REKLAMA
REKLAMA

Okiem eksperta

Indie kolejną pułapką?

Akcje indyjskie zachowywały się ostatnio bardzo dobrze na tle pozostałych rynków wschodzących.

Patryk Pyka analityk, Dom Inwestycyjny Xelion

Foto: Archiwum

Rok 2017 również należy uznać za udany – MSCI India Index zyskał wówczas w USD ok. 40 proc. Nie można jednak powiedzieć tego o rupii, która plasuje się aktualnie w czołówce najsłabszych walut emerging markets, osiągając historyczne minima względem amerykańskiego dolara. Gwałtowna deprecjacja waluty była „gwoździem do trumny" gospodarki Argentyny oraz Turcji. Czy podobny los może spotkać Indie?

Deficyt handlowy tego kraju w lipcu był najwyższy od 2013 r. i wyniósł 18 mld USD. Natomiast prognoza deficytu na rachunku obrotów bieżących wskazuje na osiągnięcie 2,4 proc. PKB przy założeniu utrzymania się ceny ropy naftowej w okolicach 65 USD/brk. Nie jest żadną tajemnicą, że od dłuższego czasu cena baryłki ropy typu Brent utrzymuje się na znacząco wyższych poziomach, dodatkowo musimy wziąć pod uwagę wysoki kurs USD. Obecne rezerwy walutowe Indii znajdują się w okolicach 400 mld USD, co, jak zauważył nie tak dawno Moody's, czyni ten kraj o wiele bardziej odpornym na „zawirowania walutowe" w porównaniu z innymi krajami EM. Niewątpliwie jednak tempo deprecjacji rupii jest o wiele silniejsze, niż można się było tego wcześniej spodziewać – na skutek tego rezerwy walutowe w ciągu ostatniego kwartału stopniały o ok. 20 mld USD. Ponadto duże wydatki rządowe oraz nadspodziewanie niskie przychody do budżetu z podatku od towarów i usług, który obok demonetyzacji był jedną z kluczowych reform ostatnich lat, sprawiają, że spod kontroli wymyka się również deficyt fiskalny.

Odchodząc nieco od uwarunkowań gospodarczych, warto zwrócić uwagę na fakt, że beneficjentami silnego wzrostu trwającego od dwóch lat są w dużej mierze spółki o średniej i niskiej kapitalizacji. Ma to związek z szerokim strumieniem przepływów krajowego kapitału do planów comiesięcznego inwestowania. O ile w poprzednich latach małe i średnie spółki notowane były z dyskontem w stosunku do ich większych odpowiedników, o tyle już od kilku miesięcy sytuacja wygląda zgoła inaczej, a poziomy cenowe znalazły się w okolicach, dla których ciężko znaleźć fundamentalne uzasadnienie.

Sytuacja Indii na tle wspomnianej wcześniej Argentyny czy też Turcji nie jest aż tak dramatyczna, jednak wysokie wyceny spółek oraz narastające problemy z inflacją, która znalazła się w granicach 4–5 proc. r./r., każe zachowywać szczególną ostrożność.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA