Prezydent poinformował w czwartkowym orędziu, że podpisał ustawę dotyczącą nadmiarowych zysków koncernów paliwowych, jednocześnie zapowiadając skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej. Zażądał natychmiastowego obniżenia cen na stacjach i przeznaczenia wszystkich środków pozyskanych dzięki nowym przepisom na ten cel. W wystąpieniu szeroko odniósł się również do stanu finansów publicznych, polityki gospodarczej rządu oraz bezpieczeństwa Polski.

Prezydent o cenach paliw. „Cena paliw wpływa na wszystko”

Znaczną część orędzia prezydent poświęcił wysokim kosztom życia i cenom paliw. Jak mówił, wraz z początkiem jesieni wielu Polaków zastanawia się, czy będzie ich stać na opłacenie rachunków, zatankowanie samochodu oraz pokrycie kosztów prądu, gazu, węgla czy pelletu. Wskazywał, że problemy te dotyczą zarówno pracowników i rodzin, jak i przedsiębiorców oraz rolników.

Czytaj więcej

Prezydencki projekt ustawy podatku uderzy w spółki paliwowe i import paliw

Zdaniem Karola Nawrockiego odpowiedzią państwa na te problemy nie powinna być kolejna polityczna awantura. – Dzisiaj ceny paliw są najwyższe odkąd pamiętamy. Na stacjach cena benzyny przekracza 8 zł. za litr, a olej napędowy przebił już 9 zł. Cena paliw wpływa na wszystko – jest obecna w cenie chleba dowożonego do sklepu, mleka, produktów dla dzieci czy materiałów budowlanych – powiedział.

Prezydent przypomniał również obietnice składane podczas kampanii wyborczej dotyczące ceny benzyny na poziomie 5,19 zł Jak stwierdził, obecny premier przekonywał wówczas, że do obniżenia cen wystarczy jedna decyzja dotycząca podatku VAT. Zdaniem głowy państwa obecnie takich działań jednak nie podejmuje.

Polityk zarzucił jednocześnie rządzącym przerzucanie na niego odpowiedzialności. W tym kontekście odniósł się m.in. do – jak to określił – „nielegalnego zaprzysiężenia wobec marszałka do kolumny”, zaciągania wielomiliardowych zobowiązań oraz wprowadzania przywilejów podatkowych dla par jednopłciowych. Jak stwierdził, w tych przypadkach rząd nie potrzebował jego udziału, natomiast obecnie – w jego ocenie – trwa „festiwal przerzucania odpowiedzialności”.

Karol Nawrocki przypomina o swoim projekcie. Mówi o obniżce o ponad 2 zł na litrze

Prezydent przypomniał, że pierwszą rządową ustawę dotyczącą nowego podatku paliwowego skierował do kontroli konstytucyjnej. Jak wyjaśnił, oczekiwał wówczas od rządu przedstawienia rozwiązania, które rzeczywiście doprowadzi do obniżenia kosztów paliwa.

Następnie sam przedstawił projekt ustawy zakładający obniżenie marż, czyli zysków koncernów paliwowych. Według głowy państwa proponowany przez niego mechanizm pozwoliłby na natychmiastowy spadek ceny paliwa o ponad 2 zł na litrze. Jednocześnie zarzucił marszałkowi Sejmu „mrożenie” projektu.

W ocenie Nawrockiego rządowi zależy na utrzymywaniu wysokich cen paliw ze względu na wpływy podatkowe oraz zyski Orlenu. Argumentował, że olej napędowy kosztujący ponad 9 zł za litr oznacza wyższe wpływy z VAT, a większy zysk Orlenu pozwala spółce wypłacić wyższą dywidendę ministrowi finansów.

Zdaniem polityka dodatkowe dochody budżetowe są rzeczywistą przyczyną zwlekania z obniżeniem cen. Prezydent przekonywał również, że rząd mógłby doprowadzić do obniżek na stacjach bez uchwalania nowych przepisów, podobnie jak – według niego – zrobił to w sierpniu i wcześniej wiosną.

Karol Nawrocki zarzucił ponadto rządowi, że przesłana mu ustawa nie zawiera mechanizmów gwarantujących przeznaczenie pieniędzy z nowego podatku na obniżenie cen paliw.

Czytaj więcej

Rosnący dług rozsadza budżet. Coraz bliżej niebezpiecznej granicy

Prezydent o finansach publicznych: Polska dochodzi do „finansowej ściany”

Drugim głównym tematem orędzia była polityka gospodarcza rządu i stan finansów publicznych. Prezydent stwierdził, że właśnie sytuacja gospodarcza była jednym z głównych powodów jego wystąpienia. – Polska dochodzi dziś do finansowej ściany. Ostatnio agencja Moody’s obniżyła Polsce rating, czyli ocenę naszej wiarygodności, na którą pracowaliśmy przez 35 lat. Efekty tej decyzji będą bolesne, bo oznaczają droższe pożyczanie pieniędzy przez państwo i niebezpieczeństwo dla wielu inwestycji. Polski cud gospodarczy zaczyna być podważany i w obliczu decyzji obecnego rządu staje się poważnie zagrożony – powiedział Karol Nawrocki.

