Sztuka

Kto na rynku zastąpi Fangora?

Inwestycje › Atrakcją lata są sprzedażne wystawy klasyków i najmłodszych artystów.

Relief Stażewskiego kosztuje 62 tys. zł.

Foto: Desa Unicum/Marcin Koniak

Już tylko 28 i 29 lipca można obejrzeć wystawę kilkudziesięciu dzieł Wojciecha Fangora w galerii High Level na 42. piętrze wieżowca Cosmopolitan w Warszawie. Szczegóły podaje portal rynku sztuki (www.artinfo.pl). Wystawę przedłużono o miesiąc z uwagi na ogromną frekwencję.

To ostatnia szansa, żeby kupić anglojęzyczny album o dorobku Fangora wydany niedawno przez międzynarodową oficynę SKIRA. W Polsce na sprzedaż przeznaczono niewiele egzemplarzy. „Parkiet" jako pierwszy napisał o albumie. To pierwsza anglojęzyczna monografia o sztuce polskiego artysty, zawiera 180 reprodukcji.

Pokazano w albumie nie tylko dzieła obecne na światowym rynku, ale także obrazy z muzeów oraz plakaty. Najwięcej dzieł pochodzi z prywatnych kolekcji, w tym polskich. Obserwatorzy rynku plotkują, że wiele dzieł w albumie i na wystawie pochodzi z Jankilevitsch Collection.

Fangor jest aukcyjnym rekordzistą. W 2017 roku pięć obrazów artysty sprzedano po milion złotych, co tylko na krajowym rynku uchodzi za rekord. Wydany ostatnio raport portalu rynku sztuki Artinfo.pl przekonuje, że to sprzedaż dzieł Fangora nadała rynkowi ogromne przyspieszenie w ostatnich dwóch latach.

Kto nie zdąży obejrzeć dorobku Fangora w stolicy, może się wybrać na weekend do Radomia. Tam w Mazowieckim Centrum Sztuki Współczesnej – Elektrownia prezentowane są do 31 sierpnia. W Radomiu zobaczymy ponad 100 dzieł. Monograficzna wystawa pt. „Wojciech Fangor. Optyczne wibracje" prezentuje przekrojowo cały dorobek malarza.

Sukces malarza w USA

Artysta w 1961 roku wyjechał z Polski. Kilkadziesiąt lat tworzył w USA. W bibliografii publikacji o Fangorze widnieje artykuł, który miał przełomowe znaczenie dla światowej kariery malarza. Napisał go John Canday 25 marca 1967 roku na łamach „New York Timesa".

Fangor w wywiadach podkreślał, że artykuł miał większe znaczenie dla jego kariery niż indywidualna wystawa obrazów w Muzeum Guggenheima. Artykuł „załatwił" wpływowy marszand Artur Lejwa, Żyd pochodzący z Kielc, który pomagał Fangorowi przez sentyment do Polski. Niezwykłe życie Artura Lejwy, który z powodzeniem handlował dziełami Picassa, opisałem w książce „Przygoda bycia Polakiem".

Który z młodych malarzy stanie się w przyszłości następcą Fangora? W stołecznej galerii Rabbithole Art Room do 15 września potrwa sprzedażna wystawa prac młodych artystów. W ofercie wyróżniają się żywiołowo malowane abstrakcje Franciszka Ledóchowskiego (ur. 1981 r.).

Na otwarcie nowego sezonu obrazy Ledóchowskiego zaprezentuje nowa firma Mazowiecki Dom Aukcyjny. Wspomniany raport portalu Artinfo.pl pokazuje wysoką pozycję Ledóchowskiego na aukcjach młodej sztuki. Z kolei powstawanie nowych galerii i domów aukcyjnych potwierdza dobrą kondycję rynku sztuki.

Warto odwiedzić galerię Rabbithole Art Room również z uwagi na urodę miejsca, architektury. Kronikarz Warszawy Jerzy Kasprzycki w „Korzeniach miasta" (tom 1) opisuje niezwykłą historię eleganckiej kamienicy, w której jest galeria. Przed wojną mieściła się tu Ambasada Związku Radzieckiego, o czym świadczy godło zachowane na froncie zabytkowej kamienicy (w czasie okupacji Niemcy usunęli sierp i młot).

Ulica antykwariatów

W tym eleganckim rejonie Śródmieścia Warszawy jest tuż obok siebie kilka galerii lub antykwariatów. Tak powinno być! Raz parkuję i mam bogaty przegląd możliwości krajowego rynku. Nie tracę czasu. Po obejrzeniu obrazów Ledóchowskiego możemy zajrzeć do domu aukcyjnego Agra Art. W galerii Antique Concept Store czeka na nas grafika Henryka Tomaszewskiego, słynnego klasyka plakatu.

W okolicznych kafejkach można pogawędzić z kolekcjonerami obrazów, dostawcami na rynek sztuki, inwestorami, artystami. Dzięki temu poznamy prawdziwe nastroje i nadzieje uczestników rynku. Odwiedzając galerie, poznamy atrakcje, jakich nie uwidoczniono na stronach internetowych firm (zwykle aktualizowane są z opóźnieniem).

W pobliżu przy ulicy Hożej jest salon Warszawskiego Centrum Numizmatycznego (www.wcn.pl) – to zupełnie inny świat, niezmiennie ogromnej podaży i wielkiego popytu na polskie numizmaty o wartości symbolicznej. Ważna jest uroda monety, jej rzadkość i wartość historyczna. Sam kruszec nie ma żadnego znaczenia.

Nasz wolny rynek sztuki i antyków istnieje prawie 30 lat. Od kilkunastu lat postuluję, żeby w Warszawie powstało coś na kształt paryskiej firmy Hotel Drouot, gdzie pod jednym dachem zgodnie handluje wiele różnych antykwariatów lub galerii.

Rywalizacja pomaga w biznesie

W Paryżu już wiedzą, że rywalizacja pomaga w biznesie. Nasi marszandzi wykluczają taką możliwość. W miniankiecie powiedzieli mi, że konkurenci w pobliżu mogą im tylko zaszkodzić.

Niechby powstała na początek ulica antykwariatów. Postulowałem przed laty, żeby odcinek ul. Chmielnej (pomiędzy Kruczą a Nowym Światem) zamienić w centrum handlu starymi książkami. Wymagało to zastosowania preferencyjnych czynszów, gdyż z codziennego handlu książkami trudno u nas wyżyć. Jak się łatwo domyślić, władze Warszawy nie były zainteresowane takim dofinansowaniem kultury.

Do 4 sierpnia wakacyjną atrakcją w Desie Unicum (www.desa.pl) jest sprzedażna wystawa kompozycji klasyków sztuki, m.in. Henryka Stażewskiego, Ryszarda Winiarskiego, Jana Berdyszaka, Jana Ziemskiego, Andrzeja Gieragi. W ofercie pokazano tylko reliefy wybitnych artystów. To jedyna okazja, żeby obejrzeć tyle świetnych prac.

Wyróżnia się „Relief Nr 32" z 1961 roku Henryka Stażewskiego. Reliefy Stażewskiego cieszą się wielkim powodzeniem na aukcjach. Często mają ciekawy rodowód, w czasach PRL reprezentowały polską sztukę nowoczesną na najbardziej prestiżowych międzynarodowych wystawach.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły