REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka - Świat

Tylko złoto wydaje się dobre na te trudne czasy

Cena złota rosła regularnie przez siedem ostatnich lat. Szlachetny kruszec zdrożał również w 2008 r., kiedy wszystko już taniało. Teraz cena za uncję zbliża się do tysiąca dolarów i znawcy tego rynku są przekonani, że minie tę barierę bez trudu
Foto: Fotorzepa

Wczoraj złoto wprawdzie lekko staniało najpierw w Azji, a później także na londyńskiej giełdzie, ale tylko dlatego, że niektórzy inwestorzy postanowili zrealizować zyski w momencie, gdy cena kruszcu znalazła się na poziomie najwyższym od siedmiu miesięcy.

Nie bez znaczenia dla decyzji niektórych uczestników tego rynku były też wskazania analizy technicznej, a konkretnie ukształtowanie się 14-dniowego RSI powyżej 70, co zapowiada, że cena może zacząć spadać. I przy takich nastrojach rzeczywiście spadła o 1,1 proc. Tylko w tym roku złoto zyskało jednak 12,5 proc. Dla porównania cena ropy naftowej spadła w tym okresie o 11,6 proc.

[srodtytul]Zabezpieczenie przed inflacją[/srodtytul]

Przed rokiem złoto szybko drożało, bo galopujące ceny surowców zarówno przemysłowych, jak i rolniczych zapowiadały dużą inflację. Do lata ub. r., kiedy kryzys finansowy stawał się coraz bardziej odczuwalny w realnej gospodarce, zwłaszcza budownictwie mieszkaniowym w Stanach Zjednoczonych, a później w Wielkiej Brytanii, ale także na przykład w Hiszpanii, ceny wszystkich surowców biły rekordy wszech czasów. Nie było wyjątkiem również złoto. 17 marca ub. r. na londyńskiej giełdzie za uncję płacono 1032,7 USD.

Teraz inflacji spowodowanej drogimi surowcami już nikt się nie boi, ale pojawiła się inna istotna przyczyna, dla której ceny konsumpcyjne mogą szybko rosnąć. Są to przyjmowane przez rządy na całym niemal świecie programy mające na celu stymulowanie wzrostu gospodarczego. Ich łączna wartość sięga już dwóch bilionów dolarów.

–Trzeba będzie prawdopodobnie drukować coraz więcej pieniędzy, a im więcej się ich wydrukuje, tym mniejsza będzie ich wartość. Przezorni inwestorzy szukają więc takich aktywów, które uchronią ich przed tego rodzaju dewaluacją. Za taką bezpieczną lokatę i to zarówno na wypadek deflacji, jak i inflacji uważane jest złoto – powiedział Philip Gotthelf, szef Equidex Brokerage Group.

[srodtytul]Wszyscy kupują[/srodtytul]

Jeśli ktoś nie wie, co robić ze swoimi oszczędnościami, gdy wokół spadają kursy akcji, a nieruchomości są coraz tańsze, to kupuje złoto. W rezultacie rosną inwestycje funduszy złota. Największy z nich SPDR Gold Trust, notowany na giełdzie, (ETF) ma już ponad 1024 tony kruszcu i pod względem wielkości zasobów zajmuje siódme miejsce na świecie za Szwajcarią, która ma 1040 ton złota.

Złoto gromadzi również bank centralny Rosji, ujawnił zastępca jego szefa Aleksiej Uljukajew. Udział złota w rezerwach Rosji wzrósł o 1 mld dolarów w ciągu stycznia, osiągając wartość 15,5 mld USD. W grudniu minionego roku rosyjskie rezerwy złota wynosiły 495,9 tony. Tylko patrzeć, jak w ślad Rosji pójdą inne kraje. Pekin już od kilku lat rozważa zamianę na złoto swoich gigantycznych rezerw walutowych sięgających prawie 2 bln USD.

Obecnie centralny bank Chin posiada zaledwie 600 ton złota. Jeśli i on zacznie ostro kupować, to cena uncji złota może wreszcie realnie pobić rekord ze stycznia 1980 r. Po spadku siły nabywczej dolara ówczesne 850 USD teraz jest warte 2615 USD.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA