"Po przedstawieniu pewnych oszczędności i po analizie, liczbę planowanych osób do zwolnienia zredukowaliśmy łącznie o około 700 osób z planowanych 3500. Będziemy więc rozmawiać ze związkami o redukcji zatrudnienia o około 2850 osób. Jeśli związki przedstawią jakieś realne oszczędności, to jestem wstanie zamieniać je na zmniejszenie zwolnień. Ale nie może być mowy o zredukowaniu tej liczby do zera" - powiedział Roman podczas specjalnie zwołanej konferencji prasowej.
Według niego, jeżeli nie dojdzie do porozumienia ze związkami zawodowymi, to zgodnie z ustawą spółka sama przedstawi regulamin zwolnień.
"4 kwietnia mija termin 20-dniowych negocjacji ze związkami zawodowymi przewidziany zgodnie z ustawą o tzw. zwolnieniach grupowych. Mamy nadzieję, że dojdzie do porozumienia w kwestii wielkości redukcji i wysokości odpraw" - powiedział Roman.
Zdaniem profesora Krzysztofa Rączki, eksperta prawa pracy pełniącego jednocześnie funkcję doradcy zarządu TP SA, zapowiadany na wtorek strajk pracowników może być uznany za nielegalny.
"Nie mamy w tym momencie do czynienia ze sporem zbiorowym i nie ma podstaw do takich protestów. W dokumencie końcowym, jaki przygotowujemy, priorytetem jest dobrowolne odejście pracowników przy zapewnieniu odpowiednich odpraw. I dopiero w momencie, kiedy nie spełni to wymogów ilościowych, to wtedy spółka przystąpi do zwolnień" - powiedział Rączka.