Na Deutsche Boerse misie są wycofane i walczą z poziomami widzianymi ostatni raz kilka miesięcy temu.

Indeks mDAX wyszedł dołem z trójkąta i jest tak nisko, jak na początku maja. Natomiast sDAX naruszył lokalne wsparcie i po wrześniowym sygnale siła skierowana jest na południe. Indeks sWIG80 kolejny raz zakończył notowania poniżej średniej z 200 sesji, co poddaje w wątpliwość zdolność popytu do trwałego odzyskania tej kluczowej bariery.

Dla byków jest to następny sygnał ostrzegawczy, zwłaszcza że napływ kapitału koncentruje się obecnie głównie na największych i najbardziej płynnych spółkach. Te z trzeciej linii rynku od wielu tygodni nie mogą odzyskać dawnej dynamiki, a sWIG80 pozostaje bez nowego rekordu historycznego już 82. sesję z rzędu. To dłuższa przerwa niż podczas wiosennych wydarzeń, gdy przełamanie styczniowego szczytu nastąpiło dopiero po 79 sesjach.

Krótkoterminowo przewaga kupujących nie została jednak przekreślona, ponieważ dzienna formacja harami nadal pozostaje w grze. Dopiero zamknięcie poniżej 30 tysięcy pkt. mogłoby istotnie pogorszyć ocenę perspektyw najmniejszych spółek notowanych na warszawskiej giełdzie.

Niemniej w połączeniu z zachowaniem złotego pojawia się coraz więcej książkowych sygnałów, że hossa nad Wisłą może być w krytycznej fazie. Tym bardziej że indeks WIG-banki naruszył już formację klina, która pojawia się w końcowych fazach impulsów.