REKLAMA
REKLAMA

Oszczędzanie

Wiara w moc giełdy jeszcze nie osłabła

Większość ekspertów liczy na kontynuację wzrostu cen akcji w kolejnych miesiącach. Tak ma być i w Stanach Zjednoczonych, i w Polsce. Ale pojawienie się głębszej korekty nie jest wykluczone. Obligacje mogą okazać się nie najlepszym wyborem.

Obawy o stan amerykańskiej gospodarki przycichły. To dobra wiadomość dla inwestorów. Ale z drugiej strony w ostatnich miesiącach wyceny spółek notowanych na giełdach w USA wzrosły. Zmniejsza to opłacalność nowych inwestycji.

Foto: Adobestock

Pierwsze cztery miesiące tego roku były dość udane dla inwestujących w akcje. Najmocniej błyszczały spółki amerykańskie; S&P 500 pod koniec kwietnia ustanowił nowe historyczne rekordy.

Inwestorzy jakby zapomnieli o jesiennych obawach dotyczących amerykańskiej i światowej gospodarki, a także wciąż nie rozwiązanej kwestii wojny handlowej między USA a Chinami. Rynkom akcji sprzyjał również Fed – w tym roku zapewne w ogóle nie dojdzie do podwyżek stóp procentowych w USA.

Na warszawskiej giełdzie najlepiej zachowywały się małe i średnie spółki. Ich kursy rosły, starając się odrobić wielomiesięczne straty.

Powinno być nie najgorzej

Przełom kwietnia i maja przyniósł gwałtowne spadki na giełdach. Przyczyną mogła być wypowiedź prezydenta Donalda Trumpa dotycząca wzrostu ceł na chińskie towary. Właśnie związana z tym niepewność w ostatnich miesiącach powoduje największe zamieszanie na rynkach.

Foto: GG Parkiet

Opinie ekspertów na temat przyszłej sytuacji na giełdach są różne. Niektórzy liczą na dobre dane z gospodarek oraz porozumienie między mocarstwami, co pozwoliłoby na kontynuację wzrostu cen akcji (z możliwością ewentualnej korekty). Ale są też tacy, którzy radzą przesunąć kapitał w stronę obligacji.

– Koniunktura na rynkach akcji w najbliższych miesiącach powinna być wciąż korzystna dla inwestorów – mówi Rafał Lerski, dyrektor inwestycyjny w TFI BGŻ BNP Paribas. – Jednak po znaczącym wzroście indeksów giełdowych za granicą należy poważnie brać pod uwagę ryzyko korekty spowodowanej choćby zagadkowym sposobem prowadzenia negocjacji z Chinami przez Donalda Trumpa. Na podstawie analizy prognoz zysków spółek notowanych w USA na koniec przyszłego roku można założyć, że wciąż jest sporo miejsca na wzrost cen akcji. Gdyby te prognozy się zmaterializowały, to według naszych szacunków istnieje szansa na wzrost w tym okresie indeksu S&P 500 o 15–20 proc.

Zagrożeniem dla takiego scenariusza byłaby oczywiście recesja w gospodarce amerykańskiej, choć – według Rafała Lerskiego – nie ma zbyt wiele sygnałów na to wskazujących. Co więcej, w okresie przedwyborczym w USA urzędujący prezydent raczej będzie dbał o dobrą koniunkturę na Wall Street.

Radosław Piotrowski, dyrektor inwestycyjny w RDM Wealth Management ostrzega, że zbyt duży optymizm w USA w pierwszym kwartale może być powodem do niepokoju. – W krótkim terminie utrzymujemy ograniczone zaangażowanie na rynku akcji – przyznaje Radosław Piotrowski.

Niepokój o gospodarkę Europy

Krzysztof Cesarz i Andrzej Domański, zarządzający w Eques Investment TFI, oceniają, że po wzroście na globalnych rynkach akcji należy oczekiwać stabilizacji indeksów lub lekkiej korekty. – Na rynku amerykańskim wyceny znów są wygórowane. Spadek oczekiwanej dynamiki zysków lub perturbacje w negocjacjach handlowych na linii USA–Chiny mogą doprowadzić do mocniejszej przeceny – twierdzą zarządzający Eques Investment TFI.

Początek roku był udany nie tylko na giełdach w USA, ale i w strefie euro. Tutaj jednak obawy ekspertów są większe. – Gospodarka europejska została relatywnie mocno dotknięta spowolnieniem spowodowanym spadkiem dynamiki globalnego handlu – mówi Rafał Lerski. – Ekonomiści zakładają, że te niekorzystne tendencje wkrótce się zakończą głównie wskutek poluźnienia polityki monetarnej i fiskalnej w skali globalnej.

Oczekiwania te są już jednak w dużym stopniu zdyskontowane w wycenach akcji, a gospodarka europejska może się okazać bardzo wrażliwa, gdyby wspomniane czynniki nie zadziałały.

Jak zauważa Zbigniew Kowalczyk, zarządzający w AgioFunds TFI, w drugiej połowie roku optymalna dla globalnego rynku akcji byłaby taka sytuacja, kiedy koniunktura gospodarcza lekko się poprawia, a władze monetarne nadal prowadzą gołębią lub co najmniej neutralną politykę. – Jest duża szansa, że tak właśnie będzie. Akcje powinny stanowić solidną część portfela, pod warunkiem że spółki starannie selekcjonujemy pod kątem osiąganych zysków i perspektyw wzrostu – twierdzi Zbigniew Kowalczyk.

