"Nie spodziewam się tutaj żadnych zmian. W tym momencie głównym czynnikiem jest brak wykrystalizowanej sytuacji fiskalnej, co oznacza brak stabilizacji sytuacji na rynkach finansowych" - powiedział Marcin Mróz, ekonomista Societe-Generale.
"Trudno sobie wyobrazić, że Rada podejmie jakiekolwiek decyzje przez poznaniem głównego faktu, który będzie determinował zachowanie rynków finansowych w przyszłości. Istotne jest to, co się będzie działo na przełomie lutego i marca" - powiedział Maciej Reluga, ekonomista Banku Zachodniego WBK.
Pod koniec lutego powinna wyjaśnić się kwestia poparcia przez główną siłę opozycyjną w Sejmie - Platformę Obywatelską (PO) - dla planu racjonalizacji wydatków publicznych wicepremiera ds. gospodarczych Jerzego Hausnera. Hausner ma wtedy przedstawić PO projekty konkretnych ustaw ograniczających wydatki, zarówno socjalne, jak i administracyjne, w latach 2005-2007. PO zobowiązała się podjąć szybkie decyzje, czy i które ustawy poprze w sejmowych głosowaniach.
Plan racjonalizacji wydatków jest kluczowym programem rządu, który stoi przed możliwością załamania się systemu finansów publicznych. Dług publiczny rośnie w stosunku do Produktu Krajowego Brutto (PKB), zbliżając się do ostrożnościowych progów zapisanych w ustawie o finansach publicznych, ale też w Konstytucji.
Przekroczenie 55-proc. i 60-proc. progów oznaczałoby konieczność cięć budżetowych na kilkadziesiąt miliardów złotych, prowadząc do wyhamowania wzrostu gospodarczego, a zarazem do znacznej wyprzedaży polskiej waluty i obligacji skarbowych przez inwestorów.