Medycyna i zdrowie

Najlepszy byłby inwestor branżowy

Gościem Dariusza Wieczorka w czwartkowym programie „Prosto z Parkietu” był Adam Kiciak, członek zarządu NanoGroup.
Foto: parkiet.com

We wtorek pojawił się ważny komunikat od spółki zależnej NanoVelos, dotyczący wprowadzenia projektu Polepi do kolejnej fazy badań. Jak ważna to informacja?

To dość istotne wydarzenie w historii NanoVelos. Udało nam się zakończyć dość długą serię badań na modelu zwierzęcym, gdzie ocenialiśmy efektywność zastosowania naszego preparatu, tj. połączenia nośnika patentowego z epirubicyną – lekiem przeciwnowotworowym, powszechnie stosowanym w terapii pacjentów z różnymi nowotworami litymi. W tym przypadku dotyczyło to nowotworu jajnika, gdzie ocenialiśmy go w odniesieniu do referencji, czyli wolnego leku bez nośnika. Celem badania było pokazanie tego, co jest nadrzędnym argumentem przewagi naszej technologii, czyli ograniczenie bądź zniesienie działań niepożądanych związanych z naszą terapią.

Nośnik, nad którym pracujecie, pozwala trafniej celować lekarstwo...

Zdecydowanie tak, udało nam się to potwierdzić w kilku badaniach. Przez poprawę celowania unikamy uszkodzenia zdrowych tkanek organizmu. Dzięki naszej technologii możemy ograniczyć lub wręcz znieść działania niepożądane związane z terapią onkologiczną. Niezwykłe jest to, że wzrosła efektywność nośników, czego się nie spodziewaliśmy.

O ile poprawiła się ta efektywność?

Uzyskaliśmy redukcję rozmiarów guza do 35 proc. Co ciekawsze, w badaniu histopatologicznym zwierząt wykazywaliśmy, że praktycznie 100 proc. guza było nieaktywne onkologicznie, co było absolutnie niezwykłą obserwacją.

Ile będą trwać badania przedkliniczne nad Polepi?

Wydaje się, że tym ostatnim badaniem zakończyliśmy etap prób przedklinicznych. Znamy już maksymalne możliwe dawki stosowania naszego preparatu. Przed nami kluczowe badanie w standardzie GLP. By je przeprowadzić, musimy wyprodukować serię leków w standardzie GMP. Będzie to ta sama seria, która zostanie wykorzystana docelowo u ludzi.

Ile jeszcze spółka zależna musi zainwestować w rozwój tego leku i kiedy chcecie podpisać umowę z partnerem?

W ramach tego projektu korzystamy ze wsparcia z funduszy unijnych, a naszym zadaniem jest uzupełnienie ich naszym wkładem. Pierwsze badania u ludzi planujemy na koniec 2019 r. Jest to na tyle nieodległy termin, że uwiarygadnia zarówno spółkę, jak i projekt. Ten czas poświęcimy na poszukiwanie partnera, najlepiej branżowego, ale oczywiście rozmawiamy też z inwestorami instytucjonalnymi i prywatnymi.

NanoVelos prowadzi kilka projektów badawczych. Jakie są perspektywy pozostałych?

Wydaje się, że każdy ma duży potencjał rynkowy. Projekty, nad którymi pracujemy, związane są z lekami mającymi szereg wskazań i, co więcej, udokumentowaną efektywność działania u pacjentów, począwszy od lat 70., 80. i 90. Wciąż w grupie leków onkologicznych stanowią około 30 proc. Natomiast na początku tego wieku prof. Tomasz Ciach, twórca rozwiązania technologicznego NanoVelos, pracował również nad innymi nanorozwiązaniami, np. nanoszkieletami, na których możemy osadzać tkankę żywą, w tym komórki macierzyste, czym obecnie się zajmujemy.

Poza NanoVelos macie jeszcze dwie spółki zależne, które również zarządzają projektami badawczymi. Czym się zajmują?

Kolejny projekt to spółka NanoThea, który rozwinął się na bazie rozwiązania platformowego nanoformulacji NanoVelos. Te prace poszły na tyle daleko, że w czerwcu NanoThea złożyła dwa niezależne wnioski patentowe, dotyczące nowych rozwiązań nanoformulacyjnych, aby docelowo wykorzystać połączenie tych nanoformulacji z radiofarmaceutykami, czyli kolejną metodą leczenia chorób nowotworowych, ale także wczesną diagnostyką. Obecnie NanoThea, podobnie jak NanoVelos, prowadzi serię badań przedklinicznych. Docelowo w tym przypadku chcemy zająć się leczeniem raka prostaty. Jest to jeden z powszechniejszych nowotworów u mężczyzn, który wraz z wiekiem zaczyna dotyczyć właściwie każdego. Docelowo chcemy wykorzystać to rozwiązanie w leczeniu pacjentów, którzy byli oporni na dotychczasowe terapie. Jeśli chodzi zaś o firmę NanoSanguis, to rozwija ona technologię substytutu czerwonych krwinek krwi pełnej człowieka, których zadaniem jest przenoszenie gazów oddechowych. W skrócie chcemy zastąpić krew człowieka w jednej z jej funkcji.

Te projekty wymagają finansowania. W zeszłym roku spółka przeprowadziła emisję akcji, jednak pozyskała z niej tylko 4 mln zł zamiast planowanych ponad 40 mln zł. Ostatnio akcjonariusze przegłosowali emisję prywatną. Kiedy rozpocznie się szukanie inwestorów?

Sytuacja spółki jest dość typowa dla firm innowacyjnych, biotechnologicznych, których głównym zadaniem jest pozyskiwanie kapitału na rozwój. Rzeczywiście z IPO pozyskaliśmy znacznie mniej, niż zakładaliśmy. W efekcie zaniechaliśmy inwestycje w projekty z innych obszarów onkologii, jak również zrezygnowaliśmy z budowy własnego zaplecza laboratoryjnego. Pieniądze wykorzystaliśmy na kontynuację badań w ramach projektów realizowanych w spółkach. Obecnie dysponujemy środkami publicznymi, w ramach których chcemy kontynuować prowadzone badania i szukamy finansowania na wkład własny.

Jak dużą kwotę udało się pozyskać ze środków publicznych, czyli dotacji?

Dotąd na trzy spółki udało nam się pozyskać około 30 mln zł. Zaawansowanie projektowe możemy określić na 40–45 proc., czyli ponad połowa tych pieniędzy jest ciągle do wykorzystania. Zadaniem zarządu NanoGroup jest zaś znalezienie inwestora, który obejmując akcje, pozwoli nam na realizację tych grandów. Mamy nadzieję, że rozmowy zakończą się na jesieni. Jeśli uda się sprzedać wszystkie 4 mln akcji nowej emisji, to wystarczy na zakończenie wszystkich planowanych badań, łącznie z pierwszą fazą badań u ludzi.


Wideo komentarz