Koniunktura na polskiej giełdzie jest najbardziej uzależniona od napływu kapitału na rynki wschodzące. – Kapitał powinien się pojawić, gdy zostanie osiągnięte porozumienie handlowe na linii USA–Chiny i gdy odwróci się trend aprecjacji dolara – przekonuje Rafał Lerski. – Trzeba przy tym brać pod uwagę, że struktura branżowa głównych indeksów na GPW jest dla globalnych inwestorów mniej atrakcyjna niż skład indeksów giełd azjatyckich, a wyceny są niewiele niższe. Zatem WIG20 raczej nie powinnien być silniejszy od indeksu MSCI Emerging Markets.

Według zarządzających Eques TFI, w kolejnych miesiącach sytuacja na GPW będzie lepsza niż na innych rynkach wschodzących.

Przewidywania dla rynku obligacji

Radosław Piotrowski nie poleca obecnie inwestycji na rynku obligacji. Podobnego zdania są eksperci Eques TFI. Jak twierdzą, ze względu na wybory do PE, a następnie do Sejmu, skala obietnic wyborczych będzie wzrastać. Inwestorzy będą oczekiwali wyższej rentowności z powodu potencjalnego wzrostu deficytu budżetowego. Dodatkowo zwiększające się ceny ropy będą przekładać się na wzrost oczekiwań inflacyjnych, co może spowodować, że rentowność obligacji dziesięcioletnich w Polsce dojdzie do 3,3 proc. na koniec roku.

Rafał Lerski też spodziewa się wzrostu rentowności krajowych obligacji, ale nie zakłada silnej wyprzedaży. – Decydenci wyraźnie sygnalizują, że będą dbali o równowagę budżetową – mówi Rafał Lerski.

Rentowność papierów amerykańskich może w najbliższych miesiącach jeszcze trochę wzrosnąć w odpowiedzi na wciąż silną koniunkturę gospodarczą, ale w nieco dłuższym okresie powinny spadać, bo istnieje duże prawdopodobieństwo, że Fed zakończył już serię podwyżek stóp. ¶

Bartłomiej Chyłek dyrektor zespołu analiz, NN Investment Partners TFI

W czwartym kwartale ubiegłego roku na światowych rynkach doszło do sporej korekty. Spadek indeksów był łączony głównie z obawami, że zbliża się znaczące spowolnienie gospodarcze, a co za tym idzie – pogorszenie wyników finansowych spółek; miało do tego dojść w 2019 r. Po pierwszych miesiącach tego roku można powiedzieć, że czarne prognozy się nie spełniły, ale spowolnienie jest już widoczne. Z ankiet na temat oczekiwań dyrektorów finansowych amerykańskich spółek możemy wnioskować, że ryzyko recesji w 2020 lub 2021 r. jest większe niż 70 proc. Ludzie, którzy odpowiadają za sporą część budżetów inwestycyjnych największej gospodarki świata, swoim pesymistycznym spojrzeniem na przyszłość mogą doprowadzić do samospełnienia się przepowiedni, ograniczając wydatki rozwojowe. Wydaje się, że bezpieczniejszą klasą aktywów na najbliższe miesiące będą instrumenty dłużne, które lepiej zachowują się w słabszym otoczeniu makroekonomicznym.

Hubert Kmiecik dyrektor inwestycyjny, Amundi Polska TFI

Jak dotąd ten rok globalni inwestorzy mogą zaliczyć do udanych, zarówno jeśli chodzi o rynek akcji, jak i obligacji. Gorzej radzi sobie nasza giełda. Zamieszanie wokół rekompensat dla producentów energii elektrycznej, ryzyko ratowania banków z grupy Leszka Czarneckiego czy potencjalna podaż akcji w związku ze zmianami w systemie OFE to niektóre przyczyny negatywnych nastrojów. W pewnym stopniu niedługo powinien pomóc napływ środków do PPK. W dalszej części roku kluczowe znaczenie dla światowych giełd będzie mieć sytuacja w najważniejszych gospodarkach. Po ostatniej publikacji danych makroekonomicznych otwarte pozostaje pytanie o głębokość spowolnienia gospodarczego. Wracają też obawy o relacje handlowe między USA i Chinami. Jeśli inwestorzy nie zostaną zaskoczeni negatywnie, to w dalszej części roku wzrost powinien być kontynuowany.

Giełdy pod wpływem światowej polityki

Po kilku bardzo dobrych miesiącach większość zarządzających wciąż liczy na kontynuację wzrostu indeksów giełdowych. Korzystne dla akcji byłyby dobre dane makroekonomiczne oraz łagodna polityka banków centralnych. Eksperci zwracają jednak uwagę na to, że wyceny akcji w USA są już wysokie. Sytuacja na warszawskim parkiecie, podobnie jak na innych rynkach wschodzących, zależy m.in. od tego, jak potoczą się negocjacje handlowe między USA a Chinami. Przy pozytywnym scenariuszu inwestorzy zagraniczni znów mogą zainteresować się polskimi akcjami, choć sporą konkurencją dla nich są akcje spółek azjatyckich.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA