Gospodarka - Kraj

RPP bez gwałtownych ruchów

Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy, ale – z powodu obaw o złotego – znacznie mniej niż w grudniu i styczniu. Wbrew oczekiwaniom części rynku nie zrobiła nic, by zachęcić banki do udzielania kredytów. Na razie tylko się przygląda
Foto: Fotorzepa

Rada Polityki Pieniężnej obniżyła na zakończonym wczoraj posiedzeniu stopy procentowe. Od dziś główna stopa wynosi 4 proc. Analitycy spodziewali się cięcia stóp o 25 punktów bazowych, więc decyzja RPP nie była dla nich niespodzianką. Zaskoczenia nie było widać również na rynku. Na ogłoszenie decyzji rady kurs złotego praktycznie nie zareagował. Pod koniec dnia nieco stracił po danych z USA.

[srodtytul]Wpływ złotego[/srodtytul]

Właśnie kurs złotego mógł wpłynąć na to, że RPP obniżyła stopy tylko o 25 punktów, a nie o 50, jak spodziewał się rynek jeszcze na początku tego miesiąca. Część ekonomistów i członków rady wskazywała, że duże cięcia stóp zwiększają odpływ kapitału z naszego kraju i powodują dalszą presję na spadek notowań złotego.

Co o kursie miała do powiedzenia RPP? „W ostatnim okresie nastąpiło silne osłabienie walut krajów Europy Środkowo-Wschodniej, w tym złotego, czemu towarzyszył znaczny wzrost zmienności jego kursu. W ocenie rady kurs złotego jest obecnie słabszy od kursu równowagi i nie odzwierciedla relatywnie korzystnego stanu i perspektyw polskiej gospodarki” – napisano w komunikacie po posiedzeniu. Rada przypomniała też, że „Narodowy Bank Polski może stosować instrumenty bezpośrednio wpływające na kurs złotego”.

[srodtytul]Co ze strefą euro?[/srodtytul]

Analityków interesowało, jak RPP odniesie się do opublikowanego w minionym tygodniu przez NBP raportu o kosztach i korzyściach związanych z wejściem Polski do strefy euro.

Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła stanowiska – nadal uważa, że „przystąpienie Polski do mechanizmu kursowego ERM2 i strefy powinno nastąpić w najbliższym możliwym terminie”, ale też dalej zastrzega, że wcześniej konieczne jest uzyskanie poparcia politycznego dla potrzebnej zmiany konstytucji i innych przepisów.

[srodtytul]Pomóc wzrostowigospodarczemu[/srodtytul]

RPP nie ukrywa, że rozluźnianie polityki pieniężnej (od listopada główna stopa NBP została obniżona o 200 punktów bazowych) ma służyć przyspieszeniu wzrostu gospodarczego. Zgodnie z najnowszą projekcją banku centralnego, w tym roku wzrost PKB powinien zamknąć się w przedziale 0,3–1,9 proc. W poprzednim takim dokumencie, z października 2008 r., przewidywano, że wzrost PKB w 2009 r. będzie się mieścił w przedziale 1,9–3,7 proc.

Dla banku centralnego sposobem na wspomaganie wzrostu w gospodarce jest zwiększanie dostępności kredytu. Specjaliści nie ukrywają jednak, że obniżki stopy interwencyjnej nie są najwłaściwszym instrumentem. Mówi się raczej o zastosowaniu mechanizmów, które miałyby zniechęcić banki komercyjne do lokowania wolnych środków w NBP.

[srodtytul]Rada analizuje[/srodtytul]

– Bardzo poważnie myślimy o zwiększeniu płynności sektora bankowego poprzez obniżenie stopy rezerwy obowiązkowej – prezes Sławomir Skrzypek powtórzył swoje wcześniejsze deklaracje.

Zaznaczył, że RPP obawia się, że zmniejszenie obciążenia banków nie musi pomóc, bo uwolnienie kilku miliardów złotych, które dziś znajdują się na obowiązkowych rachunkach w NBP, mogłoby się skończyć tym, że te pieniądze wróciłyby do banku centralnego – np. poprzez cotygodniowe operacje otwartego rynku.

– Musimy myśleć o innych sposobach doprowadzenia do tego, by pieniądz popłynął z banków do klientów w postaci kredytów – stwierdził Marian Noga, członek RPP.

