Surowce i paliwa

Związkowcy mają własną propozycję umowy społecznej

Emocje przed kolejną turą rozmów przedstawicieli rządu z górniczymi związkami zawodowymi.

W środę w Katowicach ze związkowcami rozmawiać będzie m.in. Artur Soboń, wiceminister aktywów państwowych.

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Bogusław Hutek, przewodniczący górniczej Solidarności, nie ma złudzeń: środowe rozmowy rządu z górnikami o przyszłości polskich kopalń węgla nie przyniosą żadnych rozstrzygnięć. – To będzie kolejne spotkanie robocze. Propozycja umowy społecznej, jaką dostaliśmy od rządu, to zaledwie zarys tego, co powinno się znaleźć w dokumencie. To trzeba jeszcze wypełnić treścią – komentuje. Strona rządowa miała kilka miesięcy na przygotowanie projektu dokumentu.

Na spotkanie w Katowicach, m.in. z wiceministrem aktywów państwowych Arturem Soboniem, związkowcy przyniosą własną propozycję umowy społecznej. Zapowiadają też walkę o przedłużenie działalności niektórych kopalń. Chcą ponadto spotkania z premierem Mateuszem Morawieckim. – By nie było żadnych wątpliwości, jakie jest stanowisko całego rządu w najważniejszych kwestiach – argumentuje Hutek.

Wiele niepewności

Umowa społeczna, uwzględniająca m.in. daty zamknięcia poszczególnych kopalń węgla energetycznego i osłony socjalne dla górników, ma być podstawą do rozpoczęcia oficjalnych rozmów polskiego rządu z Komisją Europejską na temat możliwości dotowania nierentownych kopalń z publicznych pieniędzy. Wiele kwestii zostało już ustalonych we wrześniowym porozumieniu rządu ze związkami zawodowymi, które zakończyło podziemne protesty górników. Ustalenia te miały bezpośrednio wejść do negocjowanej właśnie umowy społecznej. Jak choćby daty zamknięcia kopalń – ostatni zakład wydobywający węgiel energetyczny miałby zostać zamknięty w 2049 r.

W tzw. międzyczasie Unia Europejska zwiększyła jednak swoje ambicje w zakresie ograniczania emisji gazów cieplarnianych i wizja funkcjonowania polskich kopalń przez kolejne trzy dekady okazała się mniej realna. Związkowcy usłyszeli od rządzących, że przewidywane daty likwidacji poszczególnych zakładów górniczych muszą jeszcze raz zostać ocenione przez ekspertów. – My natomiast w przypadku kilku kopalń będziemy chcieli wynegocjować wydłużenie okresu ich funkcjonowania o rok–półtora roku, by wyczerpać złoża do końca – mówi nam Hutek. – Znacznie ważniejsza jest dla nas jednak ochrona pracowników. Chcemy więc szczegółowo ustalić, jak mają wyglądać urlopy górnicze i na jakie odprawy mogą liczyć górnicy, którzy nie będą mieli zagwarantowanej ciągłości pracy – dodaje związkowiec. We wrześniowym porozumieniu zapisano, że pracownicy kopalń węgla mają mieć zapewnioną pracę aż do emerytury.

Ważą się losy

Jednocześnie ważą się losy Lubelskiego Węgla Bogdanka. Na razie wiadomo tylko tyle, że spółka, która dziś jest częścią grupy Enea, nie wejdzie do osobnego podmiotu skupiającego węglowe aktywa koncernów energetycznych. Bogdanka nie będzie też objęta pomocą publiczną, która przewidziana jest przede wszystkim dla Polskiej Grupy Górniczej. Weźmie jednak udział w środowym spotkaniu i będzie sygnatariuszem umowy społecznej. Prezes Bogdanki zapewnia przy tym, że dzięki zmianie oferty produktowej i planowanemu wejściu na rynek węgla koksowego spółka może działać dłużej niż do 2049 r.

Umowa społeczna ma natomiast określać kres funkcjonowania kopalń Tauronu Wydobycie. We wrześniowym porozumieniu w ogóle nie uwzględniono na osi czasu zakładów Tauronu, bo strony nie doszły w tej sprawie do porozumienia.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.