Po czwartkowym spadku WIG20 o 1,9 proc. jak na razie nie doczekaliśmy się kontrataku popytu. Co więcej, kolejnym argumentem za realizacją zysków z GPW jest decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o podpisaniu ustawy dotyczącej nadmiarowych zysków koncernów paliwowych, która uderza w Orlen i Unimot. Po kilkudziesięciu minutach handlu akcje Orlenu zniżkują o 2,5 proc. i jest to główna przyczyna spadku WIG20. Trzeba jednak przypomnieć, że Orlen już od kilku tygodni poddaje się podaży - w miesiąc kurs osunął się o blisko 10 proc.
Z dużych spółek marnie wystartowało w piątkową sesję także Dino Polska, gdzie spadek przekracza 2 proc. Banki, główna przyczyna czwartkowej zniżki WIG20, zaczęły dzień w kratkę. PKO BP jest 0,6 proc. pod kreską, ale Erste zyskuje 0,5 proc. Na czele tabeli znajdziemy natomiast KGHM, Budimex, Modivo i Tauron.
Prezydent podpisał ustawę dotyczącą nadmiarowych zysków koncernów paliwowych
W czwartek prezydent Karol Nawrocki poinformował o podpisaniu ustawy dotyczącej nadmiarowych zysków koncernów paliwowych, jednocześnie, zapowiadając skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej. Rynek może być zaskoczony taką decyzją. Jak wskazują analitycy Trigona DM, mogło się wydawać, że brak wprowadzenia przez rząd oczekiwanych przez prezydenta zmian będzie oznaczał brak podpisu pod ustawą. - Prezydent zdecydował się jednak ją podpisać i skierować do TK w trybie kontroli następczej. Przy kontroli następczej ustawa normalnie wchodzi w życie, a TK może ją zbadać później, natomiast przy prewencyjnej najpierw musiałby się wypowiedzieć TK i dopiero potem ustawa mogłaby wejść w życie – tłumaczy Michał Kozak z Trigona DM. - Zakładaliśmy, że finalnie dojdzie do pewnej formy kompromisu pomiędzy rządowym windfall tax 2.0 a prezydencką propozycją „PKN”, dlatego uważamy, że rynek przynajmniej częściowo dyskontował taki scenariusz. Według szacunków rządu implikowany podatek dla Orlenu za okres od marca do końca 2026 r. wynosi około 2,4 mld zł. Biorąc pod uwagę możliwe przedłużenie okresu obowiązywania nadmiarowego podatku do końca 2027 r. oraz zakładane przez nas utrzymanie bardzo dobrego otoczenia makro w rafinacji, szacujemy, że łączna kwota podatku za 2026/27 może finalnie przekroczyć 4 mld zł - wylicza Kozak. Jak mówi, dodatkowym ryzykiem pozostaje potencjalne wprowadzenie sektorowej podwyżki CIT w latach 2027–29 oraz ewentualny unijny windfall tax, choć w tym przypadku ryzyko implementacji oceniamy jako niższe. Podpisanie windfall tax oraz potencjalne wprowadzenie sektorowego CIT ograniczają również przestrzeń do jednorazowej, maksymalnej wypłaty dywidendy w 2027 r. - podkreśla.
Wraca apetyt na ryzyko
Z drugiej strony szanse na obniżki cen paliw ograniczają presję inflacji i widać to po dzisiejszym zachowaniu obligacji skarbowych. Rentowności papierów dziesięcioletnich zniżkują aż o 12 pkt baz., do 6,23 proc. To najniższy poziom od ponad tygodnia.
Oddech widać też na rynku walut, gdzie dolar traci do euro, ale kurs głównej pary walutowej utrzymuje się przy najniższych poziomach od kilkunastu miesięcy i sięga 1,125. Notowania pary USD/PLN osuwają się o 0,25 proc., do 3,88 zł, a EUR/PLN do 4,37 zł.
Nastroje na globalnych rynkach akcji wspiera nieco zniżkująca ropa. Po wczorajszych zwyżkach kontakty na baryłkę Brent wracają w okolice 100 dolarów. Można to wiązać z informacjami o rosnącym ruchu w cieśninie Ormuz. Na powrót apetytu na ryzyko wskazuje też 1,85-proc. zwyżka bitcoina, wycenianego na 186 tys. dolarów.
Za nami całkiem udana sesja w USA, szczególnie z perspektywy S&P 500. Dzisiejsza sesja w Azji zakończyła się m.in. zwyżkami KOSPI, ale też znaczącym spadkiem hongkońskiego Hang Senga. Indeks osunął się o 2,7 proc. głównie za sprawą presji podaży w sektorze finansowym i technologicznym.
W oczekiwaniu na dane z USA
Dziś prawdopodobnie kluczowym wydarzeniem dla rynków będzie publikacja wrześniowego raport z amerykańskiego rynku pracy. Poznamy dane o zmianie zatrudnienia poza rolnictwem, stopie bezrobocia oraz dynamice wynagrodzeń. Oczekiwania wskazują na wzrost zatrudnienia o około 90 tys. etatów, wobec 162 tys. w sierpniu, z czego około 85 tys. ma przypadać na sektor prywatny. Stopa bezrobocia ma pozostać na poziomie 4,1 proc.
–Bazowy scenariusz zakłada więc dalsze, stopniowe schładzanie rynku pracy bez wyraźnych oznak gwałtownego pogorszenia koniunktury. Wzrost zatrudnienia może zwolnić m.in. w sektorze wypoczynku, hotelarstwa oraz edukacji samorządowej, podczas gdy relatywnie mocny popyt na pracowników może utrzymywać się w budownictwie, wspieranym przez inwestycje w centra danych, infrastrukturę dla sztucznej inteligencji oraz nowe moce produkcyjne – tłumaczy Krzysztof Kamiński z Oanda TMS. - Jednocześnie sierpniowy wzrost zatrudnienia mógł być częściowo zaburzony przez czynniki sezonowe, dlatego słabszy wrześniowy odczyt nie musi automatycznie oznaczać wyraźnego pogorszenia sytuacji gospodarczej - dodaje.