Lockdowny pandemii płynnie przeszły w kryzys gospodarczy wywołane wojną w Ukrainie. Jak radzą sobie kawiarnie w tej sytuacji? Zapowiadacie państwo zmiany w działalności Etno Cafe?

Faktycznie ten rynek popandemiczny jest wymagający, także podczas samej pandemii lockdown nie sprzyjał działalności kawiarni. Później zmieniła się struktura klientów, wiele osób nie wróciło do biur i centrów miast. Tam najczęściej działają kawiarnie. Dziś nadal mamy ok 30 proc. mniej paragonów w miesiącu, a ponieważ czynsze się nie zmieniły, trzeba aktywnie dostosować biznes do zmienionego świata.

Co chcecie zrobić z dotychczasową koncepcją kawiarni?

Biznes Etno Cafe ewoluuje zgodnie z przyjętą strategią . Otworzyliśmy przed tygodniem pierwszy punkt nowego typu, który działa pod marką Etno, ale to miejsce całodziennie, gdzie serwujemy i śniadania, i lancze, i kawę, a pod koniec dnia także drinki. Miejsce zmienia się z porą dnia i oferuje gościom odpowiednie propozycje menu.

Czy celujecie państwo w nowego klienta?

Punkty gastronomiczne są stałe, wiele osób pojawia się w nich przy okazji, bo coś załatwia, pracuje blisko. Rzadko kawiarnia jest głównym celem podróży po mieście. Choć są takie miejsca to nie sieciowe. Nasza oferta jest więc dla naszych dotychczasowych klientów, ale rozszerzana na nowych gości dla których to nie tylko kawa będzie teraz motywem odwiedzin. To też praca z paragonem, zwiększanie jego wartości, trzeba ten biznes wyciągać na wyższy poziom innymi sposobami niż do tej pory.

Jaki macie więc nowy plan?

Robimy bardzo duże przetasowanie biznesowe. To powód, dlaczego wróciłem do Etno Cafe. Z akładałem tę markę w 2012 roku jednak od 2018 r. zajmowałem się innymi projektami. Teraz w 2022 r. wróciłem do biznesu i wraz z nowymi inwestorami układamy ten koncept od nowa. Plan jest taki, aby zmienić funkcjonujące dziś kawiarnie w punkty oferujące okazje całodziennie. Jesteśmy też w procesie przejęcia dwóch innych sieci związanych z pieczywem które są blisko Etno, obsługują podobnych klientów, ale nie pokrywają się lokalizacyjnie. Musimy zwiększyć skalę, by pokrywać lepiej koszty stałe, ale też intensywniej się rozwijać i osiągać satysfakcjonujące wyniki.

Chcecie Państwo też wychodzić za granicę?

Drugim elementem strategii jest rozwój zagraniczny, bardzo intensywnie dziś przygotowywany. On będzie się opierać o koncept master franczyzowy. Masterzy franczyzowi będą dostawali licencję na dane kraje i tam będą rozwijać markę Etno otwierając punkty własne.

W które kraje celujecie?

Do niedawna myśleliśmy o całym regionie CEE jednak Wschód na dłuższy czas będzie nieosiągalny. Dlatego chcemy się rozwijać w kierunku Południa Europy, myślimy o Czechach, Węgrzech, Chorwacji.

Co zakłada plan restrukturyzacji?

Nie ukrywamy, że restrukturyzacja jest częścią zmiany, którą Etno Cafe przechodzi. To także restrukturyzacja formalna, w której inwestorzy, którzy związali się z Etno w 2018 r. i wcześniej, wychodzą częściowo z inwestycji, będą mieli wypłacone ok 60 proc. zainwestowanych środków, zostając też na dalszą część biznesu. Są to dwie strony tego samego projektu, z jednej strony robimy restrukturyzację biznesową, z drugiej – formalną, staramy się też z nowych pieniędzy dokupić poszczególne biznesy by w końcu to osiągnęło skalę, która da możliwość odpowiedniego zarobku.

Mówi pan o nowych pieniądzach, znaleźliście nowych inwestorów?

Tak, mamy kilku bogatych indywidualnych inwestorów, ja też zaangażowałem swoje prywatne środki. Mamy też inwestora z branży sprzętu gastronomicznego. To połączenie sił, ale tym razem nie jest to typowy crowdinwesting, który kiedyś był charakterystyczny dla Etno.

Kiedy można się spodziewać nowych otwarć w Chorwacji?

Rozwój zagraniczny planujemy od 2023 r. W tym roku zakończymy przygotowanie naszej książki franczyzowej, w czym mocno wspierają nas eksperci z doświadczeniem na rynkach międzynarodowych, wywodzący się głównie z AmRestu, operatora tysięcy restauracji na świecie. W tym roku natomiast planujemy połączenie z siecią liczącą ok 30 punktów. Chcemy w tym roku wejść na poziom ok 70 lokali, obecnie mamy w sieci 20 lokali, dodatkowo przejmujemy 30, do tego dołączymy jeszcze kolejne punkty. To wszystko zależy jednak od pozyskania środków, bo z tych, którymi dysponujemy dziś, nie zrealizujemy tego planu. Jesteśmy jednak na dobrej drodze, rozmawiamy z funduszami inwestycyjnymi a także inwestorami branżowymi.

Kiedy spodziewa się pan momentów decyzyjnych?

Jesteśmy teraz w równoległym procesie, który zakłada zakończenie restrukturyzacji formalnej, która jest warunkiem odkupu od pierwotnej spółki matki spółek operacyjnych. To zakończy się pod koniec IV kwartału, tyle trwają procesy formalne i sądowe. Zakładamy też, że na przełomie trzeciego i czwartego kwartału będziemy mieli zamknięte procesy inwestycyjne. To powinno złożyć się do jednego wspólnego punktu.

Biorąc pod uwagę, jak działają dziś sądy, jest pan pełen optymizmu.

Jesteśmy w procesie restrukturyzacyjnym, tam sądy działają dość sprawnie, to się wiąże z dobrem wierzycieli i innych stron, te sprawy nie są przeciągane. Po zakończeniu głosowania wierzycieli do 2 września, potem mamy proces formalnego zatwierdzenia uchwał przez sąd.

Sprawa jest w sądzie, w jakim stanie jest dziś spółka Etno?

Spółka w Q1 2022 podjęła decyzję o formalnej restrukturyzacji. Chciała ona dokonać sprzedaży swojego majątku, by rozliczyć się z wierzycielami, ale nie mogła tego zrobić w sytuacji gdy ci inwestorzy mogliby protestować. A ponieważ jest ich bardzo dużo, proces restrukturyzacji był najbardziej klarownym dla wszystkich rozwiązaniem.

Kiedy ruszyła restrukturyzacja Etno Cafe?

Proces zaczął się 2 maja, potrwa do 2 września.

Szykują się więc wielkie zmiany, czy ta zmiana działalności marki Etno wiąże się z pana działalnością w funduszu Marcaton?

Zajmuję się restrukturyzacją biznesu już od kilku lat, zazwyczaj albo sam, albo jestem proszony, by wejść w miejsca, które wymagają zmian. Zmienia się świat, otoczenie biznesowe. Zajmuję się restrukturyzacją biznesową, czasem wspomaganą restrukturyzacją formalną, a więc dostosowywaniem biznesu do wymagań zewnętrznych.

Pandemia bardzo dotknęła branżę gastronomiczną, a państwo nie chcecie wyjść z gastronomii, tylko pogłębić swoją działalność w tej branży. Skąd ten optymizm?

Gastronomia nie umarła, potrzebuje tylko systemowej zmiany podejścia. Wymaga trochę dofinansowania, ale w czasach pożogi rodzą się nowe potęgi. Oczywiśćie to nie jest proste, wiemy jaka jest sytuacja po pandemii w większości lokali. To jest moment, w którym można powiedzieć, albo się poddaję, albo wykorzystuję sytuację. To jest związane z moim przekonaniem, ale i historią sukcesów biznesowych innych osób, że hasło „nigdy się nie poddawaj” powinno towarzyszyć każdemu przedsiębiorcy na jego drodze. Dlatego teraz chcemy mocno wspierać markę Etno.

Ostatnio do kryzysu, pandemii i wojny na Ukrainie dołączyła dwucyfrowa inflacja. Jak to wpływa na wasz biznes?

Oczywiście to wpływa, zmniejsza się potencjał zakupowy klienta i wszystko drożeje. Podam jeden przykład, przy obecnych cenach prądu, jeden z lokali płacił w ubiegłym roku 600 zł rachunków za prąd, teraz może zapłać nawet 10 tys. To są drastyczne różnice. Z drugiej strony, nawet jeśli będzie się zmniejszać liczba lokali gastronomicznych, to pewna pula klientów zostanie, bo usługi premium, w których jesteśmy, są mniej podatne na te kryzysy niż usługi ekonomiczne. Mamy więc wiele argumentów, by wytrwać w ciężkich czasach i rozwijać się. A poddanie się nie jest metodą na wytrwanie w biznesie a tym bardziej sukces.

Materiał Promocyjny