Porównując zachowanie rynków finansowych krajów wstępujących do Wspólnoty, skupiliśmy się na notowaniach waluty. Uznaliśmy ją za bardziej uniwersalny miernik postrzegania atrakcyjności gospodarki państwa niż na przykład indeks giełdowy. W zmianach zarówno kursu, jak i indeksu znajdują odbicie podobne czynniki ekonomiczne - dynamika wzrostu gospodarczego, inwestycji, poziom inflacji, bilans rachunku obrotów bieżących, stan finansów publicznych i polityka budżetowa. Jednocześnie składy indeksów w poszczególnych krajach często znacząco różnią się od siebie i dlatego trudno porównywać ich stopy zwrotu. W jednych większą rolę odgrywają spółki technologiczne, w innych finansowe czy przemysłowe. Słabość austriackiego indeksu w drugiej połowie lat 90. wynikała z małego udziału firm technologicznych. Równocześnie stało się to przyczyną siły tego wskaźnika w ostatnich 4 latach.
Niejednoznaczne wnioski
Przyjrzeliśmy się zmianom kursu irlandzkiego i brytyjskiego funta, duńskiej korony, greckiej drachmy, hiszpańskiej pesety, portugalskiego escudo, austriackiego szylinga, szwedzkiej korony oraz fińskiej marki w stosunku do amerykańskiego dolara. Waluta Hiszpanii, która weszła do Wspólnoty Europejskiej w 1986 r., w pierwszym okresie członkostwa wyraźnie się umacniała. Tak samo zresztą zachowywało się portugalskie escudo. Kraj ten w skład Wspólnoty wszedł równocześnie z Hiszpanią. Po dwóch latach od rozszerzenia peseta zyskała ok. 1/4 na wartości. Natomiast w takim samym okresie w przypadku funta (irlandzki pieniądz był sztwyno powiązany z brytyjską walutą) oraz szylinga aprecjacja miała raczej symboliczne rozmiary. Sukcesywnie i szybko spadał kurs drachmy. Zauważmy jednocześnie, że w dłuższej perspektywie siła pieniądza państw wchodzących do wspólnoty zależała od ich kondycji gospodarczej w pierwszych latach członkostwa i od tego, na ile jego efekty pokrywały się z oczekiwaniami towarzyszącymi akcesji. Wzrost wartości pesety napędzał szybki rozwój gospodarczy. U podstaw tendencji spadkowej funta oraz szylinga znajdowało się rozczarowanie trudnościami, jakie niosło ze sobą wejście do Wspólnoty. Moment rozszerzenia zastał brytyjską gospodarkę podczas silnej dekoniunktury, związanej z szokami naftowymi. Równocześnie Irlandia na pozytywne rezultaty i zdecydowane przyspieszenie rozwoju czekała kilkanaście lat. Deprecjacja drachmy była wynikiem wysokiej inflacji i zupełnych braków pozytywnych stron integracji.
Gra pod Unię
Przy dwóch poprzednich rozszerzeniach, z 1986 i 1995 r., można było zaobserwować "grę pod Unię". Mniej więcej na rok przed wejściem Austrii i Hiszpanii do wspólnoty ich waluty zyskiwały na wartości. Na początku 1994 r. za dolara trzeba było zapłacić ok. 12 szylingów lub ok. 170 peset. W momencie akcesji amerykański pieniądz był w odniesieniu do tych walut tańszy o ok. 10%. Odwrotna tendencja wystąpiła w Wielkiej Brytanii i Irlandii, gdzie funt na krótko poszedł w górę w pierwszej połowie 1973 r.