zł.

Artykuł dostępny w ramach oferty cyfrowej "Parkietu"
Chcesz czytać więcej?
Uzyskaj dostęp do pełnych treści.
  • Wydanie elektroniczne "Parkietu"
  • Dostęp do analiz, opinii, komentarzy, kwartalnych wyników finansowych
Kup dostęp

Wideo komentarz