Jedną z możliwości byłoby obniżenie tzw. stopy depozytowej (oprocentowanie krótkich lokat banków komercyjnych w NBP) w stopniu większym niż stopy referencyjnej. Prezes Skrzypek stwierdził, że rada analizuje sprawę stopy depozytowej.

[ramka][b]Łatwiej wejść do strefy euro[/b]

Premier Donald Tusk zaproponował innym nowym członkom Unii Europejskiej, którzy nie należą do strefy euro, rozmowy w sprawie uelastycznienia kryteriów przyjęcia wspólnej waluty. Joaquin Almunia, komisarz UE ds. walutowych, powiedział, że kryteria wejścia do strefy euro nie zostaną zmienione.

Wczoraj wieczorem odbyło się spotkanie Rady Polityki Pieniężnej z ministrem finansów Jackiem Rostowskim. Po nim minister wraz z prezesem NBP Sławomirem Skrzypkiem udali się na spotkanie z premierem. Dotyczyło ono sytuacji na rynkach finansowych i na rynku walutowym. [/ramka]

[ramka][b]Michał Handzlik - prezes Ggetin Banku [/b]

Seria obniżek stóp procentowych – łącznie z wczorajszym cięciem – nie ma decydującego wpływu na dynamikę akcji kredytowej. W wypadku „hipotek” najważniejsze pozostaną: wartość zabezpieczenia i posiadanie wkładu własnego. Natomiast o rynku kredytów gotówkowych i konsumpcyjnych będzie decydował poziom bezrobocia i podejmowane przez banki ryzyko. Z podobnych powodów nie należy spodziewać się wzrostu tempa akcji kredytowej dla przedsiębiorstw. Banki muszą dbać o bezpieczeństwo depozytów, z których udzielane są kredyty – nie mogą przeznaczać tych pieniędzy na ryzykowne przedsięwzięcia w czasie spowolnienia gospodarczego.

[b]Krzysztof Rybiński - partner w Ernst & Young, były wiceprezes NBP[/b]

Dynamika akcji kredytowej nie zależy w tej chwili od poziomu stóp procentowych. Dotyczy to tak samo Polski, jak i innych krajów. Można powiedzieć, że żyjemy w gospodarce niedoboru, a racjonowanym dobrem są kredyty. Dlaczego? Banki – również w Polsce – mają zbyt mało kapitału, by angażować się w rozwijanie akcji kredytowej. Jeśli okaże się to potrzebne, właściciele będą decydować się na dokapitalizowanie, ale jak najmniejsze. Pewnym sposobem na zwiększenie dostępności kredytów będą poręczenia – u nas poprzez Bank Gospodarstwa Krajowego – ale skala tych działań będzie ograniczona. Należy się przygotować na rok „implozji” kredytu.

[b]Stanisław Gomułka - główny ekonomista BCC, b. wiceminister finansów[/b]

Sama obniżka stóp niewiele zmienia, potrzebne mogą być inne działania, które pobudzą płynność sektora bankowego. Nadmierna ostrożność banków szkodzi kondycji gospodarki. Widać, że Rada Polityki Pieniężnej jest niepewna co do realności planu przyjęcia euro w 2012 r. Zagrożenia tej strategii są dobrze rozpoznane. Wciąż jednak nie wiadomo, czy problem zmiany konstytucji uda się rozwiązać i jak kryzys wpłynie na sytuację fiskalną Polski. Tymczasem konieczne dostosowania mogą być duże. Resort finansów dokonuje zapewne oceny, o ile dochody budżetu mogą być niższe od planowanych. Na wiarygodne szacunki trzeba poczekać.

[b]Rafał Benecki - ekonomista ING Banku Śląskiego[/b]

Nowa projekcja i komentarze członków RPP wskazują, że obniżki będą kontynuowane, chociaż mogą przebiegać wolniej. Pojawiła się zapowiedź interwencji walutowych, ale nie jest to zaskoczeniem, bo to konsekwencje uczestnictwa NBP w skoordynowanej akcji banków centralnych w regionie. NBP był przez wiele lat jednym z bardziej pasywnych banków, jeżeli chodzi o wpływanie na kurs. Jest to więc mocny sygnał, szkoda że nie wzmocniony przez większe poparcie dla euro. Nie jest jasne, co rada sądzi o wejściu do ERM2. Najwidoczniej członkom RPP ciężko znaleźć konsensus z prezesem NBP i rada będzie bardzo ostrożnie podchodzić do tej kwestii.[/ramka]

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.