Inflacja PCE za oceanem była w sierpniu niższa niż oczekiwano i na razie nie widać tam inflacyjnych efektów drugiej rundy. W efekcie rentowności lekko się cofnęły, nawet mimo że krajowy CPI znalazł się we wrześniu poza akceptowalnym dla RPP pasmem wahań. Pomogły za to wcześniejsze wypowiedzi Johna Williamsa z Fedu, który nie widzi pilnej potrzeby kolejnej podwyżki stóp dolarowych. Rentowność krajowych 5-latek ponownie zeszła poniżej 6 proc., a 10-latek w okolice 6,35 proc. To istotna zmiana po ostatniej fali wyprzedaży, która wyniosła krajową krzywą na poziomy niewidziane od 2023 r.
Dzisiejszy ruch potwierdza, że przy rentownościach w okolicy 6 proc. i powyżej pojawia się popyt, o którym pisałem już po ostatnich aukcjach. Nie oznacza to jednak końca presji na rynek długu. Wrzesień był jednym z najtrudniejszych miesięcy dla globalnych obligacji od lat, a rentowność amerykańskich dziesięciolatek pozostaje powyżej 5,2 proc. Dodatkowo ceny ropy nadal utrzymują się powyżej 100 dolarów za baryłkę, więc ryzyko rozkręcania spirali inflacji nie zniknęło. Kolejny test dla rynku jeszcze w piątek.
Raport z amerykańskiego rynku pracy pokaże, czy tamtejsza gospodarka pozostaje na tyle mocna, aby Fed musiał kontynuować zacieśnianie polityki pieniężnej. Dzisiejsze dane dały obligacjom chwilę oddechu, ale nie są jeszcze argumentem za odwróceniem trendu, bo fundamenty pozostają bez zmian.