Należy jednak zadać pytanie po pierwsze czy poziom ten jest możliwy do utrzymania, ponieważ presja inflacyjna wydaje sie "rodzić" w środowisku nieco słabszej gospodarki i spokojniejszego impulsu konsumenckiego. Co ważne miesięczny wzrost CPI okazał się niższy, niż zakładano i wyniósł 0,7% wobec 0,8% oczekiwanych przez ekonomitów. Zatem wszelkie analogie do 2021 i 2022 roku mogą okazać się zgubne.

Ostatnie dane o wynagrodzeniach i sprzedaży detalicznej w Polsce rozczarowały. Wskaźnik inflacji bazowej może kształtować się zauważalnie niżej, podczas gdy implusy ze strony cen paliw mogą okazać się zmienne - zarówno z powodu potencjalnego ograniczenia wzrostu nowym programem rządowym, jak i niepewnego trendu wzrostowego na rynkach ropy. Napięcia w Cieśninie Ormuz wydają się powoli luzować, a ilość baryłek ropy transportowanych przez Cieśninę wg. danych Kpler wynosi już około 3/4 poziomów sprzed wojny USA z Iranem. Saudi Aramco wznowiło eksport przez ropociąg East-West. Nie jest więc wcale oczywiste, że czeka nas szok podażowy, choć rzeczywiście niepewność w ostatnim kwartale może się utrzymać.

Czytaj więcej

Duży wzrost inflacji w Polsce. Są nowe dane GUS. Tak źle nie było od dawna

Jednocześnie stopa procentowa w Polsce wynosi 3,75% i tu również nie widać analogii do "zerowych" stóp z okresu pandemii. Możemy ostrożnie założyć, że podwyżka stóp w Polsce z obecnych poziomów wymagałaby wystąpienia kilku czynników jednocześnie. Po pierwsze wymagałaby utrwalonego wzrostu cen paliw i surowców energetycznych, skoku inflacji bazowej i wreszcie co najmniej "solidnych" danych makro z gospodarki Polski i osłabienia złotego. Żaden z tych czynników nie jest dziś przesądzony. Mimo wzrostu cen paliw inflacja żywności kształtuje się na "spokojnych" poziomach co daje pewien sygnał, świadczący o słabszym popycie. 

Odczyt bazowy, który dopiero poznamy może nie wypaść specjalnie wysoko. To prowadzi do wniosku, że Narodowy Bank Polski będzie zwlekać z decyzją o podwyżce stóp w 2026 roku i może przesunąć ewentualną decyzję na początek 2027 roku. Jeśli proinflacyjne trendy zakończą się, a ceny ropy zauważalnie spadną, w drugiej połowie 2027 roku na stól może wrócić debata o kolejnej obniżce stop procentowych.

O godzinie 10:15 za dolara amerykańskiego płacimy 3,84, za euro 4,36, za funta szterlinga 5,09 a za franka szwajcarskiego 4,61.

Eryk Szmyd Analityk rynków finansowych XTB