W dalszej części wystąpienia polityk wskazał na poziom zadłużenia oraz sytuację budżetową. – W ciągu ostatnich 3 lat zbliżyliśmy się do wszystkich progów ostrożnościowych, a niektóre już wprost przekraczamy. Ostrzega przed tym nawet powołana przez większość rządową, Rada Fiskalna. Dochody z podatków są niższe od zakładanych, a dziura budżetowa po sierpniu to ponad 150 miliardów zł – mówił.

Zdaniem prezydenta Polska przechodzi od okresu, w którym dostępne były środki m.in. na inwestycje samorządowe, ochronę zdrowia oraz wsparcie rodzin i seniorów, do sytuacji, w której pieniędzy zaczyna brakować. Jak ocenił, obecnie brakuje środków na reakcję na rynku paliw i potrzeby szpitali, a w przyszłości problemy mogą dotyczyć także finansowania zbrojeń i wypłat emerytur.

Karol Nawrocki obarczył odpowiedzialnością za tę sytuację politykę obecnego rządu. Według przedstawionych przez niego wyliczeń w ciągu czterech lat zadłużenie Polski ma wzrosnąć o ponad bilion zł, co odpowiada ponad 26 tys. zł na każdego mieszkańca kraju. Jak mówił, taki dług przypada zarówno na pracownika, emeryta, rolnika czy przedsiębiorcę, jak i na każde dziecko.

Prezydent zapowiedział również, że spodziewa się kolejnych propozycji podniesienia nawet kilkunastu podatków. Ocenił taki kierunek jako niebezpieczny i zadeklarował, że nie zgodzi się na pokrywanie problemów finansowych państwa pieniędzmi obywateli. – Obywatel nie może być zakładnikiem i bankomatem rządzących, a ja nie pozwolę na zasypywanie katastrofy finansowej rządu środkami wprost z kieszeni obywateli – powiedział.

Nawrocki podkreślił, że swoje decyzje podejmuje zgodnie z zasadą „po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy”. Jak przekonywał, przy ocenie proponowanych rozwiązań bierze pod uwagę przede wszystkim ich konsekwencje dla obywateli, a nie „prawne kruczki i polityczne kalkulacje”.

Czytaj więcej

Nowy podatek od zysków spółek paliwowych? Pole manewru jest wąskie

Prezydent podpisał ustawę. Żąda obniżki cen na stacjach

W orędziu Karol Nawrocki poinformował o podpisaniu ustawy dotyczącej nadmiarowych zysków koncernów paliwowych. – Nie pozwolę rządowi dłużej odsuwać od siebie odpowiedzialności za tę trudną sytuację. Podpisałem ustawę dotyczącą nadmiarowych zysków koncernów paliwowych i zakończę proces ustawiania Polaków w roli politycznych zakładników. To rząd ponosi pełną odpowiedzialność za ceny paliw – oświadczył.

Jednocześnie przedstawił oczekiwania wobec rządu. Zażądał natychmiastowych obniżek cen na stacjach, które – jak wskazał – powinny sprowadzić ceny paliw do poziomu obiecanego podczas kampanii wyborczej.

Polityk zażądał także, aby każda złotówka pozyskana dzięki ustawie została przeznaczona na obniżenie cen paliw. Podkreślił, że działania powinny zostać podjęte natychmiast i obowiązywać do momentu, gdy ceny powrócą do poziomu, który określił jako bezpieczny dla społeczeństwa. – Nie za miesiąc. Nie po następnej politycznej awanturze. Nie za tydzień czy dwa. Paliwo ma być tańsze teraz, a wszystkie te rozwiązania powinny obowiązywać do czasu, gdy ceny nie wrócą do poziomu bezpiecznego dla społeczeństwa. Tego będę się domagał i tego będę w imieniu Polaków pilnował – powiedział.

Czytaj więcej

O ile mogą spaść ceny paliw? Ekspertka analizuje możliwe warianty rządowych obniżek

Ustawa trafi do Trybunału Konstytucyjnego

Podpisanie ustawy nie oznacza jednak, że prezydent zrezygnował ze swoich zastrzeżeń prawnych. Zapowiedział, że skieruje nowe przepisy do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej.

Jak zaznaczył, nadal podtrzymuje zarzuty dotyczące niekonstytucyjności ustawy.

Nawrocki podkreślił jednocześnie, że jego zdaniem to rząd odpowiada zarówno za utrzymujące się od miesięcy wysokie ceny paliw, jak i za konstytucyjność przedstawianych przez siebie rozwiązań. Zaznaczył, że rząd ma prawo prowadzić własną politykę, a prezydent ma prawo ją oceniać. – Ale rachunku za polityczne błędy nie można po prostu położyć na stole polskiej rodziny i powiedzieć: „teraz wy płacicie” – powiedział.

Czym jest kontrola następcza Trybunału Konstytucyjnego? RP.PL wyjaśnia