REKLAMA
REKLAMA

Surowce

Ropa zależna od czerwcowego spotkania OPEC

Gościem Dariusza Wieczorka w Parkiet TV była Dorota Sierakowska,
analityk surowcowy w DM BOŚ.
Foto: parkiet.tv

Czy rynek surowców jest  trudniejszy niż rynek akcji dla początkujących inwestorów?

Rynek surowców jest trochę bardziej wymagający niż rynek akcji. Różni się od innych rynków kilkoma cechami. Przede wszystkim mamy tutaj do czynienia z bardzo dużą zmiennością. Widać to dobrze na przykładzie indeksu surowców, który jest dużo bardziej zmienny niż inne wskaźniki. Nie każdy inwestor umie natomiast sobie radzić z tą podwyższoną zmiennością, szczególnie na początku swojej drogi inwestycyjnej. Kolejna kwestia to fakt, że rynek surowców jest bardziej zróżnicowany. Z zupełnie innymi warunkami mamy do czynienia na rynku złota, ropy naftowej, kukurydzy czy też kawy. Inwestując więc na rynku surowców, trzeba wziąć pod uwagę ten czynnik i to, że inwestując w konkretny surowiec, powinniśmy mieć wiedzę właśnie na temat danego aktywa.

Na rynku akcji liczą się wyniki poszczególnych spółek, ich perspektywy. A jak jest na rynku surowców?

Na ten rynek oddziaływuje bardzo wiele czynników. Fundamentalnym elementem jest oczywiście relacja popytu i podaży. Faktem natomiast jest, że w przeciwieństwie do rynku akcji trudno jest mówić o fundamentalnym wzroście danego aktywa. O ile spółka może rosnąć i zwiększać swoje zyski, to w przypadku surowców patrzymy na dany rynek pod kątem tego, jak kształtuje się popyt i podaż na dany surowiec. Do tego trzeba też dodać wpływ czynników politycznych. Kolejnym charakterystycznym elementem jest wpływ pogody. Jest to dość istotny aspekt, szczególnie jeśli chodzi o towary rolne, ale także ma wpływ na notowania ropy naftowej, gazu ziemnego czy nawet złota.

Wywołała pani temat ropy naftowej. Jakie są perspektywy przed tym rynkiem? Początek tego roku dla ropy naftowej był naprawdę bardzo dobry. Jakie czynniki będą miały w najbliższym czasie wpływ na ten rynek?

Na pewno spotkanie kartelu OPEC, które jest zaplanowane na czerwiec, będzie ważnym punktem i może wyznaczyć kierunek notowań ropy na ten rok. Na rynku może się jeszcze wiele wydarzyć, a decyzja OPEC może być przypieczętowaniem zmian, które obserwujemy obecnie. Faktycznie początek roku na tym rynku był rewelacyjny. To też wynikało z czysto technicznego odreagowania mocnych spadków z końca 2018 r. Do tego doszły jednak też czynniki fundamentalne i obawy o mniejszą podaż ropy m.in. w Iranie, Wenezueli czy też Libii. Pamiętajmy jednak, że mówimy o wzroście ceny o 40 proc. w ciągu kwartału, co przez część obserwatorów uznawane było za nadmierny ruch i pojawiły się pytania, czy ewentualne dalsze zwyżki będą uzasadnione.

Ostatnie dni pokazują, że faktycznie pojawili się sprzedający, którzy sprowadzili cenę ropy na niższe poziomy. Nie wydaje mi się jednak, żeby ropa miała duży potencjał spadkowy. W mojej opinii do końca roku na tym rynku będziemy mieli do czynienia z pewną konsolidacją. To w dużej mierze związane jest z fundamentami tego rynku. Ewentualny spadek ceny ropy zapewne doprowadziłby do reakcji OPEC i innych producentów ropy, którzy próbowaliby zniwelować ten spadek. To właśnie w momentach spadków cen ropy OPEC się uaktywnia i wspiera notowania. Z drugiej strony nie liczyłabym też na spektakularne zwyżki cen ropy. Mimo problemów Wenezueli czy też sankcji na Iran wciąż mamy do czynienia z dużą produkcją, chociażby w Stanach Zjednoczonych.

