REKLAMA
REKLAMA

Technologie

Pracownicy Winuela żądają powrotu szefów

Sygnity, właściciel Winuela, zapewnia, że zmiany personalne były podyktowane tylko chęcią przyspieszenia restrukturyzacji

Andrzej Kosturek, były prezes Winuela

Foto: GG Parkiet, Szymon Łaszewski SL Szymon Łaszewski

Około 250 z 390 pracowników Winuela wystosowało do zarządu i rady nadzorczej Sygnity apel, w którym domagają się przywrócenia na stanowiska Bogdana i Andrzeja Kosturków, do minionego piątku odpowiednio wiceprezesa i prezesa wrocławskiej spółki. Byli również wiceprezesami Sygnity, do którego należy 100 proc. kapitału Winuela.

[srodtytul]To początek końca?[/srodtytul]

„Nasze działania na rynku utilities (praca dla firm z branży użyteczności publicznej – red.) opierały się w dużej mierze na kierunkach strategicznych wypracowywanych przez ww. osoby, które mają ogromną świadomość potrzeb rynkowych, unikalne kompetencje oraz szerokie kontakty wśród firm sektora” – napisano w apelu.

Pracownicy zapewniają, że ich wystąpienie podyktowane jest troską o pozycję rynkową Winuela. Uważają, że usunięcie Kosturków oraz możliwa rezygnacja Elżbiety Płonki-Szydłak, dyrektor generalnej pionu utilities (po piątkowych wydarzeniach publicznie zapowiedziała swoje odejście), będzie początkiem końca Winuela. Oznacza to również nieodwracalne osłabienie pozycji rynkowej całej grupy Sygnity.

[srodtytul]To trudne decyzje[/srodtytul] – Zapewniam, że wszystkie ostatnie decyzje personalne były podejmowane z troską o przyszłość firmy. Miały na celu przyspieszenie działań zmierzających do podniesienia efektywności i przejrzystości w całej grupie kapitałowej, w szczególności w tzw. pionie realizacyjnym (nadzorował go Bogdan Kosturek – red.) – mówi Piotr Kardach, prezes Sygnity, który pełni teraz również obowiązki szefa Winuela.

Przyznaje, że liczy się z tym, że nie każdy z pracowników będzie się utożsamiał ze zmianami w zarządzie. – Rozumiemy emocje związane z decyzjami personalnymi. Popieramy prawo do dyskusji, ale musi się ona odbywać zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami panującymi w firmie – wskazuje. Zapowiada równocześnie, że osoby, które dbają o swój prywatny interes, szkodząc w widoczny sposób całej firmie, będą musiały odejść. – Spółka wykorzysta wszystkie możliwości prawne, by bronić swoich racji i swojego wizerunku – podkreśla.

Po raz kolejny stanowczo zapewnia, że Sygnity nie zamierza sprzedawać Winuela. – Będziemy umacniać pozycję firmy na rynku utilities – mówi.

[ramka][b]Piotr Janik - analityk KBC Securities[/b]

Działania pracowników, choć mogą wskazywać, że sytuacja jest dramatyczna, to są naturalną próbą obrony przed nieuchronnąrestrukturyzacją. Prędzej czy później obejmie ona również Winuel. Być może panowie Kosturkowie dawali cień nadziei, że potencjalne cięcia w Winuelu, również kadrowe, będą mniej bolesne.Nie sądzę, żeby groźba masowego porzucania stanowisk zmaterializowała się. Nie jest tak łatwo zrezygnować z pracy, stworzyć nową firmę, nowy produkt i sprzedać go na rynku. Na to potrzeba czasu i pieniędzy. Klienci nie odwrócą się nagle od Winuela tylko dlatego, że zmienił się zarząd. To spółka, a nie panowie Kosturkowie, jest właścicielem produktów, z których od lat korzystają. Dla nich decyzja o zmianie partnera technologicznego miałaby strategiczne znaczenie i nie może być podejmowana pochopnie. Sądzę, że Sygnity ma w tym całym zamieszaniu przewagę i wyjdzie z niego obronną ręką, a Kosturkowie nie wrócą do firmy[/ramka]

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA