Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego rosnące ceny ropy naftowej wywierają coraz większą presję na światowy rynek obligacji.
- Jakie fundamentalne czynniki sprawiają, że rynki akcji pozostają odporne na zawirowania na rynku długu.
- W jaki sposób globalna przecena obligacji wpływa na rentowność polskich papierów skarbowych i notowania złotego.
- Jakie scenariusze dla funduszy dłużnych na najbliższe miesiące kreślą czołowi analitycy rynkowi.
W poniedziałek na wielu rynkach znów rosły rentowności obligacji skarbowych, wychodząc na najwyższe poziomy w tym roku. Oznacza to oczywiście także najwyższe pułapy tych wskaźników od lat – nieraz nawet kilkudziesięciu, ale rynki akcji nadal zdają się lekceważyć przecenę papierów skarbowych. W weekend prezydent USA Donald Trump odrzucił ofertę Iranu dotyczącą otwarcia cieśniny Ormuz pod warunkiem zdjęcia amerykańskich blokad.
Czytaj więcej
Ministerstwo Finansów zaprezentowało październikową ofertę obligacji skarbowych, która jest identyczna do tej przed miesiącem.
Przejściowy charakter inflacji?
Trwającą przecenę obligacji skarbowych analitycy tłumaczą głównie wysokimi cenami ropy naftowej, które zaczynają przekładać się na ceny produktów i usług. Już nawet nie tyle chodzi o samą ropę, co ceny i dostępność paliw, zwłaszcza diesla. Trump publicznie zadeklarował nawet poparcie dla pomysłu 90-dniowego wstrzymania eksportu diesla z USA, aczkolwiek oficjalna decyzja administracji jeszcze nie zapadła. Średnie ceny diesla w USA sięgają około 6,5 dolara za galon, czyli około 6,25 zł za litr, wobec 3,61 dolara za galon w grudniu 2025 r.
sięga różnica pomiędzy stopą referencyjną NBP a rentownością polskich obligacji dziesięcioletnich. To najwięcej od 10 lat.
Rynek spodziewa się wzrostu inflacji w USA, a w związku z tym także i kolejnych po wrześniowej podwyżek stóp procentowych za oceanem. Rynkowe wyceny zakładają już podniesienie stóp procentowych w USA do czerwca do przedziału 4,75-5 proc., czyli o 1 pkt proc. w porównaniu z dziś.
netto wpłacili w ciągu ośmiu miesięcy tego roku klienci TFI do funduszy dłużnych.
Poniedziałek był czwartym z kolei dniem, w którym rentowności trzydziestoletnich papierów USA wyznaczały nowe tegoroczne szczyty, będąc zarazem najwyżej od 2004 r. Na otwarciu tygodnia oprocentowanie wspomnianych obligacji sięgało już 5,54 proc. wobec 4,85 proc. na koniec 2025 r.
Podobnie dynamicznie zwyżkują dochodowości dziesięcioletnich papierów USA, które na początku tygodnia dochodziły do 5,24 proc., będąc z kolei najwyżej od połowy 2007 r. Dalszy wzrost o niecałych 10 pkt baz. (w ubiegłym tygodniu łączna zwyżka wyniosła 17 pkt baz.) sprawiłby, że wskaźnik ten znalazłby się najwyżej od 24 lat.
sięga obecnie średnia strata funduszy polskich obligacji skarbowych od począku roku
- Rynki funkcjonują obecnie w warunkach podwyższonej inflacji. W takich sytuacjach zazwyczaj istotnym czynnikiem staje się przejściowość lub trwałość, czy też dalszy wzrost inflacji - zauważa Zbigniew Jakubowski, prezes Millennium TFI. - Nasz zespół zakłada „przejściowy” charakter inflacji, która po szoku związanym z cenami ropy i gazu zacznie spadać w kierunku celu inflacji. Zatem, skoro zwykle akcje zachowują się lepiej w warunkach podwyższonej inflacji, wyniki spółek ulegają poprawie i - zakładając przejściowość inflacji - nie spodziewałbym się większych spadków rynków akcji. Korekta natomiast byłaby zdrowym objawem, szczególnie na tak dojrzałym rynku - przyznaje Jakubowski.
Przecena w USA wywiera oczywiście presję na pozostałych rynkach, w tym polskim, gdzie ostatnie dni września przynoszą zwyżki dochodowości papierów dziesięcioletnich do 6,45 proc., czyli do trzech i pół lat. Indeks polskich obligacji skarbowych zniżkował w poniedziałek o 0,22 proc. i notował już blisko 1-proc. spadek od początku roku. Część funduszy polskich obligacji jest już jednak nawet ponad 4 proc. pod kreską po blisko dziewięciu miesiącach tego roku. Rynek powrócił do poziomów z marca, kiedy gwałtowny wzrost rentowności (spadek cen) na skutek izraelsko-amerykańskiego ataku na Iran sprowokował wielu inwestorów do wycofania oszczędności z funduszy dłużnych. O wynikach napływów do funduszy we wrześniu jest jeszcze za wcześnie spekulować, ale w ostatnich miesiącach były całkiem solidne, choć nie tak jak w dwóch początkowych miesiącach tego roku.
Czytaj więcej
Globalna wyprzedaż długu rządowego znacząco nie zaszkodziła rynkowi „byka” na Wall Street. Amerykańskie indeksy są bliskie rekordowych poziomów, a...
Zyski podtrzymują akcje wysoko
Czy czeka nas podwyżka stóp procentowych także w Polsce? Prawdopodobnie tak, aczkolwiek pewnie jeszcze nie w tym roku. W środę poznamy wstępny odczyt inflacji za wrzesień. Oczekiwania wskazują na przedział 4-4,1 proc., tj. 2 pkt proc. powyżej celu inflacyjnego NBP. Obecnie rentowności papierów dziesięcioletnich są jednak aż o 2,75 pkt proc. powyżej stopy referencyjnej, czyli najwyższego poziomu od początku 2016 r. Zatem - w przekonaniu ekspertów - rynek wycenia już sporo negatywnych informacji. W przekonaniu zarządzających TFI PZU kolejnych 12 miesięcy ma być jednak już znacznie lepsze dla inwestorów, m.in. za sprawą wysokich dochodowości papierów skarbowych i mimo ewentualnych podwyżek stóp procentowych.
– W naszym podstawowym scenariuszu, który określilibyśmy jako „konserwatywny”, w perspektywie najbliższego roku, czyli do końca września 2027 r., zakładamy uspokojenie i lekką poprawę nastrojów na rynku obligacji w Polsce. Zakładane przez nas delikatne (rzędu kilku dziesiątych pkt proc.) obniżenie rentowności obligacji skarbowych z dzisiejszych poziomów w połączeniu z atrakcyjną rentownością - stanowiącą bufor na okoliczność rynkowych wahań - powinno wspierać wyniki funduszy dłużnych - czytamy w raporcie TFI PZU, pt. „Gdy kurz opadnie”. W odniesieniu do wszystkich kategorii funduszy obligacji TFI PZU prognozuje wyniki powyżej inflacji i średniego oprocentowania lokat bankowych. Po funduszach obligacji skarbowych krótkoterminowych zarządzający spodziewają około 7 proc. zysku, dla funduszy obligacji skarbowych długoterminowych 8–9 proc.
Jak na razie kurz nie opada jednak z rynku walut, którego zachowanie może podpowiadać, czy nastawienie inwestorów zagranicznych do Polski - po czterech latach wzrostów na GPW - się zmienia. Notowania pary EUR/USD na początku tygodnia przy spadku o 0,3 proc. sięgały 1,136, będąc tuż nad rocznymi minimami (1,132). Para USD/PLN utrzymywała się w okolicach 3,85 zł, będąc najwyżej od kilkunastu miesięcy. Do 4,38 zł dochodził kurs EUR, gdzie poprzednio był w 2024 r.
Rynki akcji zdają się jak dotąd opierać presji obligacji, walut i wysokich cen ropy naftowej. Sporo indeksów akcji, w tym amerykańskie, są blisko szczytów. Głównym argumentem pozostają solidne prognozy zysków amerykańskich spółek - prognozy FactSetu wskazują, że zyski spółek z indeksu S&P 500 w III kwartale miały się zwiększyć o niemal 27 proc. rok do roku.
Na otwarciu tygodnia wyraźnie jednak zniżkowały metale szlachetne. Uncja złota kosztowała w poniedziałkowe popołudnie niecałych 4146 USD, o 3,5 proc. mniej wobec piątkowego zamknięcia. Złoto cofnęło się do poziomów z początku sierpnia i znalazło się niemal 4 proc. pod kreską od początku roku. Srebro, które na początku tego roku kosztowało nawet 121,6 dolarów za uncję, pod koniec września wyceniane jest na 61,3 USD, 14,4 proc. mniej niż na zamknięciu 2025 r.