Dodatkowo wciąż jest także możliwość zwiększania produkcji ropy przez Rosję czy też Arabię Saudyjską praktycznie w dowolnym momencie. Te kraje mają duże możliwości produkcyjne i wydaje się, że skorzystają z nich, jeśli faktycznie będzie to konieczne.

Czyli będziemy mieli raczej status quo?

Tak naprawdę jedynym czynnikiem, który mógłby doprowadzić do większych wahań cen, jest ewentualna ucieczka inwestorów od ryzyka. Widzimy teraz napięcia polityczne i ropa może na nie nerwowo reagować. Nie będzie to jednak miało wiele wspólnego z fundamentami tego rynku.

A jakie są oczekiwania, jeśli chodzi o czerwcowe posiedzenie OPEC?

Po ostatnich wydarzeniach związanych z Iranem jest więcej pytań niż odpowiedzi. Na pewno można oczekiwać, że kraje będą uważnie śledzić to, co będzie się działo na globalnym rynku ropy pod kątem podaży. Jeszcze do niedawna sądzono, że Arabia Saudyjska oraz inne kraje przedłużą porozumienie w sprawie ograniczenia produkcji do końca roku. Teraz, kiedy pojawiły się problemy w Wenezueli i zaostrzone sankcje na Iran, ten scenariusz nie miałby zbyt dużego sensu. W tym kontekście można oczekiwać, że Arabia Saudyjska nie dość, że nie przedłuży tego porozumienia, to jeszcze np. zwiększy limity produkcji ropy. Na chwilę obecną jest to bardzo realny scenariusz.

W ostatnim czasie na światowym rynku widać wzrost awersji do ryzyka. Za bezpieczną przystań w niepewnych czasach uważa się powszechnie złoto. Czy więc nadchodzą lepsze czasy dla tego metalu szlachetnego?

Na razie widać, że na rynku złota strona popytowa jest stosunkowo słaba. Wszystko wynika z tego, że amerykański dolar nadal jest nadspodziewanie mocny. To trochę też wynika ze słabości innych walut. Mamy bowiem zawirowania w innych rejonach światach. Cały czas unosi się widmo brexitu, problemy mają też niektóre kraje Unii Europejskiej. To wszystko sprawia, że dolar wciąż trzyma się nieźle. Silny dolar oznacza natomiast presję na ceny złota. Oczywiście widzimy też, że złoto na mocnego dolara nie reaguje bardzo nerwowo. Uważam jednak, że szansa na większe zwyżki jest niemożliwa, o ile nadal będziemy mieli do czynienia właśnie z silnym dolarem. Możliwe więc, że inwestorzy będą wyczekiwali na rozstrzygnięcia z rynku walutowego.

Dla polskiego rynku akcji ważne są natomiast notowania miedzi. Mają one bowiem wpływ na to, co się dzieje z kursem KGHM. Czego więc można się spodziewać na rynku miedzi w najbliższym czasie?

Jeśli chodzi o miedź, to wydaje się, że mamy tu do czynienia z większym pesymizmem niż chociażby na rynku ropy naftowej czy też złota. Jeśli więc miałabym obstawiać jakiś większy ruch na rynku miedzi, to raczej byłby to ruch spadkowy. Wynika to przede wszystkim z widocznego dość wyraźnie spadku popytu na miedź w Chinach, a to przecież ten kraj jest największym konsumentem tego surowca. Ostatnie dane z Państwa Środka nie były zresztą zachwycające. Trzeba się więc liczyć, że na rynku miedzi większy pesymizm może się utrzymywać do końca roku. Jedyne, co mogłoby pomóc, to chociażby dobre dane makroekonomiczne z Chin czy też wydarzenia polityczne, które byłyby bardzo optymistyczne dla rynków. Ewentualnym czynnikiem wspierającym mogłyby być także problemy w którejś z kopalń miedzi. To jest element, który jednak dość często wpływa na kształtowanie się ceny miedzi.


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA